24.08.2025, 19:03 ✶
Wolał przemilczeć, że przychodzenie na Nokturn to dla niego zupełna ostateczność, przecież nie tylko Wiwern się tu mieścił, ale również i Rajwach, stanowczo wolał już przejść się gdzieś do mugolskiej części Londynu, żeby napić się w spokoju, bez konieczności uważania czy nikt nie chce go okraść albo dać po mordzie. Chociaż tam też się takie sytuacje zdążały.
Przyglądał się temu jak niemal ojcowską troskę okazywał Woody w stosunku do Dory - aż pozwolił sobie na szeroki uśmiech, zauważył jak naturalnie przyszło to starszemu mężczyźnie, zupełnie jakby pocieszał własną córkę... Chociaż w jego wieku to chyba bardziej wnuczkę? Patrząc na dzielącą ich różnicę wie... W sumie to nie był pewien, bo nie pamiętał ile lat miał właściciel Rejwachu, a może nigdy tego nie wiedział?
Chyba nikomu tutaj nie odpowiadało zostawienia faktu, że barman z tej speluny był zamieszany w porwanie i wiedzieli, że niedługo miał opuścić kraj. Odetchnął ciężko, ale do tej sprawy musieli zaangażować kogoś z właściwych organów, żeby nie spłoszyć jegomościa.
- Ta, talk trzeba się spieszyć, niedługo ma stąd wypłynąć na dobre, pewnie nie sam - skrzywił się na samą myśl, że mężczyzna mógłby uciec wraz z swoją ofiarą. - Damy znać Brennie i Erikowi - dodał jeszcze nim wyciągnął rękę w strony Dory, oferując jej pomoc. Powinni spadać z Nokturnu najszybciej jak się tylko da, żeby więcej przygód ich nie spotkało. W ogóle nie powinni tu się znaleźć, ale cóż Figga trochę poniosła fantazja z tym zbieraniem informacji, liczył na to, że gdzie jak gdzie ale na tej wylęgarni ciemnych typów się czegoś dowiedzą. Szkoda tylko, że zamiast dowiedzieć się czegoś o tych pożarach to dowiedzieli się kolejnych nieciekawych rzeczy.
- Jakbyś nas szukał to będziemy u Nory - chyba wszyscy się tam w pewnej chwili pojawią, dlatego jakbyś czegoś potrzebował to wiesz gdzie szukać.
- Chodź, mamy jeszcze sporo do zrobienia - dodał chcąc nieco ponaglić przyjaciółkę, ale posłał jej pocieszający uśmiech, sprawy barmana-oprywacza nie porzucą na dobre, po prostu teraz mieli inne priorytety.
Przyglądał się temu jak niemal ojcowską troskę okazywał Woody w stosunku do Dory - aż pozwolił sobie na szeroki uśmiech, zauważył jak naturalnie przyszło to starszemu mężczyźnie, zupełnie jakby pocieszał własną córkę... Chociaż w jego wieku to chyba bardziej wnuczkę? Patrząc na dzielącą ich różnicę wie... W sumie to nie był pewien, bo nie pamiętał ile lat miał właściciel Rejwachu, a może nigdy tego nie wiedział?
Chyba nikomu tutaj nie odpowiadało zostawienia faktu, że barman z tej speluny był zamieszany w porwanie i wiedzieli, że niedługo miał opuścić kraj. Odetchnął ciężko, ale do tej sprawy musieli zaangażować kogoś z właściwych organów, żeby nie spłoszyć jegomościa.
- Ta, talk trzeba się spieszyć, niedługo ma stąd wypłynąć na dobre, pewnie nie sam - skrzywił się na samą myśl, że mężczyzna mógłby uciec wraz z swoją ofiarą. - Damy znać Brennie i Erikowi - dodał jeszcze nim wyciągnął rękę w strony Dory, oferując jej pomoc. Powinni spadać z Nokturnu najszybciej jak się tylko da, żeby więcej przygód ich nie spotkało. W ogóle nie powinni tu się znaleźć, ale cóż Figga trochę poniosła fantazja z tym zbieraniem informacji, liczył na to, że gdzie jak gdzie ale na tej wylęgarni ciemnych typów się czegoś dowiedzą. Szkoda tylko, że zamiast dowiedzieć się czegoś o tych pożarach to dowiedzieli się kolejnych nieciekawych rzeczy.
- Jakbyś nas szukał to będziemy u Nory - chyba wszyscy się tam w pewnej chwili pojawią, dlatego jakbyś czegoś potrzebował to wiesz gdzie szukać.
- Chodź, mamy jeszcze sporo do zrobienia - dodał chcąc nieco ponaglić przyjaciółkę, ale posłał jej pocieszający uśmiech, sprawy barmana-oprywacza nie porzucą na dobre, po prostu teraz mieli inne priorytety.