Nie oszukujmy się. Yaxley liczyła na rozrywkę, skoro już sama miała się nie napierdalać, a obserwować to z boku chciała, aby było to nieco smaczne, najlepiej oblane sporą ilością krwi. Niby nie miał to być pojedynek na śmierć i życie, ale lubiła gdy pojawiało się nieco dramatyzmu. No, nie była do końca normalna, przynajmniej jeśli o to chodzi, ale kto by się tym przejmował. Wyniosła to z domu rodzinnego, u nich sparingi nie do końca były tylko zabawą, wiedziała zresztą, że pod każdym z nich kryło się coś więcej. Jakaś chęć udowodnienia sobie i innym czegoś, o co chodziło tym razem, nie wiedziała, nie miała pojęcia o co się wcześniej poprztykali.
- Każdy lubi się czasem poprzytulać... - Mruknęła cicho na komentarz Benjy'ego. Miała może dość lekkie podejście do ich treningu, ale nie było to niczym nadzwyczajnym, od zawsze uważała, że morda nie szklanka... No, w tym wypadku pewnie lepiej, żeby nie brali tego dosłownie, bo zwyczajowe do wesela się zagoi mogło nie wystarczyć, dlatego raczej skłaniała ich ku dość mocnym i silnym uściskom, po nich śladów nie powinno być widać, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Nie odrywała swojego wzroku od mężczyzn, którzy znaleźli się w końcu na przeciwko siebie. Tak, jak zakładała, Ambroise nie zareagował na zaczepki Fenwicka, rzadko kiedy pozwalał na to, by ktokolwiek wyprowadził go z równowagi. Tym razem było tak samo. Spodziewała się więc, że Benjy będzie tym, który jako pierwszy wyprowadzi cios. Nie opuszczała wzroku nawet na chwilę, bo nie chciała, aby cokolwiek jej umknęło.
Wydawało się, że Benjy zamierza uderzyć w Ambroise'a lewą ręką, ale było to wyłącznie złudzeniem, chciał go oszukać i podciąć mu nogi. Całkiem sprytna zagrywka, miała sporo sensu, tylko, że nie doszła do skutku. Roise całkiem zgrabnie zareagował, nie zaatakował pierwszy, nie działał impulsywnie, wydawało się, że zdążył wydedukować, co chciał zrobić Benjy, zamiast mu na to pozwolić wyciągnął dłoń i uderzył nią swojego przeciwnika w szyję, właściwie to w krtań. Na pewno nie było to przyjemne. Geraldine poruszyła się w miejscu, jakby chciała nieco dokładniej przyjrzeć się efektowi jego ciosu.
Nie spodziewała się, że tak szybko może dojść do pierwszego obezwładnienia, liczyła raczej na nieco większą rozrywkę, może pokładała w nich zbyt wielką nadzieję. Spoglądała uważnie na Fenwicka, chcąc zobaczyć, czy będzie próbował jeszcze z tym walczyć, czy uzna to za swoją pierwszą porażkę.