Yaxley nieszczególnie przejmowała się spóźnieniem Millie. Czas mijał jej nie najgorzej, kiedy obserwowała ludzi, którzy najwyraźniej powoli wracali do normalnego rytmu. Na chodniku znowu było tłoczno, pewnie minie jeszcze trochę czasu nim wszystko wróci do normy, ale nie najgorzej to wróżyło. W końcu minęło dopiero kilka dni od tej tragedii, która pochłonęła stolicę.
Od szyby oderwał ją głos, który rozległ się w pomieszczeniu. Bardzo wiedziała czyj był to głos, przeniosła odruchowo spojrzenie w stronę drzwi, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Dobrze było ją widzieć, nawet spóźnioną, zresztą Yaxleyówna chyba nie do końca zarejestrowała to spóźnienie. Szczęśliwi czasu nie liczą, czy coś.
- No cześć.- Przyglądała się jej przez chwilę, zupełnie nie zwracała uwagi na jej strój. W oczach Geraldine Millie wyglądała zwyczajnie, jak zawsze. Zresztą sama Geraldine nie należała do osób, które jakoś szczególnie przywiązywały wagę do tego w co kto był ubrany, również swoim strojem nie zwykła sobie zaprzestać głowy. Ona również wyglądała jak zwykle, skórzane spodnie, ciężkie trepy i zbyt duża koszula, najpewniej Ambroise'a - miała tendencje do korzystania z jego ubrań. Zmieniło się tylko to, że na jej palcu pojawiła się nowa biżuteria, pierścionek, z delikatnym zdobieniem w kształcie liści dębu i ciemno - zielonym oczkiem. Czujne oko mogło to wyłapać, bo rzadko kiedy nosiła jakiekolwiek ozdoby.
- Nie przejmuj się, tak właściwie to nigdzie się nie spieszę. - Dobrze było złapać oddech od tego całego rozgardiaszu, który aktualnie trwał w jej życiu. Zniknąć na moment, zaczerpnąć świeżego powietrza. Miało to potrwać jeszcze tylko chwilę, na szczęście. Nie takie rzeczy przetrwała w swoim życiu, chociaż miała wrażenie, że to kosztowało ją najwięcej nerwów. Nie należała do osób, które odnajdywały się w organizowaniu przyjęć, całe szczęście miała wprawione wsparcie, bo inaczej pewnie nigdy by tego nie ogarnęła.
- Muszą mieć, w takich miejscach kawa powinna być dobra. Jaką chcesz, to zamówię, masz ochotę na lody? Przejdę do konkretów, jak będziemy miały co jeść i pić. - Najpierw priorytety, czyż nie? Nie mogły tak siedzieć o suchym pysku. Wstała, aby udać się do lady, gdzie zamierzała złożyć zamówienie.