Nie do końca uważała to za objaw słabości, wiadomo - im więcej bliskich osób, tym łatwiej człowieka zranić uderzając w kogoś z nich, z drugiej jednak strony podążanie samotnie przez życie nie przyniosło jej niczego dobrego. Miała tedencje do autodestrukcji, zupełnie nie panowała nad tym, co się z nią działo, gdy próbowała uśmieżyć ból. Wiedziała, że to minęło, było już za nią, na szczęście nie wróci, przez to ostatnie półtora roku czuła się bowiem jakby znowu nie mogła znaleźć drogi, jakby była gówniarą, która szuka rozwiązań, a każde z nich było gorsze od poprzedniego. Odzyskała wreszcie kontrolę i była z tego powodu cholernie zadowolona.
- To jesteśmy dogadane, nie wiem, wyślę Ci hajs, czy mam podejść tam z Tobą, nie do końca wiem, jak stoję z czasem, ale powinno mi się udać znaleźć chwilę. - Nie, żeby wspólne wybierane sukienek było czymś, co chciała robić, nie należała bowiem do tych kobiet, którym sprawiałoby to przyjemność, z drugiej jednak strony dla Millie była w stanie nieco zmienić swoje nastawienie.
Wszystko zaczęło jej się rozjaśniać, tort, Nora - przyjaciółka Ambroise'a, a więc i Thomas, jego kto? Kiedyś kumpel, teraz? Nie miała co do tego pewności. Wystawił go w tej jaskini, wystawił ich, nie do końca zrozumiał jej misję, wolałaby nie spotkać go na swoim własnym ślubie, nie był tam mile widziany, na pewno nie przez nią.
- Ursula zajęła się tą częścią organizacji, nie potrzebujemy żadnych zniżek Millie. - Miała wrażenie, że przyjaciółka zapominała o tym, że Yaxleyowie byli naprawdę kurewsko bogaci, zresztą Geraldine uważała, że za niektóre usługi było warto zapłacić więcej, doceniała pracę swoich przyjaciół, czy przyjaciół swoich najbliższych.
- Nie miej mi tego za złe, ale jeśli to ten Thomas, to z nim nie przyjdziesz na ten ślub. - Nie zamierzała tłumaczyć dlaczego, nie musiała tego robić, bo przecież chodziło o jej własną ceremonię, więc nie widziała potrzeby, aby mówić coś więcej. Jasno postawiła sprawę.
- Nie da się ukryć, że nie musimy sobie niczego odmawiać. - Łatwo było zapomnieć o sytuacji materialnej Geraldine, bo raczej nie wyglądała na typowego bogacza, nosiła ubrania z wyjątkowych materiałów, ale bardzo rzadko pokazywała jak faktycznie jest majętna.
- To będzie bardzo wąskie grono. - Stwierdziła jeszcze fakt, bo Yaxley otaczała się raczej mężczyznami, ale niespecjalnie się tym przejmowała, bo i w niewielkim gronie można się dobrze bawić.