Wiedziała do czego zmierza, bo przecież i ona o tym myślała. Znaleźli się w końcu z dala od wszystkich, zupełnie sami, w jej azylu, nikt nie mógł ich tutaj nawiedzić, rezydencja niby była duża, każdy miał swoją przestrzeń, ale miała wrażenie, że ściany miały tam uszy, nic się przed nikim nie ukryje. Tutaj nie musieli przejmować się niczym.
Chętnie podjęła tę grę, od samego początku Benjy był przecież naprawdę świetnym przeciwnikiem, a skoro zmierzali razem ku wspólnej wygranej - tym lepiej. Nie było powodu, aby tego nie robiła, pozostawało zaczekać i zobaczyć, które z nich jako pierwsze pozwoli sobie na więcej. Nie dało się nie zauważyć napięcia wiszącego w powietrzu, możliwości, które pojawiły się wraz ze zmianą otoczenia.
- Dobrze, że mi nie wierzysz, sen jest nieco niżej na mojej liście. - i najwyraźniej nie miała zamiaru udawać, że było inaczej. - Oczywiście, że ma - szerokie blaty... - Bardzo dobrze wiedziała, że nie do tego zmierzał, ale nie mogła się powstrzymać przed tym, aby znowu podejść do tego tak, jakby wcale, ale to wcale nie zrozumiała aluzji, ton jej głosu był lekki, ale Benjy mógł się domyślać o co jej chodziło. - Szerokie blaty są bardzo istotne dla pasjonatów gotowania. - bo przecież o tym rozmawiali, o wygodzie, funkcjonalności... tak, to było w tej chwili najbardziej istotne.
- Tak, wiem, widziałam tę kolejkę, która ustawiła się pod drzwiami. - Rzuciła śmiertelnie poważnie, chociaż kącik ust znowu drgnął jej w uśmiechu. - ale mam tylko dwa komplety kluczy. - Dodała jeszcze, jakby faktycznie podobna sytuacja mogła mieć miejsce. To, że wyszła z taką inicjatywą, podzieliła się z nim dostępem do swojego królestwa wcale nie było czymś oczywistym, raczej starała się trzymać wszystkich na dystans od tego miejsca. To był jej dom, azyl, w którym można było dostrzec drobne szczegóły, dzięki którym łatwo było poznać jakim człowiekiem była Prudence. Nie lubiła za bardzo się spoufalać, dużo łatwiej było jej trzymać ludzi na dystans, no poza jednym wyjątkiem, jak się okazywało. Nie miała nic przeciwko temu, aby wpuścić tu Benjy'ego - nawet po jej nieobecność. Czuła, że nie należał do osób, które by to wykorzystały, ufała mu jak nikomu innemu, chociaż przecież znali się dość krótko.
- Masz klucze, więc możesz tu wracać, gdy tylko będziesz miał ochotę. - Nie miała zamiaru pozbawiać go dostępu do swojego świata po tym jednym razie. Wykazał się inicjatywą, zajął się tym miejscem, od wczoraj był jej chłopakiem, więc chyba nie było w tym nic dziwnego... tworzyli swoje własne zasady może w nietypowy sposób, zresztą jak całą tę relację, ale dlaczego mieliby postępować inaczej? Nie byli, jak wszyscy inni, różnili się od zwyczajnych ludzi.
- ale będę mieć to na uwadze. - Skoro sam o tym wspomniał, to nie zamierzała mu pokazać wszystkiego od razu, z drugiej strony to mieszkanie nie było ogromne, niedługo pewnie skończą się możliwości, pozostawało mieć nadzieję, że i bez kolejnych części do odkrycia będzie miał chęć tu wracać.
Czuła jego dotyk na swojej skórze, kciuk powoli przesuwał się po jej boku, pozostawiał przyjemne ciepło, które zaczynało rozlewać się po całym ciele, przymknęła na moment oczy, skupiła się na tym geście. - Sypialnia. - Powiedziała cicho, ale nie dało się wyczuć pewności w tonie jej głosu. Łazienkę będą mogli obejrzeć dokładnie później, przecież nigdzie się nie spieszyli, w końcu mieli chwilę dla siebie, może nawet więcej niż chwilę.
- Wydaje mi się, że w zaistniałej sytuacji możemy sobie odpuścić tradycyjne oprowadzanie. - Na ten moment, to chyba nie było szczególnie istotne, tak czy siak, nie zrobiła tego jak trzeba na samym początku, więc w tej chwili niczego to nie zmieniało. Chciała mu pokazać swój świat, ale to nie ucieknie, tym bardziej, że chyba priorytetem stało się coś innego.
- Skoro i tak nie słuchałbyś, co mam Ci do powiedzenia, to nie ma sensu, lepiej zająć się każdym pomieszczeniem oddzielnie. - Bo przecież o tym ciągle mówili, czyż nie? O zupełnie, niewinnym oprowadzaniu, tak, jasne, szkoda tylko, że skupiała się raczej tylko i wyłącznie na wyobrażeniu, jak będzie wyglądał w jej pościeli, nago, cóż, i ona nie mogła odpuścić od siebie tych myśli.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control