22.08.2025, 17:41 ✶
Nie mogła się nie zgodzić z Cass a propos nudy jeśli chodzi o sądownictwo. Miles nudziło się ekstremalnie często, utrzymanie jej uwagi na jednym aspekcie przez dłużej niż dwie minuty graniczyło z cudem. Już teraz drżała na myśl o biurokracji związanej z policyjną robotą - jako córka gliniarza, była jej absolutnie świadoma. Przedłużające się patrole też nie wróżyły najlepiej, ale już auror... Dramatyczne śledztwa, pościgi, wybuchy, czarna magia, którą wszędzie mogła się zakraść, każdego zdeprawować.
Musisz być czujna. Zawsze.
Nie dało się też ukryć, że ta ścieżka kariery stała przed nią otworem. Po kądzieli odziedziczyła tylko majaki, trzecie oko pozostawało bezwzględnie zamknięte, trudno więc było rozmyślać na temat kariery jasnowidzkiej.
A quidditch... jaki miał sens, skoro jej ekipa i tak zamierzała pracować w policji? A przynajmniej wymuskany Longbottomiarz i Thomas. Wystarczająco dużo jej ekipy zamierzało tam iść o.
- Zajebiście, to jak zrobimy oblot, to Ci rozłożę. Nie martw się, karty rzadko są takimi chujami, żeby wbijać Ci w macicę dzieciaka, który przekreśli Twoją Wspaniałą Karierę Aurorską. Obiecuje w Cesarzowej widzieć kobiecą energię, a nie od razu wielki bebzun z płodem. - Gwałtowny skręt miotły na moment przerwał im rozmowę. Moody nie rzadko ryzykowała wiele, nie tyle latając na granicy bezpieczeństwa co zuchwale przekraczając ją. Cóż, nie bez kozery była najlepszym szukającym gryfońskiej ekipy, co czyniło z niej osobę bardzo rozpoznawalną, choć nie miała tego za bardzo świadomości, pozostając niezmiennie (głownie w swojej głowie) tylko siostrą Alastora.
Gdy wróciła na ten sam poziom lotu co Cassandra, kontynuowała rozmowę jak gdyby nigdy nic:
- Żaden gap year, ojciec by mnie zajebał i przy całej sieci domostw Moodych nie miałabym do nich wstępu. Wiesz i tak zanim się ogarnia kursy aurorskie, to trzeba ruchnąć brygadę, wykazać się, zapisać, wykazać się... Dużo lat, żeby jeden jeszcze wypuszczać. Poza tym nie mogę się doczekać żeby pracować z Alkiem. To moje... to moje największe marzenie, żeby razem z nim być w teamie i ruchać szczotką w dupę tych pierdolniętych typów od czarnej magii. - przyznała, gwałtownie zmieniając temat: - Patrz, jabłko tam, na drzewie. Która pierwsza dawaj, zapierdalamy. - obiekt był mały, Miles wprawna. Nie czekała też za bardzo na to, czy kuzynka w ogóle podejmie wyzwanie. Zamiast tego skręciła ostro i przylgnęła do miotły dla lepszego ślizgu w koszeniu powietrza.
Musisz być czujna. Zawsze.
Nie dało się też ukryć, że ta ścieżka kariery stała przed nią otworem. Po kądzieli odziedziczyła tylko majaki, trzecie oko pozostawało bezwzględnie zamknięte, trudno więc było rozmyślać na temat kariery jasnowidzkiej.
A quidditch... jaki miał sens, skoro jej ekipa i tak zamierzała pracować w policji? A przynajmniej wymuskany Longbottomiarz i Thomas. Wystarczająco dużo jej ekipy zamierzało tam iść o.
- Zajebiście, to jak zrobimy oblot, to Ci rozłożę. Nie martw się, karty rzadko są takimi chujami, żeby wbijać Ci w macicę dzieciaka, który przekreśli Twoją Wspaniałą Karierę Aurorską. Obiecuje w Cesarzowej widzieć kobiecą energię, a nie od razu wielki bebzun z płodem. - Gwałtowny skręt miotły na moment przerwał im rozmowę. Moody nie rzadko ryzykowała wiele, nie tyle latając na granicy bezpieczeństwa co zuchwale przekraczając ją. Cóż, nie bez kozery była najlepszym szukającym gryfońskiej ekipy, co czyniło z niej osobę bardzo rozpoznawalną, choć nie miała tego za bardzo świadomości, pozostając niezmiennie (głownie w swojej głowie) tylko siostrą Alastora.
Gdy wróciła na ten sam poziom lotu co Cassandra, kontynuowała rozmowę jak gdyby nigdy nic:
- Żaden gap year, ojciec by mnie zajebał i przy całej sieci domostw Moodych nie miałabym do nich wstępu. Wiesz i tak zanim się ogarnia kursy aurorskie, to trzeba ruchnąć brygadę, wykazać się, zapisać, wykazać się... Dużo lat, żeby jeden jeszcze wypuszczać. Poza tym nie mogę się doczekać żeby pracować z Alkiem. To moje... to moje największe marzenie, żeby razem z nim być w teamie i ruchać szczotką w dupę tych pierdolniętych typów od czarnej magii. - przyznała, gwałtownie zmieniając temat: - Patrz, jabłko tam, na drzewie. Która pierwsza dawaj, zapierdalamy. - obiekt był mały, Miles wprawna. Nie czekała też za bardzo na to, czy kuzynka w ogóle podejmie wyzwanie. Zamiast tego skręciła ostro i przylgnęła do miotły dla lepszego ślizgu w koszeniu powietrza.