31.08.2025, 17:50 ✶
Kiedy Hannibal opowiadał o kaszlu i oparzeniach, Electra rzuciła w jego stronę zmartwione spojrzenie. Chłopak opisywał swój stan jakby to było zwykłe jesienne przeziębienie, a nie efekty przeżycia pożaru miasta. Niemniej, po części rozumiała chęć udawania, że poniesione szkody były mniejsze niż na to wyglądało. Prewettówna szczęśliwie uniknęła fizycznych obrażeń, lecz Spalona Noc pozostawiła także blizny niewidoczne dla ludzkiego oka.
– Czyli mieszkasz teraz z Henrym? Dzięki bogom. Wiesz, po twoim ostatnim liście strasznie się przejęłam tym koczowaniem w teatrze. Normalnie zaproponowałabym ci wprowadzenie się do nas, ale... Ale niestety kamienica nie jest obecnie zdatna do mieszkania. – opowiadając o domu Prewettów, głos trochę jej się załamał. Myśl, że miejsce, w którym dorastała zostało doprowadzone do tak tragicznego stanu, bardzo ją bolała.
– Ach, radzę sobie świetnie! A co, pewnie myślałeś, że taka wygodnisia jak ja nie przeżyje wśród chwastów i robali? – chwyciła się pod boki z udawaną pewnością siebie. – Spójrz na te... No jak to się tam nazywa. Wszystkie musiałam ostatnio podlewać sama! – teatralnym gestem wskazała na grządkę z sezonowymi warzywami. Faktycznie wyglądała na dobrze zadbaną, lecz zapewne był to efekt działań matki Prewettówny niż jej samej. – A tak na serio, nie jest tu źle, ale po prostu strasznie się nudzę. Najchętniej wróciłabym z tobą teraz, tylko musiałabym przekonać mamę, bo ona nadal boi się o moje bezpieczeństwo. Plus jak wspomniałam, nie mam żadnego lokum w Londynie. – westchnęła.
– Czyli mieszkasz teraz z Henrym? Dzięki bogom. Wiesz, po twoim ostatnim liście strasznie się przejęłam tym koczowaniem w teatrze. Normalnie zaproponowałabym ci wprowadzenie się do nas, ale... Ale niestety kamienica nie jest obecnie zdatna do mieszkania. – opowiadając o domu Prewettów, głos trochę jej się załamał. Myśl, że miejsce, w którym dorastała zostało doprowadzone do tak tragicznego stanu, bardzo ją bolała.
– Ach, radzę sobie świetnie! A co, pewnie myślałeś, że taka wygodnisia jak ja nie przeżyje wśród chwastów i robali? – chwyciła się pod boki z udawaną pewnością siebie. – Spójrz na te... No jak to się tam nazywa. Wszystkie musiałam ostatnio podlewać sama! – teatralnym gestem wskazała na grządkę z sezonowymi warzywami. Faktycznie wyglądała na dobrze zadbaną, lecz zapewne był to efekt działań matki Prewettówny niż jej samej. – A tak na serio, nie jest tu źle, ale po prostu strasznie się nudzę. Najchętniej wróciłabym z tobą teraz, tylko musiałabym przekonać mamę, bo ona nadal boi się o moje bezpieczeństwo. Plus jak wspomniałam, nie mam żadnego lokum w Londynie. – westchnęła.
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N