• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence

[19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#17
21.08.2025, 14:44  ✶  

Ten moment musiał nadejść, prędzej, czy później. To nie tak, że nie zastanawiała się nad tym, jak będzie później. Nie pytała o to, bo nie chciała psuć tej ich sielanki, w którą weszli bez większego zastanowienia. Dni mijały, całkiem szybko, przyjemnie, jakby nie dotyczył ich wcale powrót do rzeczywistości, w której każde miało pójść we własną stronę. Wygodniej było nie poruszać jeszcze tego tematu, nie kiedy aktualnie przecież było im całkiem dobrze. Przyzwyczaiła się do jego obecności, bardzo łatwo do tego doszło, nie zapominała o tym, że miało to być chwilowe. Wcześniej starała się ignorować swój pesymizm i czarnowidztwo, ale dzisiaj, tego wieczora po prostu jej się ulało. Nie czuła się z tego powodu dobrze, bo wiedziała, że nie może mieć o to pretensji, przecież miała świadomość na to, jak wyglądał jego świat, wiedziała, w jaki sposób może się to zakończyć, przystała na to i tak pozwalając się mu do siebie zbliżyć. To był jej wybór, nie mydlił jej oczu, nie oszukiwał. Niepotrzebnie spanikowała, jednak zaczęła zauważać, że może być jej trudno się z tego wyplątać, zresztą nawet nie chciała się wyplątywać, w tym był chyba pies pogrzebany. Obawiała się tego, że trudno jej się będzie otrząsnąć po tym wyjątkowo przyjemnym czasie, który razem spędzili.

Nie chciała tego przekreślać, nie mogła mieć pewności, jak wszystko się potoczy, ale skoro nie zamierzał jeszcze wyjeżdżać, to może mieli szansę chociaż sprawdzić, jak im będzie razem po tym czasie, który spędzili w Exmoor, będą musieli jakoś odnaleźć się w tym zwyczajnym świecie, w którym wszystko będzie wyglądało inaczej. Skoro nie miał zamiaru jeszcze znikać, to mogli sprawdzić, jak się wszystko potoczy. Nie miała zamiaru z tego rezygnować, nie chciała tego robić, bo zaczęła się do niego przywiązywać, może rozsądniejsze było wycofać się w tej chwili, może dzięki temu mogłaby uniknąć jeszcze większego cierpienia, ale wcale nie chciała tego robić. Nie chciała go odrzucać.

Nie miała oporów przed tym, aby chwycić jego dłoń. Powoli się uspokajała, odzyskiwała władzę nad myślami, które jeszcze chwilę wcześniej zaczynały ją pochłaniać, sugerowały same czarne scenariusze. Zresztą dostała jakieś odpowiedzi, może brakowało w nich konkretów, ale znajdowało się to, co było w tej chwili dla niej najważniejsze. To jeszcze nie był koniec, zamierzał tutaj zostać, nie wiedział dlaczego, ale miał być gdzieś obok. W tej chwili chyba jej to wystarczało, obawiała się bowiem, że gdy opuści rezydencję, to wszystko się rozmyje, zniknie, jakby wcale nigdy się nie wydarzyło.

Dotknął ustami jej dłoni, skupiła się na tym geście, być może jeszcze wszystkiego nie spieprzyła tym swoim nagłym atakiem paniki, niepewnością, która ją przytłoczyła. Nie chciała niczego mu narzucać, nie należała do osób, które usilnie trzymały się kogoś, byle tylko nie pozostać samą. Wiedziała bowiem, że mogło to przynieść zupełnie odwrotny efekt, oczekiwania których nie dało się spełnić, nigdy nie chciała go zmieniać, wiedziała przecież na co się pisze, ale nie udało jej się ukryć tego, że zaczęło jej na nim zależeć, a to w przypadku takiego trybu życia mogło być bardzo skomplikowane, mogło powodować ból i cierpienie, którego wcale nie spodziewała się na samym początku. Nie pamiętała o tym, jak łatwo jest przyzwyczaić się do obecności drugiej osoby w swoim życiu.

Poczuła, że jego palce mocniej zacisnęły się na jej. Splótł ze sobą ich dłonie. Ulżyło jej, obawiała się, że może wystraszyć tego, że pokazała swoje zaangażowanie, że może przesadziła, że to było dla niego zbyt wiele. Z drugiej strony to on wspomniał o zakochanych, nie rzucałby słów na wiatr, najwyraźniej nie była w tym sama, nie ona jedna pozwoliła sobie poczuć coś więcej. Nie zmieniało to faktu, że ich przypadek był okropnie skomplikowany, tu nic nie miało być proste.

