04.09.2025, 14:57 ✶
Prawda była taka, że Jonathan zgodziłby się na pomoc Brennie w tym zadaniu, nawet gdyby oferował mu siedmiogodzinną obserwacja żółwich wyścigów, o ile miałoby to się jakkolwiek przydać sprawie.
Potrzebował działać i chociaż pracy dookoła niego było naprawdę wiele, to chciał robić więcej, bardziej, a przecież sprawa ataku podczas wydarzenenia Muzy leżała mu na sercu.
Dlatego też nie tylko z chęcią wypytał swojego pracownika o krewniaków podczas pozornie banalnej i nic nie znaczącej konwersacji, ale również z radością czaił się teraz z Brenną w pobliżu obserwowanego mieszkania, gotowy w każdej chwili zerknąć na aury wychodzących braci Bumfuzzle.
Jaka szkoda tylko że musiał mieć w tym wszystkim zmienioną twarz, ale no cóż... Inaczej na pewno wszyscy by go zapamiętali. Taki los.
– Rozmawiałem z Haroldem i tak ogólnie to są jego bratankowie. To rodzina mugolaków no, przynajmniej Harold jest mugolakiem. Może w sumie jego brat też był, a synowie są już półkrwi? W każdym razie domyślam się, że urodziny ich ciotek muszą być dla wszystkich dość ciekawym przeżyciem. Oboje dorabiaja jako kelnerzy. Marzą o kursach za granicą. Jeden jako ciastkarz, a drugi magiarchitekt. W sumie zastanawiające, że chcą wyjechać. Nie wydawało mi się, aby Wielka Brytania jakoś strasznie odstawała od reszty państw w tych dwóch dziedzinach, no ale nie ważne. Sam Harold jest hm... Dobrym pracownikiem. Po prostu trochę... Powiedzmy, że żona zostawiła go w dość nieprzyjemny sposób. Ale na całe szczęście nikt nie ucierpiał podczas pożarów.
Potrzebował działać i chociaż pracy dookoła niego było naprawdę wiele, to chciał robić więcej, bardziej, a przecież sprawa ataku podczas wydarzenenia Muzy leżała mu na sercu.
Dlatego też nie tylko z chęcią wypytał swojego pracownika o krewniaków podczas pozornie banalnej i nic nie znaczącej konwersacji, ale również z radością czaił się teraz z Brenną w pobliżu obserwowanego mieszkania, gotowy w każdej chwili zerknąć na aury wychodzących braci Bumfuzzle.
Jaka szkoda tylko że musiał mieć w tym wszystkim zmienioną twarz, ale no cóż... Inaczej na pewno wszyscy by go zapamiętali. Taki los.
– Rozmawiałem z Haroldem i tak ogólnie to są jego bratankowie. To rodzina mugolaków no, przynajmniej Harold jest mugolakiem. Może w sumie jego brat też był, a synowie są już półkrwi? W każdym razie domyślam się, że urodziny ich ciotek muszą być dla wszystkich dość ciekawym przeżyciem. Oboje dorabiaja jako kelnerzy. Marzą o kursach za granicą. Jeden jako ciastkarz, a drugi magiarchitekt. W sumie zastanawiające, że chcą wyjechać. Nie wydawało mi się, aby Wielka Brytania jakoś strasznie odstawała od reszty państw w tych dwóch dziedzinach, no ale nie ważne. Sam Harold jest hm... Dobrym pracownikiem. Po prostu trochę... Powiedzmy, że żona zostawiła go w dość nieprzyjemny sposób. Ale na całe szczęście nikt nie ucierpiał podczas pożarów.