22.08.2025, 18:34 ✶
razem z Brenną, Cynthią, Louvainem i Caiusem przechodzą na część bankietową
- Mhm. Salazar byłby niewątpliwie zachwycony, gdyby wiedział że jego wychowanek tak gorliwie biczował się nad swoimi rozterkami - prychnął nieco rozbawiony, bo ciało Slytherina niewątpliwie przewracało się w grobie na widok tej sztuki. Sam Atreus też nie był przesadnym znawcą historii ich świata, ale Merlin był tak ważną w nim postacią, że nie trzeba było przesadnie na lekcjach uważać. Wystarczyło nie spać na jakiejś jednej z dziesięciu. Wszyscy przypisywali ślizgonom przesadną ambicję i jak się teraz nad tym Bulstrode zastanawiał, już po zakończeniu spektaklu, kiedy brawa wznosiły się ku górze, można było dojść do wniosku że ostentacyjna walka flagowego wychowanka Slytherinu właśnie z reprezentantką ambicji to były jakieś osobiste, nieprzepracowane problemy wychodzące jeszcze ze szkoły, a z którymi zmagała się autorka całej szkoły. Może było jej żal, że ją czapka inaczej nie przydzieliła.
- Całkiem przyjemnie się oglądało, szczególnie Ambicje i Ekstazę. To całe biczowanie tak niekoniecznie do mnie przemawia - zwrócił się do Cynthii, kiedy ta zadała wreszcie swoje pytanie. - Za bardzo to sobie Selwyn wyegzaltował - może i powiedziałby coś więcej na ten temat, ale kiedy próba podejrzenia nastrojów w loży Ministry mu nie wyszła, za bardzo chyba skoncentrował się na rozmazującym się nieco przed oczami obrazie i już w ogóle przestał zwracać uwagę na to, co działo się na scenie. Do braw mu jednak już całkowicie przeszło. - Odnoszę jednak wrażenie, że ktoś postarał się, by oklaski odpowiednio głośno wybrzmiały - prychnął rozbawiony, podnosząc się ze swojego miejsca, bo wypadało jednak tę lożę opuścić, tym bardziej że ta część teatru miała zostać zamknięta, kiedy goście pójdą się bawić gdzie indziej. Zaoferował więc Brennie ramię i ruszyli wzdłuż korytarza.
- A wy? Urzekło was pewnie chlastanie krwią po pierwszych rzędach widowni, prawda? - zapytał, spoglądając w pierwszej chwili. Trafiło im się wspaniałe miejsce, bo ten krwawiący farbą bicz pewnie pryskał tym wszystkim na prawo i lewo, brudząc co popadnie. Szybko jednak, kiedy tylko Louvain zabrał głos, przekierował spojrzenie na niego, chcąc przyjrzeć się trochę temu, co mu naprawdę w sercu grało.
//percepcja ◉◉◉◉○ na aurowidzenie Louvaina
Powoli przemieścili się w piątkę przez ozdobione obrazami ściany - sam Atreus poświęcił im niewiele uwagi, niezbyt mając ochotę pozwolić, by cokolwiek wpływało na jego aktualne emocje. Z resztą, cel podróży miał jasno określony, bo widać było że ciągnie przyjaciół w kierunku barku.
- Mhm. Salazar byłby niewątpliwie zachwycony, gdyby wiedział że jego wychowanek tak gorliwie biczował się nad swoimi rozterkami - prychnął nieco rozbawiony, bo ciało Slytherina niewątpliwie przewracało się w grobie na widok tej sztuki. Sam Atreus też nie był przesadnym znawcą historii ich świata, ale Merlin był tak ważną w nim postacią, że nie trzeba było przesadnie na lekcjach uważać. Wystarczyło nie spać na jakiejś jednej z dziesięciu. Wszyscy przypisywali ślizgonom przesadną ambicję i jak się teraz nad tym Bulstrode zastanawiał, już po zakończeniu spektaklu, kiedy brawa wznosiły się ku górze, można było dojść do wniosku że ostentacyjna walka flagowego wychowanka Slytherinu właśnie z reprezentantką ambicji to były jakieś osobiste, nieprzepracowane problemy wychodzące jeszcze ze szkoły, a z którymi zmagała się autorka całej szkoły. Może było jej żal, że ją czapka inaczej nie przydzieliła.
- Całkiem przyjemnie się oglądało, szczególnie Ambicje i Ekstazę. To całe biczowanie tak niekoniecznie do mnie przemawia - zwrócił się do Cynthii, kiedy ta zadała wreszcie swoje pytanie. - Za bardzo to sobie Selwyn wyegzaltował - może i powiedziałby coś więcej na ten temat, ale kiedy próba podejrzenia nastrojów w loży Ministry mu nie wyszła, za bardzo chyba skoncentrował się na rozmazującym się nieco przed oczami obrazie i już w ogóle przestał zwracać uwagę na to, co działo się na scenie. Do braw mu jednak już całkowicie przeszło. - Odnoszę jednak wrażenie, że ktoś postarał się, by oklaski odpowiednio głośno wybrzmiały - prychnął rozbawiony, podnosząc się ze swojego miejsca, bo wypadało jednak tę lożę opuścić, tym bardziej że ta część teatru miała zostać zamknięta, kiedy goście pójdą się bawić gdzie indziej. Zaoferował więc Brennie ramię i ruszyli wzdłuż korytarza.
- A wy? Urzekło was pewnie chlastanie krwią po pierwszych rzędach widowni, prawda? - zapytał, spoglądając w pierwszej chwili. Trafiło im się wspaniałe miejsce, bo ten krwawiący farbą bicz pewnie pryskał tym wszystkim na prawo i lewo, brudząc co popadnie. Szybko jednak, kiedy tylko Louvain zabrał głos, przekierował spojrzenie na niego, chcąc przyjrzeć się trochę temu, co mu naprawdę w sercu grało.
//percepcja ◉◉◉◉○ na aurowidzenie Louvaina
Rzut PO 1d100 - 24
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Powoli przemieścili się w piątkę przez ozdobione obrazami ściany - sam Atreus poświęcił im niewiele uwagi, niezbyt mając ochotę pozwolić, by cokolwiek wpływało na jego aktualne emocje. Z resztą, cel podróży miał jasno określony, bo widać było że ciągnie przyjaciół w kierunku barku.