01.09.2025, 10:45 ✶
Miles lubiła siekierę och, tak, zwłaszcza taką, której ostrze przebiło słodkie płaty miodu. Normalnie nie słodziła, bo zawsze ktoś zapominał kupić cukru, a cukierniczka stłuczona została lata temu i nikt nie miał pomysłu ani ochoty jej odkupić czy naprawić.
Teraz jednak nie ona robiła sobie kawę.
Teraz ktoś bardzo pilnował, żeby było w niej mniej kofeiny.
Obserwując Stonks w kolejce, wyciągnęła szkicownik. Czy zawsze miała go pod dupą? A i owszem. Najlepszy sposób na zabijanie nudy, nawet jeśli ostatnio, gdy w końcu zaczęła regularnie brać leki tej nudy było jakoś mniej, a może była mniej dotkliwa. Minął właściwie tydzień od koszmaru, który zawładnął Londynem, a ona kurwa musiała po środku tego chaosu być najspokojniejszą istotą świata. Niedorzeczność!
Tak czy inaczej szkicowała sobie w spokoju przyjaciółkę, dopiero teraz zauważając subtelne różnice. Wyłagodzenie rys. Wewnętrzny spokój i bijące od niej dziwne światło. Podobne do jej osobistego, chociaż umówmy się, sytuacja w którą była zamieszana była ostro pojebana i wciąż zastanawiała się co z tym fantem (czy raczej z dwoma fantami) począć.
Tymczasem Ger wróciła, a Millie odsunęła od siebie zeszyt nie ukrywając uchwyconych w locie profilów koleżanki.
– Stara, jakbyś chciała, żebym robiła coś nielegalnego, to byś raczej nie ściągała mnie tutaj na środek Pokątnej – zaśmiała się, chociaż czy właśnie w samym centrum miasta nie złożono jej dwa lata temu propozycji dołączenia do organizacji działającej na rubieżach prawa? – Wyrzuć to z siebie, widzę, że się męczysz. Najwyżej odmówię, chociaż nie wiem o co mogłabyś mnie prosić, żebym Ci odmówiła. – Było wiele takich rzeczy, Miles przed kawą jednak brakło wyobraźni poza abstrakcyjnym pozbywaniem się zajebanego ciała, albo kradzieżą dokumentów sprawy w którą umoczona była Ger lub Rolls.
Teraz jednak nie ona robiła sobie kawę.
Teraz ktoś bardzo pilnował, żeby było w niej mniej kofeiny.
Obserwując Stonks w kolejce, wyciągnęła szkicownik. Czy zawsze miała go pod dupą? A i owszem. Najlepszy sposób na zabijanie nudy, nawet jeśli ostatnio, gdy w końcu zaczęła regularnie brać leki tej nudy było jakoś mniej, a może była mniej dotkliwa. Minął właściwie tydzień od koszmaru, który zawładnął Londynem, a ona kurwa musiała po środku tego chaosu być najspokojniejszą istotą świata. Niedorzeczność!
Tak czy inaczej szkicowała sobie w spokoju przyjaciółkę, dopiero teraz zauważając subtelne różnice. Wyłagodzenie rys. Wewnętrzny spokój i bijące od niej dziwne światło. Podobne do jej osobistego, chociaż umówmy się, sytuacja w którą była zamieszana była ostro pojebana i wciąż zastanawiała się co z tym fantem (czy raczej z dwoma fantami) począć.
Tymczasem Ger wróciła, a Millie odsunęła od siebie zeszyt nie ukrywając uchwyconych w locie profilów koleżanki.
– Stara, jakbyś chciała, żebym robiła coś nielegalnego, to byś raczej nie ściągała mnie tutaj na środek Pokątnej – zaśmiała się, chociaż czy właśnie w samym centrum miasta nie złożono jej dwa lata temu propozycji dołączenia do organizacji działającej na rubieżach prawa? – Wyrzuć to z siebie, widzę, że się męczysz. Najwyżej odmówię, chociaż nie wiem o co mogłabyś mnie prosić, żebym Ci odmówiła. – Było wiele takich rzeczy, Miles przed kawą jednak brakło wyobraźni poza abstrakcyjnym pozbywaniem się zajebanego ciała, albo kradzieżą dokumentów sprawy w którą umoczona była Ger lub Rolls.