Kiedy czuła się przy kimś pewnie nie miewała najmniejszych problemów z byciem bezpośrednią, to nie było dla niej typowe, raczej nieczęsto się zdarzało, ale Benjy był jedną z tych nielicznych osób. Przy nim nie musiała się zastanawiać nad słowami, które padały z jej ust. Wiedziała już, że jej nie oceniał, że mogła sobie przy nim pozwolić na więcej.
Nie sądziła, że uda jej się kiedyś go zaskoczyć, chociaż sama stwierdziła, że zrobi sobie takie wyzwanie, to raczej nie spodziewała się tego, że faktycznie ta misja może zakończyć się sukcesem. Wiedziała bowiem, że to nie bierze się znikąd, nawyków nie dało się zapomnieć, czy ich wyzbyć. Na pewno nie w takim krótkim czasie, jaki mieli ze sobą spędzić, ale mogła próbować, czyż nie?
- Jasne, to całkiem oczywiste. - Powiedziała jeszcze cicho, chociaż wcale jej się tak nie wydawało. Nie sądziła, by ktokolwiek inny przejął się nieswoim mieszkaniem, zajął się wszystkim nie będąc do tego praktycznie przygotowanym tylko dlatego, żeby jej łatwiej było się tutaj odnaleźć. Nikt wcześniej nie dbał o nią w ten sposób, to było coś zupełnie nieoczywistego, sprawiło, że poczuła się lepiej. Nie musiała zastanawiać się od czego powinna zacząć, w co włożyć ręce, bo największe szkody zostały już prowizorycznie naprawione. Resztę na spokojnie będzie mogła rozplanować w czasie, bo niedługo tutaj wróci, rzeczywistość w końcu jej dosięgnie, chociaż całkiem dobrze było oderwać się od niej chociaż na moment.
- Mabon już niedaleko, więc faktycznie ma to sens. - Zdawała sobie sprawę z tego, że niektóre klątwy, czy rytuały potrzebowały odpowiedniej oprawy, nie wątpiła w to, że Benjy odpowiednio ocenił sytuację, z jego doświadczeniem na pewno bardzo dobrze wiedział, kiedy lepiej było zajmować się sprawą. Skoro wtedy miało być prościej, to na pewno tak będzie. Czasem warto było odpuścić, aby później rozwiązać problem bez niepotrzebnej walki. Cierpliwość popłacała.
- Jak sobie życzysz, nie będę robić. - Skoro właśnie tego chciał, to nie miała z tym najmniejszego problemu, mimo, że dla niej to było dość sporo. Rzadko kiedy ktoś się o nią troszczył, przejmował jej problemami, dbał o nią - sam z siebie, jakby to było całkiem naturalne. W teorii pewnie w ten sposób postępowali partnerzy, jednak nie miała w tym zbyt dużego doświadczenia.
- Tak, powoli znowu zaczyna to mieć ręce i nogi. - Sporo jeszcze brakowało do tego, aby znowu poczuła się tu jak w domu, jednak pierwsze kroki były już za nią, dzięki Benjy'emu. Ułatwił jej sprawę. Na razie jednak nie zamierzała się tym przejmować, później pomyśli o tym w jaki sposób zająć się tym wszystkim. Była zmęczona, ale wbrew temu, co jeszcze wydawało jej się chwilę wcześniej czuła, że wszystko się jakoś ułoży, że uda jej się prędzej, czy później jakoś w tym odnaleźć.
Jej organizm był przyzwyczajony do nieprzespanych nocy, do pracy w różnych godzinach, ostatnio jednak nie miała szansy porządnie się wyspać, bo nie należała do osób, które umiały odnaleźć się w każdych warunkach. Nie mogła narzekać na stan rezydencji w której się zatrzymała, dom był na pewno bardzo zadbany, piękny, jednak łóżko w którym spała nie było jej łóżkiem, pokój gościnny nie był jej sypialnią, a sen mimo wyczerpania minionymi wydarzeniami nie był do końca snem. Przyzwyczaiła się do pewnych warunków, trudno jej było dostosować się do nowej sytuacji. Oczywiście nie narzekała, nie miała tego w zwyczaju, raczej doceniała to, że miała się gdzie podziać tuż po tej całej katastrofie.
- Nie miałabym nic przeciwko temu. - Nie zareagowała odruchowo, nie odrzuciła tej propozycji, raczej starała się przyjmować to, co chciał dla niej robić. Obawiała się, że szybko przyzwyczai się do nowego, że trudno będzie jej wrócić do tego stałego rytmu, w którym zajmowała się wszystkim sama, ale całkiem miło było się choć na moment od tego oderwać. Pewnie dla niektórych to nie było nic wielkiego, ale ona ze swoimi przyzwyczajeniami naprawdę doceniała takie gesty.
- Oczywiście, że je też zabezpieczyłeś, zadbałeś o wszystko. - Rzuciła całkiem lekko, nie powinna się spodziewać po nim niczego innego, pomyślał o każdym pomieszczeniu, nic mu nie umknęło i zrobił to z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie miała pojęcia, czym sobie zasłużyła na takie traktowanie, ale doceniała to.
- Wiesz, Tobie też należy się odpoczynek. - Nie była jedyną osobą, która miała za sobą nieprzespaną noc, wypadało, aby ktoś również o niego się zatroszczył, to powinna być jej rola, skoro już jasno określili, jak wygląda sytuacja między nimi, przynajmniej jak na razie.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control