- Nie ma przed nią tajemnic, to prawda. - Nawet jeśli kiedykolwiek przeszłoby mu przez myśl, aby coś ukryć przed Jen to zapewne by mu się to nie udało. Ona miała nosa do wykrywania podstępów, czy półprawd. Zresztą jej ojciec należał raczej do całkiem prostych i szczerych osób, być może dzięki temu małżeństwo rodziców Geraldine było całkiem udane. Jennifer była nieco trudniejsza w obyciu, lubiła stawiać na swoim, kombinować, nie do końca informując o tym zainteresowanych, chociaż na nią również Geraldine raczej nie powinna narzekać, mimo, że nie były szczególnie blisko. Od zawsze to ojciec był jej ulubionym rodzicem, co wiązało się pewnie z podobnymi zainteresowaniami, które pojawiły się u niej od najmłodszych lat. Zresztą nie powinno to nikogo dziwić, miała możliwość towarzyszyć mu dość wcześnie podczas polowań, nie odcinał jej od tego tylko dlatego, że była dziewczyną, co zabawne wraz z upływem czasu była chyba jego największym sukcesem wychowawczym i edukacyjnym.
- Czy ja wiem. - Nie sądziła, aby pojawiła się potrzeba, by Ambroise zachowywał się inaczej niż zwykle, kiedy tutaj bywał. Oczywiście nie sugerowała mu tego, aby był swoją najbardziej naturalną wersją, wiadomo jak jest, nie zawsze warto, aż tak się otwierać, jednak nie było powodu, by starał się być przesadnie miły.
- Nie da się ukryć, że Gerard ma do mnie sentyment, pewnie nawet nie dostrzegłby, że przesadzam. - Co prawda, to prawda. Ojciec miał do niej naprawdę ogromną cierpliwość, akceptował i tolerował wszystkie jej głupie pomysły, wspierał ją finansowo na początku jej kariery. Nie mogła narzekać, wręcz przeciwnie - naprawdę doceniała jego podejście. Zdawała sobie sprawę, że to wcale nie było częste, aby rodzice, aż tak wspierali swoje dzieci. Miała szczęście. Nigdy nie zadawał pytań, po prostu spełniał jej prośby, jakby to było jedyną możliwą opcją.
- Nie da się temu zaprzeczyć, naprawdę chętnie bym ją wybrała. - Nie da się ukryć, że Yaxley nie była stworzona do wystawnych przyjęć. Jasne, umiała się zachować, znała obyczaje, jednak nie należała do osób, którym brylowanie na salonach sprawiało przyjemność, teraz zresztą to oni mieli być gospodarzami, to na nich będzie skupiona cała uwaga. Nie czuła się w takich sytuacjach najlepiej, bo było to dla niej nienaturalne. Wybór daty był całkiem sprytny, dzięki temu ominą ogromne przyjęcie, ale tak, czy siak sporo osób miało się na nim pojawić nawet po tym jak dość mocno skurczyli listę gości. Zdecydowanie wolałaby wziąć ślub w jakimś kowenie za granicą.
Nie mieli jednak takiej możliwości, także musieli znaleźć się tutaj i przetrwać spotkanie z jej rodzicami, bułka z masłem, czyż nie? No, o ile uda im się zgrabnie wyjść po kilku godzinach, na pewno nie zamierzała zostawać tutaj na dłużej, to jeszcze nie był ten moment, obawiała się, że mogliby się tu zasiedzieć, a póki co raczej okoliczności do tego nie zachęcały, bo musieli ogarnąć jeszcze kilka naglących spraw.
Znaleźli się w końcu w tej jadalni, stali przed jej rodzicami, przywitali się z nimi, jeszcze trochę, jeszcze chwila, a będą mogli przejść do rzeczy. Tak właściwie to Geraldine zamierzała podjąć temat dość szybko, żeby mieć to z głowy - zazwyczaj postępowała w ten sposób, bez zbędnych ceregieli.
- Dzięki tato, że zrobiłeś o co prosiłam. - Uśmiechnęła się do ojca, bo naprawdę doceniała to, że spełnił jej prośbę.
- Kto by tam to liczył, w sumie minęło całkiem szybko. - Jen machnęła ręką, najwyraźniej ta półtora roczna przerwa nie robiła na niej aż takiego wielkiego wrażenia. - Siadajcie, jedzcie, pijcie, co będziecie tak stać. - Gerard jak zawsze spieszył się, aby usiąść do stołu, zdecydowanie wolał prowadzić rozmowy po kilku głębszych, wtedy stawał się też bardziej wylewny. - Jak zjecie to powiecie nam co Was do nas sprowadziło, tak na pusty żołądek nie ma sensu rozmawiać. - Oczywiście, że nie mogło być zbyt prosto, prawda? Najpierw te najbardziej istotne w oczach ojca sprawy, a dopiero później będą mogli przejść do rzeczy.
Nie wydawało jej się, aby było z czym dyskutować, także dość szybko zajęła miejsca na przeciwko tych rodziców, aby mogli odbębnić tę pierwszą część.