23.08.2025, 19:59 ✶
– Zupełnie... – Powtórzył po nim z wyczuwalnym w głosie niedowierzaniem. Najwyraźniej Garrick ostrzegając go, nie zakładał, że sytuacja jest aż tak tragiczna. A Dolina? Płonące sady i pola tuż po święcie żniw, tak krótko przed świętem celebrującym urodzajność tegorocznych zbiorów. To była katastrofa. Katastrofa na tak wielu płaszczyznach, że różdżkarz zwyczajnie oniemiał. Wielu założyłoby pewnie, że powinien stać się bliski omdlenia, ale nie – jak nie zasłabł do tej pory, to go nie weźmie. Nic nie było tak silnym testem dla jego serca, jak ten felerny ósmy września.
Serce, na szczęście, biło mu jak dzwon, ale w rytmie wskazującym na to, że jak na swój wiek był w pełni sił i zdrowia.
– Tutaj? – W jego tonie wybrzmiała niepewność. Chyba w pierwszej chwili swojego ucznia w ogóle nie zrozumiał. No bo jednak nie codziennie twoja przyszła żona potrzebowała uścisku silnych palców na swojej dłoni tak mocno jak dzisiaj – dlaczego więc tutaj? I w pierwszej chwili chciał zareagować dokładnie tak, jak zareagowałaby większość na jego miejscu. Chciał o to zapytać. Dlaczego tutaj, dlaczego nie z Norą, dlaczego nie z Mabel. Zanim to uczynił, musiał jednak przetrzeć spocone czoło haftowaną chusteczką, która wyciągnął z zewnętrznej kieszeni swojej narzutki. Tych kilkanaście sekund poświęconych na prosty gest pozwoliły jego wyobraźni zatańczyć. I widział przez moment gromadę ludzi w Norze Nory, mniej i bardziej poważne rozmowy rozpoczynane chyba tylko po to, żeby nie siedzieć w jeszcze gorszej ciszy, wyczekując najgorszego. Coś go tknęło – to jak bardzo Samuel do tego nie pasował. – Ja, cóż... Nie spodziewam się, żeby o tej godzinie nagle ktoś sobie o mnie przypomniał, ale... zrobię dzbanek herbaty? – Nawet w obliczu końca świata trzeba było się czegoś napić. Szkoda, że tak mu się słowa zaplątały, ale tak bardzo walczył ze sobą, aby nie zadać niezręcznych pytań. Bo kochające się pary w momentach największego kryzysu podawały sobie ręce, a on – wydawał się w tym wszystkim tak zagubiony – jak miałby w tej chwili próbować rozwiać swoje wątpliwości i próbować uszczknąć informacji o tym, czy przyszli państwo McGonagall nie zaliczyli właśnie jakiejś sprzeczki?
A nawet jeżeli nie, czasami ludzie potrzebowali ciszy.
Ostatecznie... chciał, aby to miejsce kojarzyło się Samuelowi z bezpieczeństwem.
Serce, na szczęście, biło mu jak dzwon, ale w rytmie wskazującym na to, że jak na swój wiek był w pełni sił i zdrowia.
– Tutaj? – W jego tonie wybrzmiała niepewność. Chyba w pierwszej chwili swojego ucznia w ogóle nie zrozumiał. No bo jednak nie codziennie twoja przyszła żona potrzebowała uścisku silnych palców na swojej dłoni tak mocno jak dzisiaj – dlaczego więc tutaj? I w pierwszej chwili chciał zareagować dokładnie tak, jak zareagowałaby większość na jego miejscu. Chciał o to zapytać. Dlaczego tutaj, dlaczego nie z Norą, dlaczego nie z Mabel. Zanim to uczynił, musiał jednak przetrzeć spocone czoło haftowaną chusteczką, która wyciągnął z zewnętrznej kieszeni swojej narzutki. Tych kilkanaście sekund poświęconych na prosty gest pozwoliły jego wyobraźni zatańczyć. I widział przez moment gromadę ludzi w Norze Nory, mniej i bardziej poważne rozmowy rozpoczynane chyba tylko po to, żeby nie siedzieć w jeszcze gorszej ciszy, wyczekując najgorszego. Coś go tknęło – to jak bardzo Samuel do tego nie pasował. – Ja, cóż... Nie spodziewam się, żeby o tej godzinie nagle ktoś sobie o mnie przypomniał, ale... zrobię dzbanek herbaty? – Nawet w obliczu końca świata trzeba było się czegoś napić. Szkoda, że tak mu się słowa zaplątały, ale tak bardzo walczył ze sobą, aby nie zadać niezręcznych pytań. Bo kochające się pary w momentach największego kryzysu podawały sobie ręce, a on – wydawał się w tym wszystkim tak zagubiony – jak miałby w tej chwili próbować rozwiać swoje wątpliwości i próbować uszczknąć informacji o tym, czy przyszli państwo McGonagall nie zaliczyli właśnie jakiejś sprzeczki?
A nawet jeżeli nie, czasami ludzie potrzebowali ciszy.
Ostatecznie... chciał, aby to miejsce kojarzyło się Samuelowi z bezpieczeństwem.
no rain,
no flowers.
no flowers.