Wzruszyła jedynie ramionami, niektóre rzeczy nigdy nie miały się zmienić. To, że kelpie raz zalazła jej za skórę dość mocno nie oznaczało, że nie miała zamiaru zapolować na następną, całkiem prosta sprawa, jak nie ta, to inna. Nie mogła walczyć przecież ze swoją łowczą naturą, bo to by nie przeszło.
Skoro mogli mieć jakiś zbiornik wodny, to mogłoby to być jezioro, po co jego mniejsza wersja. Wiedziała, że to jest całkiem ciekawą opcją, bo ta rezydencja znajdowała się nad jeziorem i za gówniaka spędzała tam wiele czasu, zawsze miała dokąd pójść, a skoro mieli zacząć faktycznie szukać swojego, własnego domu, to warto było i o tym pomyśleć. Nie tylko ze względu na to, że jezioro mogło się stać domem dla jakichś krwiożerczych bestii, to była tylko jedna z wielu zalet.
- Możliwe, wiesz jak to jest, można widzieć to samo poprzez różny pryzmat. - Każdy mógł znaleźć swoje własne wady i zalety danego miejsca, to co dla jednych było pozytywem dla innych wręcz przeciwnie. Ambroise na szczęście znał ją na tyle, żeby wiedzieć na czym lubiła się skupiać.
Tak naprawdę niewiele potrzebowała do szczęścia, nie miała zbyt wielkich wymagań, czy oczekiwań, nie potrzebowała opływać w luksusie, mimo tego, że pochodziła z kurewsko bogatej rodziny to nigdy nie traktowała tych wszystkich dóbr materialnych jako swojego priorytetu. Oczywiście, że doceniała możliwości, jakie niosło ze sobą bycie bogatym, ale nie wątpiła, że i bez tego by sobie poradziła. Była pod tym względem bardzo samodzielna, nie szastała galeonami na prawo i lewo, dzięki czemu tak naprawdę pewnie nie musiałaby już pracować do końca życia nie martwiąc się o swoje utrzymanie. Tyle, że była jedną z tych osób, które nie potrafiłyby usiedzieć w miejscu, w domu, potrzebowała zajęcia, adrenaliny którą niósł ze sobą wykonywany przez nią zawód.
- Jest kilka możliwości, to miejsce nie jest, aż takie wielkie, żeby było nad czym gdybać. - Zresztą znała je doskonale, nie musiała być tutaj, aby wybrać odpowiednią lokalizację, mogła to zrobić na dystans, a wiedziała, że jak zostaną na noc, to pewnie przeciągnie się do śniadania, a później obiadu, nie mieli czasu na to, by zostać tutaj na dłużej.
- Możemy to zrobić z Exmoor. - Dodała jeszcze, oczywiście nie mogli wszystkiego zrzucać na jej matkę i ciotkę, chociaż bardzo by tego chciała, ale wypadało, aby sami się zajęli czymkolwiek.
- Jeśli zamierzamy się stąd zmyć, to zaraz musimy się zbierać, robi się późno. - Podróż pewnie im trochę zajmie, bo jej rodzinna rezydencja znajdowała się w miejscu, w którym psy szczekały dupami. Wyjątkowo udało jej się pokonać pokusę, chociaż wcale nie było to takie proste, Roise całkiem skutecznie ją prowokował. W tym jednak wypadku zamierzała powstrzymać swoje emocje, chociaż nie było to takie łatwe. Wiedziała, że jeśli tu ugrzęzną na noc, to pewnie i jutrzejszy dzień będą mogli zapisać na straty.