12.09.2025, 21:27 ✶
Możliwe, że powinien mieć w sobie zdecydowanie mniej entuzjazmu. Możliwe, że lampa powinna wydawać mu się nie brzydka, lecz paskudna, obraz z owcami okropnie kiczowaty, a łóżko tak proste jak ten namalowany pastuch. Możliwe też, że powinien runąć na podłogę i z rozpaczą myśleć o luksusach, które czekały na nich w Barcelonie.
Ale prawda była taka, że chociaż nie uważał, aby czymkolwiek obaj zawinili by cierpieć w takich “standardach”, to ta przygoda skończyła się dość bezpiecznie. Mogli trafić gdzieś dalej. Śnieżyca mogła nadejść szybciej. Mogło być bardzo źle. Gorzej niż ta drewniana klitka.
Rozejrzał się po pomieszczeniu.
– Karaluchy? One chyba nie lubią zimną, więc nie. Zresztą mają sprzątaczkę. Widziałeś ją? Była wyższa ode mnie i nakrzyczała na kogoś za rozlanie wody. Myślę, że karaluchy nie przeżyłyby w takich warunkach – powiedział, próbując znaleźć jakiekolwiek ślady bytności owadów. M a s a k r a. W hotelu w Barcelonie to pytanie byłoby absurdalne. Nie na miejscu wręcz. – Kominek jest tam. Za tym krzesłem. – Kominek! Żaden szanujący się kominek nie byłby tak lichych rozmiarów! A krzesło było tylko jedno! – Jest ci zimno? Może… Pójdę po herbatę, a ty spróbuj rozpalić i… Poczekaj.
Wstał z łóżka z kolejnym skrzypnięciem i otworzył swoją walizkę.
– Może… Może magia już tutaj działa i damy radę zmienić kolor tej osłony? Chociaż wątpię. Na bogów, jutro musimy jakoś zejść na dół, może mają jakieś wozy, którymi zjeżdżają po zapasy – mówił przeszukując coś pośród ubrań. – Przynajmniej nie wyrzuciło nas pośród głuszy i… O. Proszę. – Podniósł się z kucek, a w ręku trzymał zielony sweter. – Uznałem, że wezmę coś cieplejszego, na chłodne wieczory. Możesz założyć jeśli chcesz. Nie jest bardzo grube, ale to zawsze coś. Na zewnątrz było zimno, a zapalenie płuc jest… Mało urokliwą chorobą, zaufaj mi.
A może popełnił błąd?
Może Anthony obrazi się, że się o niego troszczył? Znowu.
Może jego skrzywiona mina wynikała też z faktu, że musiał tu siedzieć z Jonathanem, a przecież czasy, w których Shafiqowi by to nie przeszkadzało minęły być może bezpowrotnie.
Szczerze tego nie znosił. Tego, że musiał w ogóle się nad tym zastanawiać. Chyba najlepiej będzie jeśli spędzi resztę wieczora w saloniku i porozmawia z innymi, a Anthony będzie mieć od niego spokój. Tylko przyniesie mu tą herbatę.
Ale prawda była taka, że chociaż nie uważał, aby czymkolwiek obaj zawinili by cierpieć w takich “standardach”, to ta przygoda skończyła się dość bezpiecznie. Mogli trafić gdzieś dalej. Śnieżyca mogła nadejść szybciej. Mogło być bardzo źle. Gorzej niż ta drewniana klitka.
Rozejrzał się po pomieszczeniu.
– Karaluchy? One chyba nie lubią zimną, więc nie. Zresztą mają sprzątaczkę. Widziałeś ją? Była wyższa ode mnie i nakrzyczała na kogoś za rozlanie wody. Myślę, że karaluchy nie przeżyłyby w takich warunkach – powiedział, próbując znaleźć jakiekolwiek ślady bytności owadów. M a s a k r a. W hotelu w Barcelonie to pytanie byłoby absurdalne. Nie na miejscu wręcz. – Kominek jest tam. Za tym krzesłem. – Kominek! Żaden szanujący się kominek nie byłby tak lichych rozmiarów! A krzesło było tylko jedno! – Jest ci zimno? Może… Pójdę po herbatę, a ty spróbuj rozpalić i… Poczekaj.
Wstał z łóżka z kolejnym skrzypnięciem i otworzył swoją walizkę.
– Może… Może magia już tutaj działa i damy radę zmienić kolor tej osłony? Chociaż wątpię. Na bogów, jutro musimy jakoś zejść na dół, może mają jakieś wozy, którymi zjeżdżają po zapasy – mówił przeszukując coś pośród ubrań. – Przynajmniej nie wyrzuciło nas pośród głuszy i… O. Proszę. – Podniósł się z kucek, a w ręku trzymał zielony sweter. – Uznałem, że wezmę coś cieplejszego, na chłodne wieczory. Możesz założyć jeśli chcesz. Nie jest bardzo grube, ale to zawsze coś. Na zewnątrz było zimno, a zapalenie płuc jest… Mało urokliwą chorobą, zaufaj mi.
A może popełnił błąd?
Może Anthony obrazi się, że się o niego troszczył? Znowu.
Może jego skrzywiona mina wynikała też z faktu, że musiał tu siedzieć z Jonathanem, a przecież czasy, w których Shafiqowi by to nie przeszkadzało minęły być może bezpowrotnie.
Szczerze tego nie znosił. Tego, że musiał w ogóle się nad tym zastanawiać. Chyba najlepiej będzie jeśli spędzi resztę wieczora w saloniku i porozmawia z innymi, a Anthony będzie mieć od niego spokój. Tylko przyniesie mu tą herbatę.