03.09.2025, 16:22 ✶
– Ło pani! Kurwa mać! Pierdolisz! – Miles złapała się za głowę, a przez jej twarz przeszło kilka mniej lub bardziej oczekiwanych emocji. Szok, to pewne? Niedowierzanie. Może nawet podejrzenie, że to jakiś prank, no bo kurwa przed momentem Londyn spłonął i ostatnią rzeczą, o którą Miles by podejrzewała kogokolwiek jest branie ślubu.
Kilka osób odwróciło się ku nim, bo - no cóż - Moody nie wyrażała swoich emocji cicho.
– Ja pierdole no nie, no nie wierzę, że stara Geraldine Stonks Yaxley się będzie hajtać! Niekurwawierzę! – przeżywała zapominając zupełnie o lodach, o kawie, o tym, że może przyjaciółce nie zależało na takim heroldzie tej najprawdopodobniej dobrej zmiany w swoim życiu. – Ta cała gatka o partnerstwie... – nagle w jej głowie trochę poklikało z poprzedniej rozmowy – Z Tym Różkiem to tak na super poważnie, zajebiście bejb! Twój stary pewnie dostał orgazmu na te wieści, że jego ukochane oczko w głowie w końcu znalazło sobie chłopa co jest w stanie z nią wytrzymać! – Moody mimo małych rozmiarów zrobiła się jowialna, ale nie był to też pierwszy raz gdy żartowała w ten sposób. Kiedyś nawet dziewczęta żartowały sobie, że nie będzie w ogóle takiego chłopa, ani dla jednej ani dla drugiej. Miały za wysokie wymagania oczywiście! Albo za niskie, gdy chodziło o wstęp do sypialni. Ale odpowiedni chłop, co by to dźwignął...
Co trzeba było też przyznać to fakt, że Miles też autentycznie się cieszyła, właściwie nie przestawała się uśmiechać.
– Ej ale... to... dobra to mam być tylko świadkową i podpisać się w jakimś miejscu czy chcesz ze mną robić te wszystkie nie wiem... te babskie rzeczy. Wybieranie sukienki, degustacja ciasta...eee – wydawało się, że w ogóle jej to nie interesuje. Dopiero przy trzecim pomyśle złote oczy zalśniły rozentuzjazmowane – wieczór panieński! Musimy iśc na imprezę! Najbliższa sobota kurwełe, to jest w chuj mało czasu aaa! Czemu wam się tak śpieszy Stonks? Nie możesz w tę sobotę ogarnąć party hard, żegnaj panieński stanie, witaj pani Greengrass, a za dwa tygodnie ślubowanko?
Kilka osób odwróciło się ku nim, bo - no cóż - Moody nie wyrażała swoich emocji cicho.
– Ja pierdole no nie, no nie wierzę, że stara Geraldine Stonks Yaxley się będzie hajtać! Niekurwawierzę! – przeżywała zapominając zupełnie o lodach, o kawie, o tym, że może przyjaciółce nie zależało na takim heroldzie tej najprawdopodobniej dobrej zmiany w swoim życiu. – Ta cała gatka o partnerstwie... – nagle w jej głowie trochę poklikało z poprzedniej rozmowy – Z Tym Różkiem to tak na super poważnie, zajebiście bejb! Twój stary pewnie dostał orgazmu na te wieści, że jego ukochane oczko w głowie w końcu znalazło sobie chłopa co jest w stanie z nią wytrzymać! – Moody mimo małych rozmiarów zrobiła się jowialna, ale nie był to też pierwszy raz gdy żartowała w ten sposób. Kiedyś nawet dziewczęta żartowały sobie, że nie będzie w ogóle takiego chłopa, ani dla jednej ani dla drugiej. Miały za wysokie wymagania oczywiście! Albo za niskie, gdy chodziło o wstęp do sypialni. Ale odpowiedni chłop, co by to dźwignął...
Co trzeba było też przyznać to fakt, że Miles też autentycznie się cieszyła, właściwie nie przestawała się uśmiechać.
– Ej ale... to... dobra to mam być tylko świadkową i podpisać się w jakimś miejscu czy chcesz ze mną robić te wszystkie nie wiem... te babskie rzeczy. Wybieranie sukienki, degustacja ciasta...eee – wydawało się, że w ogóle jej to nie interesuje. Dopiero przy trzecim pomyśle złote oczy zalśniły rozentuzjazmowane – wieczór panieński! Musimy iśc na imprezę! Najbliższa sobota kurwełe, to jest w chuj mało czasu aaa! Czemu wam się tak śpieszy Stonks? Nie możesz w tę sobotę ogarnąć party hard, żegnaj panieński stanie, witaj pani Greengrass, a za dwa tygodnie ślubowanko?