05.09.2025, 15:38 ✶
Oh… Jak za dotknięciem bardzo mugolsko-metaforycznej magicznej różdżki Jonathan przypomniał sobie, czemu był zirytowany postawą Anthony'ego, a uczucia te zostały jedynie nasilony przez wzrok Shafiqa, który owszem był wbity, ale nie w Jonathana!
– Rozumiem – rzucił Selwyn i odszedł od biurka… tylko po to, aby stanowczym ruchem, przyciągnąć stojące przed jego stanowiskiem pracy krzesło dla interesantów i usiadł przed Shafiqiem z taką pewnością siebie, że dzielącą ich drewniana płyta wydawała się zdecydowanie mniejsza niż w rzeczywistości.
– Nie mamy o czym rozmawiać, bo sprawa jest dość krótka, rzeczowa i wymaga od ciebie jedynie zrozumienia moich słów. Anthony, wróciłem z Francji dla ciebie, aby pracować z tobą. Nie w tym biurze, nawet niekoniecznie w tym Departamencie, a z tobą. Myślisz, że czułem aż taką pasję i powołanie do spraw celnych i rekomendacji importu latających dywanów? Nie, ale wiedziałem, że czułem wtedy pasję do pracy z tobą i dalej ją czuję. Wiem, że wielokrotnie narzekałem, że nie ma cię w biurze i chyba oboje wiemy, że dalej boli mnie twoje zachowanie, ale to nie zmienia faktu, że chcę z tobą pracować, więc proszę, jeśli chcesz zabić we mnie tę radość współpracy i zgasić te resztki światła, które mi rzucasz od trzydziestu lat po tym jak brutalnie podeptałeś moją duszę we Francji, to droga wolna, dobij mnie, ale nie rób tego, aby mnie nie nękać, bo mimo wszystko dalej chcę być przez ciebie nękany!
Nie wiedział, co mówi. To nie był ten monolog. Nie planował tego. Ale mówił szczerze.
– Rozumiem – rzucił Selwyn i odszedł od biurka… tylko po to, aby stanowczym ruchem, przyciągnąć stojące przed jego stanowiskiem pracy krzesło dla interesantów i usiadł przed Shafiqiem z taką pewnością siebie, że dzielącą ich drewniana płyta wydawała się zdecydowanie mniejsza niż w rzeczywistości.
– Nie mamy o czym rozmawiać, bo sprawa jest dość krótka, rzeczowa i wymaga od ciebie jedynie zrozumienia moich słów. Anthony, wróciłem z Francji dla ciebie, aby pracować z tobą. Nie w tym biurze, nawet niekoniecznie w tym Departamencie, a z tobą. Myślisz, że czułem aż taką pasję i powołanie do spraw celnych i rekomendacji importu latających dywanów? Nie, ale wiedziałem, że czułem wtedy pasję do pracy z tobą i dalej ją czuję. Wiem, że wielokrotnie narzekałem, że nie ma cię w biurze i chyba oboje wiemy, że dalej boli mnie twoje zachowanie, ale to nie zmienia faktu, że chcę z tobą pracować, więc proszę, jeśli chcesz zabić we mnie tę radość współpracy i zgasić te resztki światła, które mi rzucasz od trzydziestu lat po tym jak brutalnie podeptałeś moją duszę we Francji, to droga wolna, dobij mnie, ale nie rób tego, aby mnie nie nękać, bo mimo wszystko dalej chcę być przez ciebie nękany!
Nie wiedział, co mówi. To nie był ten monolog. Nie planował tego. Ale mówił szczerze.