- Kiedyś poznasz odpowiedź. - Powiedziała cicho, chociaż nie była wcale tego taka pewna, wcale nie musiał dowiedzieć się dlaczego został. Nie wszystkie decyzje były powodowane czymś konkretnym, nie zawsze dało się je uargumentować, bo prostu się tak działo. Nie mogła oczekiwać, że poda jej powód, skoro sam go nie znał. Nie zamierzała drążyć, naciskać, przyjęła to co miał jej do powiedzenia, zaakceptowała tę odpowiedź, bo wydawała się jej szczera.

- Jak się dowiesz, jak poczujesz, że nadchodzi ten moment, to mi powiedz, będę się mogła na to przygotować, nie chciałabym, żebyś zniknął bez pożegnania. - Nie sądziła, że byłby w stanie to zrobić, ale wolała przekazać mu, że to było dla niej istotne. Zdawała sobie sprawę, że ten moment nadejdzie, nie dało się zmienić natury człowieka, ale wolałaby, żeby po prostu ją uprzedził, że ta chwila nadchodzi, jakby to mogło cokolwiek zmienić. Tak, czy siak zdawała już sobie sprawę, że na pewno ją to dotknie, nie oszukiwała się już wcale. Dotarło do niej, że dopuszczenie go do siebie będzie wiązało się z taką ewentualnością. Czy była na to gotowa? Trochę za późno było na to, aby się nad tym zastanawiać, bo już wpadła, już zdążyła się przywiązać. Póki więc miała szansę cieszyć się jego obecnością, przeżywać razem różne chwile, to nie zamierzała z tego zrezygnować. Wprowadził nieco koloru do jej życia, a od dawna jej tego brakowało, chociaż wmawiała sobie, że jest inaczej.

- Poradzę sobie. - Być może to było wiele, ale czy faktycznie za dużo? Te wspólne dni na pewno byłyby jej w stanie wynagrodzić to, co mogło zdarzyć się później. Może zamiast myśleć o przyszłości, która mogła przynosić rozczarowanie, niepewność lepiej było się skupiać na teraźniejszości, ten pierwszy raz. Odpuścić? Czy była skłonna to zrobić? Jakoś nie mogła się wyzbyć świadomości, że żałowałby gdyby koniec nadszedł teraz.

- Taki po prostu jesteś, przecież o tym wiedziałam. - Nie powinno jej to dziwić, w końcu ją uprzedzał i tak nieco się zmieniło, i tak najwyraźniej mogli mieć więcej czasu na cieszenie się swoją obecnością, czerpanie z tego chociaż w tym momencie, to i tak było wiele zważając na to, że pierwotna wersja była inna. Nie porzucał jej teraz, nie przekreślał tego, co udało im się stworzyć w przeciągu tych kilku dni, tylko nie mógł obiecać jak to będzie wyglądało w przyszłości, nie mogła mieć mu tego za złe.

Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, chyba nie potrzebowała czasu, nie kiedy spoglądała w jego przymrużone oczy, gdy czuła ciepło jego dłoni. Nie była w stanie tego porzucić, nie teraz, nie kiedy naprawdę się w to zaangażowała. - Nie potrzebuję czasu Benjy, przecież wiesz, że Cię nie zostawię. -  Samo to, że zaczęła ten temat wynikało z tego, że obawiała się tego, co się stanie, kiedy to on nagle odejdzie. Nie miała zamiaru dystansować się w momencie w którym powiedział, że póki co nigdzie nie wyjeżdża. Nawet jeśli miało to być chwilowe, to aktualnie było wystarczające, bo przecież obawiała się, że ich koniec miał się zdarzyć za kilka dni. Mieli więcej czasu, w tej chwili jej to wystarczało, nie potrzebowała niczego więcej.

- Nie chcę być sama. - Wtedy za dużo myślała, zwłaszcza w takim stanie, skupiała się na tym, co nie powinno zajmować jej myśli, dopuszczała do siebie te wszystkie obawy. Nie chciała, aby zaczęło ją to trawić ponownie, nie kiedy powoli to mijało, kiedy było lepiej.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (18292), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (16099)




Wiadomości w tym wątku
[19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 17.08.2025, 17:56
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Pan Losu - 17.08.2025, 17:56
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.08.2025, 22:59
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 18.08.2025, 15:34
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 18.08.2025, 22:03
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.08.2025, 00:11
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.08.2025, 11:11
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.08.2025, 13:29
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.08.2025, 16:10
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.08.2025, 18:18
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.08.2025, 21:48
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.08.2025, 00:05
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.08.2025, 10:33
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.08.2025, 13:01
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.08.2025, 22:50
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.08.2025, 13:04
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 21.08.2025, 14:44
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.08.2025, 18:32
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 21.08.2025, 21:52
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 22.08.2025, 12:09
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.08.2025, 13:43
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 22.08.2025, 18:09
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.08.2025, 22:31
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.08.2025, 10:33
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.08.2025, 23:15
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.08.2025, 00:21
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.08.2025, 00:58
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.08.2025, 14:07
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.08.2025, 08:56
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.08.2025, 18:09
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 26.08.2025, 20:35
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.08.2025, 23:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa