18.02.2023, 00:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.05.2023, 23:57 przez Amanda Lestrange.)
Zaklęcie spełzło na niczym. Prawdopodobnie przez ten rozległy rozprysk nie potrafiło się skupić. Jeżeli to nie zadziałało, trzeba było szukać innego rozwiązania. Przeklęłam w myślach, żeby nie zestresować stażystki, która już teraz wydawała się blada jak duch. Nie dziwiłam się jej zbytnio, ponieważ tak makabrycznego widoku również jeszcze nie zastałam. Nie spodziewałam się, że aż do tak dużego wypadku może dzisiaj dojść. Brałam pod uwagę złamania, rozcięcia, ale to nie przyszłoby mi do głowy.
- Tak, załóż je i zaciśnij mocno. - W tym czasie podałam nieszczęśnikowi eliksir spokoju, który go zamroczył. - Spokojnie, nie umrze tutaj. Spróbuj wziąć się w garść - Położyłam swoją dłoń, na jej ramieniu. Jak dziewczyna by tutaj dostała jeszcze większego ataku paniki, zostałabym sama, na co nie mogę pozwolić. - W jego stanie nie będzie mógł bezpiecznie użyć świstoklika. Teleportacja też nie wchodzi w grę - musimy go ustabilizować tutaj. - Poinformowałam ją jeszcze, ale zdawałam sobie sprawę, że Fernah mogła się tego domyślić sama. Przy jego obrażeniach mogło dojść do rozszczepienia, co pogorszyłoby na miejscu sprawę jeszcze bardziej. W najgorszym wypadku wezwę ordynatora, ale nie chciałabym do tego dopuścić. Jestem na okresie próbnym i muszę pokazać się z jak najlepszej strony. Źle by to o mnie świadczyło, gdybym przy pierwszym poważnym wypadku, przekazała pałeczkę dalej.
Stężony wywar z dyptamu też jeszcze nie wchodził w grę, tkanki by źle się zregenerowały przez utkwione w mięśniach kawałki kości.
- Spróbuję jeszcze raz je usunąć. Nieważne od efektu, użyj od razu dyptamu, na moją odpowiedzialność. - Zdecydowałam, nie widząc lepszego rozwiązania. Może jak się zregenerują nawet niepoprawnie, to można byłoby go przetransportować do Munga. W Londynie byłoby więcej możliwości ratunku.
Zamachnęłam się znowu różdżką, rzucając to samo zaklęcie co wcześniej. Starałam się teraz jeszcze bardziej skupić, ale powoli traciłam nadzieję na wzorowe wykazanie się dzisiejszego dnia.
- Tak, załóż je i zaciśnij mocno. - W tym czasie podałam nieszczęśnikowi eliksir spokoju, który go zamroczył. - Spokojnie, nie umrze tutaj. Spróbuj wziąć się w garść - Położyłam swoją dłoń, na jej ramieniu. Jak dziewczyna by tutaj dostała jeszcze większego ataku paniki, zostałabym sama, na co nie mogę pozwolić. - W jego stanie nie będzie mógł bezpiecznie użyć świstoklika. Teleportacja też nie wchodzi w grę - musimy go ustabilizować tutaj. - Poinformowałam ją jeszcze, ale zdawałam sobie sprawę, że Fernah mogła się tego domyślić sama. Przy jego obrażeniach mogło dojść do rozszczepienia, co pogorszyłoby na miejscu sprawę jeszcze bardziej. W najgorszym wypadku wezwę ordynatora, ale nie chciałabym do tego dopuścić. Jestem na okresie próbnym i muszę pokazać się z jak najlepszej strony. Źle by to o mnie świadczyło, gdybym przy pierwszym poważnym wypadku, przekazała pałeczkę dalej.
Stężony wywar z dyptamu też jeszcze nie wchodził w grę, tkanki by źle się zregenerowały przez utkwione w mięśniach kawałki kości.
- Spróbuję jeszcze raz je usunąć. Nieważne od efektu, użyj od razu dyptamu, na moją odpowiedzialność. - Zdecydowałam, nie widząc lepszego rozwiązania. Może jak się zregenerują nawet niepoprawnie, to można byłoby go przetransportować do Munga. W Londynie byłoby więcej możliwości ratunku.
Zamachnęłam się znowu różdżką, rzucając to samo zaklęcie co wcześniej. Starałam się teraz jeszcze bardziej skupić, ale powoli traciłam nadzieję na wzorowe wykazanie się dzisiejszego dnia.