Nie dało się nie wyczuć stanowczości w słowach, które padły z jego ust. Bardzo wyraźnie zaakcentował każde z nich. Zmarszczył przy tym brwi i spoglądał na nią w ten znaczący sposób, nie potrzebowała więcej wyjaśnień.
[a[Prue nie przywykła do tego, aby ktoś czuł potrzebę, aby w jakikolwiek sposób jej ułatwiać pewne czynności. Prezent, jasne bardzo kosztowny, i zupełnie niepotrzebny - to była jej pierwsza myśl. Odruchowo więc jej pierwszą odpowiedzią na tę propozycję było wzięcie tego na siebie. Nie miała problemu z tym, aby kupić sobie sukienkę, jasne wydałaby trochę galeonów, ale pewnie by tego jakoś specjalnie nie odczuła. Nie należała do szczególnie rozrzutnych osób. Miała tendencje do chomikowania pieniędzy, zresztą na co poza mieszkaniem mogłaby je wydawać. Przywykła do brania odpowiedzialności za swoje wydatki. Od lat żyła sama, nie powinno więc być w tym nic dziwnego.[/a]Gdy jednak tak na nią spoglądał zaczęła mięknąć. Do tego w głowie ciągle miała te słowa, które powiedział. Chciał zrobić prezent swojej dziewczynie. Czy faktycznie powinna mu tego odmawiać?
Wpatrywała się w mężczyznę dłuższą chwilę, mógł dostrzec to, że biła się z myślami. Nie do końca chciała to zaakceptować, ale też czuła, że nie powinna mu tego odmawiać. Bardzo trudne rozważania, czy być silną i niezależną kobietą, czy jednak skłonić się ku temu, że skoro miała chłopaka, to wypadałoby zaakceptować to, że od czasu do czasu mógł mieć chęć jej coś kupić.
Odpowiedź przyszła po krótkiej chwili. - Dobrze, niech Ci będzie. - Wcale nie tak łatwo przeszło jej to przez gardło, ale odpuściła. Skoro faktycznie chciał to zrobić, to nie miała chyba innego wyjścia, jak się z tym pogodzić. Zmieniali swoje przyzwyczajenia, próbowali się docierać, to był kolejny krok, który mógł do tego prowadzić. Odrzuciła swoje standardowe podejście, jasne - nie było nim kupowanie kiecek za miliony galeonów, jednak chodziło o sam fakt. Była w stanie o siebie zadbać, ale teraz wcale nie musiała tego robić, bo przed nią stał ktoś, kto wydawał się nie mieć problemu z tym, aby również się tym zająć. To mogła być tylko sukienka, ale nie wydawało jej się, że chodzi tylko i wyłącznie o nią, musiała przywyknąć do tego, że jej podejście powinno nieco się zmienić. Nie mogła dłużej wybierać samodzielności, nie, gdy stwierdziła, że chce go w swoim życiu. To nie było nietypowym zachowaniem, chciał okazać swoja troskę, nie powinna jej odrzucać.
- Zapłacisz za moje sukienki, ale miej na uwadze, że sama chciałam to zrobić. - Zależało jej, aby wiedział, że nie chodziło jej o żadne profity materialne, prezenty, to nie było dla Prue zupełnie istotne, bo przecież mogła radzić sobie sama. Dużo bardziej ceniła sobie czas, który ze sobą spędzali, czy zrozumienie - to było dla niej największym zyskiem, którego przecież nie dało się wycenić.
- I nie patrz tak na mnie. - Tak, nie omieszkała wspomnieć o tym, że wyczuła ciężar jego spojrzenia. - Ciągle się uczę. - Jak odnajdywać się w takiej relacji. Musiał jej wybaczyć typowe dla niej odruchy, reakcje, bez zbędnego oceniania ich. Naprawdę starała się nieco zmienić.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control