Klepnięcie w ramię przyjął z zaciśniętymi wargami i mniej optymistycznymi myślami niż podejście chrzestnego. Czy znalazłby się ktoś na tyle zdolny, by odnowić spalony samochód? Magia potrafiła zdziałać wiele, ale ona również miała swoje ograniczenia i nie wszystko dało się załatwić jednym, bądź kilkoma ruchami różdżką.
-Yhym... Brat mojej koleżanki, Electry, też został oblany farbą i... Widziałem się wcześniej z wujem Anthonym - który był w złym stanie przez waszą kłótnię, ale nie chciał powiedzieć nic konkretnego - którego też oblali farbą... O czym możliwe, że wiesz.
Zada pytania, jeżeli Jonathan podejmie temat - postanowione. Anthony powiedział, że była to sprawa między nimi i chociaż świadomość, że między wujami pojawił się konflikt, dotykał i bolał także jego, to nie chciał ich rozgniewać, wpychając się tam, gdzie wpychać się nie powinien. Nawet jeśli chodziło o jego rodzinę, której rozpadu, pod jakąkolwiek postacią, nie chciał.
-Tak bardzo chciałbyś się mnie stąd pozbyć? - rzucił żartem. -Jeśli miałbym wynieść się za granicę, to jedynie z godnym tego skandalem w gazecie. Na pierwsze ani drugie strony nie liczę, ale trzeba
Skupił się na tym cholernym krześle tak bardzo, że prawie nie usłyszał, co takiego Jonathan do niego mówił. Przeszedł powoli przez próg, z różdżką w dłoni, i obszedł krzesło dookoła, dokładnie się mu przyglądając. Pokrywała je cienka warstwa pyłu, ale poza tym krzesło wyglądało tak samo, jak poprzedniego wieczora.
-Nie sądzę, żeby to była jakaś klątwa - powiedział przyciszonym głosem, wskazując krzesło różdżką. -Ogień... To krzesło jako jedyne się nie zapaliło. I akurat na tym krzesełku jeszcze wcześniej siedziała mama... - której ogień się nie imał.
Krzesło nie rzuciło się na nich, więc pozwolił sobie oderwać od niego wzrok i rozejrzeć się po pokoju w poszukiwaniu ewentualnych śladów czyjejś wcześniejszej obecności.
-Nie. Nic - rozłożył ręce. -Wszystko jest tak samo... Tylko bez dymu, nic nie płonie i jest wilgotno.
Co chwilę zerkając jeszcze na krzesło, kucnął przy biurku, otworzył szuflady i zaczął wyjmować z nich wszystko, co tam było.
-Błagam, niech cokolwiek się zachowa - mruknął, wyciągając wszystkie listy i zdjęcia, które chomikował.