- Grunt to podążać za swoimi ideałami, nie warto się przejmować zdaniem innych. - Łatwo było jej prawić takie mądrości, bo przecież ona nie należała do grona uprzywilejowanej elity, bardzo dobrze znała swoje miejsce w hierarchii społeczeństwa i nigdy na nie narzekała. Przykro jej było, że jej przyjaciele musieli ponosić konsekwencje tego, że byli wyjątkowo tolerancyjni i nieobojętni na krzywdę innych, jednak kiedyś ktoś to doceni, czuła wobec tego pewność.
- Mój Drogi, mam dużo do powiedzenia na wiele tematów, jednak nie wszystkimi myślami powinnam się dzielić, wiesz, jak jest. - Panna Figg bardzo dobrze wiedziała, kiedy powinna się ugryźć w język. Miała w sobie ogładę, umiała dedukować, była całkiem rozsądną i obytą osobą, dzięki czemu potrafiła odnaleźć się w każdym towarzystwie. Nie bez powodu miała znajomych i przyjaciół w najróżniejszych kręgach.
- Znasz mnie, nie odmawiam alkoholu. - Oczywiście w granicach rozsądku, wiedziała na ile może sobie pozwolić, jeśli tego potrzebował Erik, to chętnie potowarzyszy mu przy barze, sięgnie po lampkę wina, czy cokolwiek innego, może to nie były jej kolorowe drinki... ale nie zamierzała narzekać.
Nie wszystko poszło po jej myśli. Longbottom postanowił zahaczyć o grupkę czarodziejów, w której i ona dostrzegła znajomą twarz. Uśmiechnęła się ciepło do Elliotta na przywitanie, darzyła go sympatią, szczególnie po tym, co wydarzyło się w Beltane, gdy ich losy nieco się ze sobą splotły. Pamiętała o tym, że miał specjalne miejsce wśród znajomych jej przyjaciela.
Dygnęła również na przywitanie do pozostałych, jak wypadało. Zauważyła, że najmłodszy w towarzystwie się jej przyglądał, chyba coś mu zaszkodziło? Nie wyglądał, jakby wszystko było z nim w porządku... Później zaczął się jąkać, najwyraźniej przytłoczyło go to wydarzenie, nie miał chyba obycia w podobnych przyjęciach. Tak to już jest, kiedy dopiero zaczyna się bywać na salonach i nie ma w tym doświadczenia. Musiał się zestresować tym, co działo się wokół, młodośc jednak rządziła się swoimi prawami. Posłała mu pocieszający uśmiech, mający go wesprzeć, skoro już tak na nią spoglądał z tym grymasem na twarzy... Nie słuchała specjalnie tego, co miał do powiedzenia, trudno bowiem wyłapać coś z tego słowotoku, czy tam monologu który wygłosił. Zwłaszcza, że wokół było dość głośno i tłoczno.