12.09.2025, 18:47 ✶
Na całe szczęście Jonathan miał już przygotowane wcześniej tapety na ściany Księżycowego Stawu, które kupił podczas przedspalononocnych zakupów z Millie. Na nieszczęścia Woody oczywiście nie podzielał w pełni tych wyborów, ale szczęśliwie obyło się bez dużych sprzeczek, a oni po prostu skupili się na porządkowaniu niektórych pomieszczeń i drobnych naprawach.
A teraz zafundowali sobie przyjemny spacer po okolicznych terenach i na całe szczęście dzisiejsza pogoda była całkiem przyjemną więc Jonathan nie musiał obawiać się, że dojdzie do podobnej masakry jak wtedy gdy spacerując z Moną i Robertem wściekła czeluść wdarła się w tkanki jego ubrania, bezlitośnie infekując biały materiał tym co można było jedynie nazwać czarcią krwią samej ziemi.
Poślizgnął się na błocie.
Ale to wszystko dlatego, że Mona powiedziała mu o Śmierciożercy w jej mieszkaniu.
Można więc powiedzieć, że poniósł rany z rąk samego Voldemorta.
Jakoś łatwiej sie myślało na tematy około śmierciożercowe, gdy szło się teraz z Woodym wiejską drogą, a nie biegało pośród zgliszczy i ognia ratując kogo się dało.
Zdecydowanie łatwiej też wywracało się teraz oczami, słuchając głupot drugiego czarodzieja.
– Odważne słowa jak na kogoś kto nie wietrzy w swojej sypialni – odpowiedział. – Myślisz że powinniśmy załatwić sielankowy mural w którymś z pomieszczeń? Tak na wypadek gdyby ktoś musiał popatrzeć na coś kojącego jeśli dojdzie do kolejnych spięć podczas narad.
Najwyraźniej jednak nie potrzebowali sielankowego obrazka w Księżycowym Stawie, bo pewien sielankowy obrazek w postaci dorodnego gąsiora z zawiązanymi oczami przyszedł do nich sam.
Atak nastąpił szybko i na szczęście bezboleśnie. Bezboleśnie dla niego. Woody nie miał takiego szczęścia, a Jonathan z całych sił próbował nie roześmiać się. Zrobiła to za niego grupa młodych, mugolskich dziewczyn, która przybiegła za ptakiem.
– Będziesz miał szczęście w miłości! – wykrzyknęła jedna z nich z włosami tak nierównymi, że chyba przycinała je sama w ciemnej łazience po winie.
– Nie możemy go złapać! Pomożesz? – dodała kolejna, nie mogąc przestać się śmiać.
– Clemy, chyba nie rozczarujesz tym dam? – powiedział Jonathan, a w jego oczach było coś co sugerowało, że nie da zapomnieć Woody'emu o tej sytuacji.
A teraz zafundowali sobie przyjemny spacer po okolicznych terenach i na całe szczęście dzisiejsza pogoda była całkiem przyjemną więc Jonathan nie musiał obawiać się, że dojdzie do podobnej masakry jak wtedy gdy spacerując z Moną i Robertem wściekła czeluść wdarła się w tkanki jego ubrania, bezlitośnie infekując biały materiał tym co można było jedynie nazwać czarcią krwią samej ziemi.
Poślizgnął się na błocie.
Ale to wszystko dlatego, że Mona powiedziała mu o Śmierciożercy w jej mieszkaniu.
Można więc powiedzieć, że poniósł rany z rąk samego Voldemorta.
Jakoś łatwiej sie myślało na tematy około śmierciożercowe, gdy szło się teraz z Woodym wiejską drogą, a nie biegało pośród zgliszczy i ognia ratując kogo się dało.
Zdecydowanie łatwiej też wywracało się teraz oczami, słuchając głupot drugiego czarodzieja.
– Odważne słowa jak na kogoś kto nie wietrzy w swojej sypialni – odpowiedział. – Myślisz że powinniśmy załatwić sielankowy mural w którymś z pomieszczeń? Tak na wypadek gdyby ktoś musiał popatrzeć na coś kojącego jeśli dojdzie do kolejnych spięć podczas narad.
Najwyraźniej jednak nie potrzebowali sielankowego obrazka w Księżycowym Stawie, bo pewien sielankowy obrazek w postaci dorodnego gąsiora z zawiązanymi oczami przyszedł do nich sam.
Atak nastąpił szybko i na szczęście bezboleśnie. Bezboleśnie dla niego. Woody nie miał takiego szczęścia, a Jonathan z całych sił próbował nie roześmiać się. Zrobiła to za niego grupa młodych, mugolskich dziewczyn, która przybiegła za ptakiem.
– Będziesz miał szczęście w miłości! – wykrzyknęła jedna z nich z włosami tak nierównymi, że chyba przycinała je sama w ciemnej łazience po winie.
– Nie możemy go złapać! Pomożesz? – dodała kolejna, nie mogąc przestać się śmiać.
– Clemy, chyba nie rozczarujesz tym dam? – powiedział Jonathan, a w jego oczach było coś co sugerowało, że nie da zapomnieć Woody'emu o tej sytuacji.