12.09.2025, 00:25 ✶
Dziwnie było wyglądać za okno. Dawno, dawno temu pierwszego września również jechałby koleją, ale w innym kierunku, na północ, w stronę Hogwartu. Widok zza szyby, pozbawiony górzystego krajobrazu, przypominał mu o tym, jak dużo się zmieniło od tamtych czasów. Wprowadzało go to w nostalgiczny nastrój i sprawiało, że zamiast pracować wyglądał przez okno i rozmyślał.
Miał jeszcze sporo do zrobienia. Trzy ważne listy do odpisania, tyle samo równie istotnych do przeczytania, a do tego trener dał mu ostatnio notatki z treningu do zapoznania się na jutro. Nie wspominając o listach od fanów, na które też wiecznie nie było czasu.
Coś mu przerwało przemyślenia. Hałas otwieranych drzwi i kobieca sylwetka wkradająca się do środka. Zmrużył oczy. Nie oczekiwał gości. Przed wyjazdem z peronu zdążył już porozmawiać z konduktorem i poprosić, by w żadnym wypadku nikt mu nie przeszkadzał, a dodatkowo informacja na drzwiach powinna być wystarczająca do odstraszenia przypadkowych zwiedzających krążących po przedziałach i szukających takiego pustego lub chociaż mało śmierdzącego.
A jednak. Nieproszony gość istniał, miał się dobrze i nie miał zamiaru zniknąć.
Chrząknął zniecierpliwiony, by zwrócić na siebie odwróconej plecami panny i wstał z wygodnego siedzenia. Przez moment zastanawiał się czy nie narzucić szybko na siebie szaty lub chociaż nie zapiąć dwóch górnych guzików białej koszuli, dla wygody odpiętych. Zrezygnował z tego pomysłu, zamiast tego skupiając się na intruzie.
Normalnie by się zirytował takim naruszeniem swojej prywatności, ale kobieta wydawała się zgrabna, a gdy się odwróciła zaczął kojarzyć skądś jej twarz, więc postanowił wysłuchać co miała do powiedzenia przed wydaniem jakichkolwiek osądów.
- Rozumiem – powiedział po dłuższej pauzie, po czym mięśnie jego twarzy, do tej pory pozostające w napięciu, rozluźniły się. Szukający zdecydował się swobodną i życzliwą reakcję na nagłe najście, posłał jej nawet lekki uśmiech. – Nie wyobraża sobie pani nawet jak bardzo. Fani są wspaniali, ale czasami, przez swoją pasję, zapominają, że każdy jest człowiekiem i potrzebuje odrobinę oddechu. Czyż nie mam racji, panno… Quirrell? – zawahał się w widoczny sposób przy jej nazwisku. Zaryzykował pomyłkę, bo wydawało mu się, że dobrze kojarzył. Był przekonany, że była związana ze sztuką. Nie był pewien, czy była malarką czy aktorką. W każdym razie ścigający ją po pociągu fan udowadniał, że była całkiem niezła w tym co robiła.
- Póki sytuacja na zewnątrz się nie unormuje proszę uważać się za mojego gościa – powiedział i szerokim gestem dłoni wskazał w stronę jednego z kilku siedzeń. Wnętrze przedziału było bardzo podobne do kaszmirowej zasłonki. Z jednej strony podobne tego, co można znaleźć w normalnych częściach pociągu, ale jednak porządniejsze, bardziej luksusowe i z lepszych materiałów. Pomieszczenie wydawało się większe od standardowego przedziału i zapewniało więcej swobody.
Miał jeszcze sporo do zrobienia. Trzy ważne listy do odpisania, tyle samo równie istotnych do przeczytania, a do tego trener dał mu ostatnio notatki z treningu do zapoznania się na jutro. Nie wspominając o listach od fanów, na które też wiecznie nie było czasu.
Coś mu przerwało przemyślenia. Hałas otwieranych drzwi i kobieca sylwetka wkradająca się do środka. Zmrużył oczy. Nie oczekiwał gości. Przed wyjazdem z peronu zdążył już porozmawiać z konduktorem i poprosić, by w żadnym wypadku nikt mu nie przeszkadzał, a dodatkowo informacja na drzwiach powinna być wystarczająca do odstraszenia przypadkowych zwiedzających krążących po przedziałach i szukających takiego pustego lub chociaż mało śmierdzącego.
A jednak. Nieproszony gość istniał, miał się dobrze i nie miał zamiaru zniknąć.
Chrząknął zniecierpliwiony, by zwrócić na siebie odwróconej plecami panny i wstał z wygodnego siedzenia. Przez moment zastanawiał się czy nie narzucić szybko na siebie szaty lub chociaż nie zapiąć dwóch górnych guzików białej koszuli, dla wygody odpiętych. Zrezygnował z tego pomysłu, zamiast tego skupiając się na intruzie.
Normalnie by się zirytował takim naruszeniem swojej prywatności, ale kobieta wydawała się zgrabna, a gdy się odwróciła zaczął kojarzyć skądś jej twarz, więc postanowił wysłuchać co miała do powiedzenia przed wydaniem jakichkolwiek osądów.
- Rozumiem – powiedział po dłuższej pauzie, po czym mięśnie jego twarzy, do tej pory pozostające w napięciu, rozluźniły się. Szukający zdecydował się swobodną i życzliwą reakcję na nagłe najście, posłał jej nawet lekki uśmiech. – Nie wyobraża sobie pani nawet jak bardzo. Fani są wspaniali, ale czasami, przez swoją pasję, zapominają, że każdy jest człowiekiem i potrzebuje odrobinę oddechu. Czyż nie mam racji, panno… Quirrell? – zawahał się w widoczny sposób przy jej nazwisku. Zaryzykował pomyłkę, bo wydawało mu się, że dobrze kojarzył. Był przekonany, że była związana ze sztuką. Nie był pewien, czy była malarką czy aktorką. W każdym razie ścigający ją po pociągu fan udowadniał, że była całkiem niezła w tym co robiła.
- Póki sytuacja na zewnątrz się nie unormuje proszę uważać się za mojego gościa – powiedział i szerokim gestem dłoni wskazał w stronę jednego z kilku siedzeń. Wnętrze przedziału było bardzo podobne do kaszmirowej zasłonki. Z jednej strony podobne tego, co można znaleźć w normalnych częściach pociągu, ale jednak porządniejsze, bardziej luksusowe i z lepszych materiałów. Pomieszczenie wydawało się większe od standardowego przedziału i zapewniało więcej swobody.