Nie do końca chodziło o to, kto się dobrze prezentował, Geraldine raczej miała to gdzieś, nigdy nie przywiązywała wagi do takich rzeczy, jednak nie mogła nie interweniować, gdy poznała personalia osoby, którą Millie miała zamiar zaprosić. Prosta sprawa - wyraziła swoją opinię, a ona to zaakceptowała, nie musiały ciągnąć tego tematu, na szczęście, nie były to bowiem sprawy do których chciała w tej chwili wracać, za dużo krwi jej napsuły.
- To świetnie, dziękuję. - Doceniała, że Moody nie zadawała niepotrzebnych pytań, bo przecież mogła to zrobić.
Lody w końcu się przed nimi pojawiły. Yaxley sięgnęła po łyżeczkę i wsadziła sobie do paszczy ich sporą ilość. Faktycznie nic się nie zmieniło, nadal mieli tutaj najlepsze desery w okolicy, przynajmniej te zimne.
Czego właściwie ona chciała? Trudno jej było to określić. Najbardziej lubiła te zimne, bardziej dzikie kraje, Norwegię, Finlandię, czy Islandię - nie wydawało jej się jednak, aby to było szczególnie atrakcyjną destynacją dla innych, łażenie po fiordach i obserwowanie magicznych stworzeń zapewne było przyjemnością tylko i wyłącznie dla niej, nie miały zresztą zbyt wiele czasu na taką wędrówkę.
- Faktycznie, jeśli mamy mieć tam wypad klubowy to trochę bez sensu. - Skoro czekała je taka ekspedycja, to mogły wybrać inne miejsce, nie Włochy.
- Tak właściwie to może być nawet południe Francji, to całkiem blisko jak na krótki wyjazd. Mają malownicze plaże. - Nie zamierzała wspominać o tym, że nie będzie mogła wlewać w siebie alkoholu, jakoś ogarnie temat swojej abstynencji, albo po prostu zabierze ze sobą swoje wino - bezalkoholowe.
- Po tym co się wydarzyło to raczej zaczerpnięcie oddechu, święty spokój. - Wszyscy byli przecież zmęczeni pożarami i konsekwencjami jakie ze sobą niosły. - Nie jestem pewna, czy ruszające się tatuaże są w moim stylu, konkursy też nie do końca, wiesz, że jestem dziwna. - No, dziwna jak na kobietę. Zresztą nie brała udziału w zbyt wielu takich wydarzeniach, więc nawet do końca nie wiedziała, czego mogłaby pragnąć.