28.08.2025, 15:01 ✶
- Może zamiast biblii i kursów z pierwszej pomocy to powinieneś zorganizować wykłady z przestępczości zorganizowanej? Może podbiłbyś tym samym poważanie Rejwachu wśród sąsiadów i zachęcił nową klientelę, co? - uśmiechnęła się do niego wesoło, chociaż ton głosu zgrzytał odrobiną złośliwości, no bo co to niby było? Byli tutaj na włamaniu i dewastacji mienia, a nie żeby szły groźby odnośnie, o zgrozo, czytania. Szczurom to mieli na dobranoc czytać? Bo przecież nie sobie...
Lewis wyznaczył im czas i zabrał się do roboty, grzebiąc przy zamku, na co Asena bardzo mocno zacisnęła palce, by tym samym zagarnąć im trochę szczęścia. I zaraz po tym, oczywiście, znajdująca się nad ich głowami statua wiwerny rozwrzeszczała się niczym opętana. Może Greyback powinna zacisnąć i palce u stóp, ale teraz nie było czasu na dywagowania w tym temacie, bo przewidywany rozkład jazdy skurczył się niepomiernie i trzeba było poruszać się szybko.
- Biorę kibel! - oznajmiła rozochocona, podążając za Woodym przez zaplecze i do środka. Butelka poszła w dłoń, ale Senka nie zatrzymała się by rzucić nią na sali głównej lokalu, a przemknęła przez nią (najlepiej ślizgiem po szynkwasie, ale nikt nie będzie marnować na to rzutu) kierując się w stronę toalety. Słowa tego zawsze używała w stosunku do Nokturiańskich lokali dość luźno, bo wydawało jej się odrobinkę zbyt wytworne jak na panujące tutaj standardy. Połowy nagromadzonego brudu nie było widać przez słabe oświetlenie, a reszta stanowiła część wystroju wnętrz. Obrzydliwe, ale idealne żeby puścić w to zjawę, która (miała nadzieję) podgryzałaby innych w dupy, albo przynajmniej nieprzyjemnie chłodziła jajca gdy ktoś stawiał kloca.
Rzuciła więc, kiedy tylko zaciśnięta na klamce ręka otworzyła drzwi klozetowe, celując najlepiej w muszlę, ale chyba bardziej dla własnej satysfakcji zaliczenia dodatkowych punktów, niż w próbie zagnieżdżenia ducha właśnie w odpływie.
// rzucam AF na rzut duchem
Lewis wyznaczył im czas i zabrał się do roboty, grzebiąc przy zamku, na co Asena bardzo mocno zacisnęła palce, by tym samym zagarnąć im trochę szczęścia. I zaraz po tym, oczywiście, znajdująca się nad ich głowami statua wiwerny rozwrzeszczała się niczym opętana. Może Greyback powinna zacisnąć i palce u stóp, ale teraz nie było czasu na dywagowania w tym temacie, bo przewidywany rozkład jazdy skurczył się niepomiernie i trzeba było poruszać się szybko.
- Biorę kibel! - oznajmiła rozochocona, podążając za Woodym przez zaplecze i do środka. Butelka poszła w dłoń, ale Senka nie zatrzymała się by rzucić nią na sali głównej lokalu, a przemknęła przez nią (najlepiej ślizgiem po szynkwasie, ale nikt nie będzie marnować na to rzutu) kierując się w stronę toalety. Słowa tego zawsze używała w stosunku do Nokturiańskich lokali dość luźno, bo wydawało jej się odrobinkę zbyt wytworne jak na panujące tutaj standardy. Połowy nagromadzonego brudu nie było widać przez słabe oświetlenie, a reszta stanowiła część wystroju wnętrz. Obrzydliwe, ale idealne żeby puścić w to zjawę, która (miała nadzieję) podgryzałaby innych w dupy, albo przynajmniej nieprzyjemnie chłodziła jajca gdy ktoś stawiał kloca.
Rzuciła więc, kiedy tylko zaciśnięta na klamce ręka otworzyła drzwi klozetowe, celując najlepiej w muszlę, ale chyba bardziej dla własnej satysfakcji zaliczenia dodatkowych punktów, niż w próbie zagnieżdżenia ducha właśnie w odpływie.
// rzucam AF na rzut duchem
Rzut PO 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
Blood is rare and sweet as cherry wine