09.09.2025, 01:51 ✶
Najpierw uśmiechnął się, słysząc, jak Anthony parsknął rozbawiony. Potem uśmiechnął się jeszcze szerzej, bo przyjaciel nie tyle co zaakceptował jego graficzne przedstawienie pola do negocjacji, to jeszcze dodał do niego coś od siebie.
– Jestem lwołakiem czy kowbojem? – spytał, z jakiegoś powodu zakładając, że to nie był kot, a dziwna ludzko-lwowa hybryda.
Anthony “zburzył” most i w każdej innej sytuacji Jonathan wydałby okrzyk oburzenia, ale teraz jedynie spiął się nieco i udając, że wszystko było pod kontrolą, słuchał dalej tego co do powiedzenia miał drugi czarodziej.
– Moja decyzja nie była spowodowana brakiem zaufania wobec ciebie. Doskonale wiedziałem, że gdybym ci o tym powiedział, miałbym twoją dyskrecję i wsparcie. Nie powiedziałem ci o tym, bo wiedziałem, że będziesz chciał mnie wspierać. Rozumiem, że dla ciebie był to sygnał o zakończeniu naszej przyjaźni, ale… czemu miałbym ci nie ufać?
Może gdyby Anthony dał mu więcej czasu na wyjaśnienia… Hm… Czy powinien się martwić, że tłumaczył tak nie jeden, a dwa konflikty w tym ten, który może był nieco z jego winy?
– Oh czyli dalej jestem dla ciebie uroczy? To dobrze, mam nadzieję, że miło będzie ci wiedzieć, że kiedy na ciebie patrzę może i czuję pewną irytację, ale i dalej widzę twój czar, zamiast… sam nie wiem. Rogów – Wziął pióro. Chciał coś narysować.. Odłożył pióro. – Ale ja lubię z tobą pracować. Jeśli chcesz odejść z powodów własnych, to rozumiem, ale nie odchodź, aby dać mi przestrzeń, której nie chcę. I może… – Chwycił pióro ponownie i dorysował strzałkę idącą z oczu jednego ludzika, do drugiego. – Zamiast działać na ślepo, spójrz na mnie i spytaj, jak pomóc, bo może być tak, że żadnej pomocy nie potrzebuję. Zwłaszcza że to ty dałeś mi jasno do zrozumienia, że nie życzysz sobie ze mną pracować.
– Jestem lwołakiem czy kowbojem? – spytał, z jakiegoś powodu zakładając, że to nie był kot, a dziwna ludzko-lwowa hybryda.
Anthony “zburzył” most i w każdej innej sytuacji Jonathan wydałby okrzyk oburzenia, ale teraz jedynie spiął się nieco i udając, że wszystko było pod kontrolą, słuchał dalej tego co do powiedzenia miał drugi czarodziej.
– Moja decyzja nie była spowodowana brakiem zaufania wobec ciebie. Doskonale wiedziałem, że gdybym ci o tym powiedział, miałbym twoją dyskrecję i wsparcie. Nie powiedziałem ci o tym, bo wiedziałem, że będziesz chciał mnie wspierać. Rozumiem, że dla ciebie był to sygnał o zakończeniu naszej przyjaźni, ale… czemu miałbym ci nie ufać?
Może gdyby Anthony dał mu więcej czasu na wyjaśnienia… Hm… Czy powinien się martwić, że tłumaczył tak nie jeden, a dwa konflikty w tym ten, który może był nieco z jego winy?
– Oh czyli dalej jestem dla ciebie uroczy? To dobrze, mam nadzieję, że miło będzie ci wiedzieć, że kiedy na ciebie patrzę może i czuję pewną irytację, ale i dalej widzę twój czar, zamiast… sam nie wiem. Rogów – Wziął pióro. Chciał coś narysować.. Odłożył pióro. – Ale ja lubię z tobą pracować. Jeśli chcesz odejść z powodów własnych, to rozumiem, ale nie odchodź, aby dać mi przestrzeń, której nie chcę. I może… – Chwycił pióro ponownie i dorysował strzałkę idącą z oczu jednego ludzika, do drugiego. – Zamiast działać na ślepo, spójrz na mnie i spytaj, jak pomóc, bo może być tak, że żadnej pomocy nie potrzebuję. Zwłaszcza że to ty dałeś mi jasno do zrozumienia, że nie życzysz sobie ze mną pracować.