23.10.2022, 10:37 ✶
- To w końcu kot. Chodzą własnymi drogami, prawda? A jeszcze te wasze! Potrafią mówić. Z jednej strony bym takiego chciała, z drugiej pewnie umierałabym z niepokoju, więc zamiast tego pomyślimy z Erikiem o psiaku - powiedział, w przerwach pomiędzy kolejnymi kęsami, gdy wymiatała tiramisu z talerza. Mogło to brzmieć trochę dziwnie, że w tym wieku planuje brać psa z bratem, ale on, cały sekret, mieszkali w posiadłości rodowej.
I właściwie, to planowała tego psidwaka nie tylko z nim, ale też kuzynką, przy ich godzinach pracy jedyne rozwiązanie zapewniające, że ktoś się zwierzakiem zajmie...
- Mówiąc szczerze, nie do końca znam się na handlu, ale środa wydaje mi się dniem dobrym jak każdy inny - powiedziała po chwili zastanowienia. - Na otwarciu jest zwykle wzmożony ruch, prawda? A najwięcej ludzi wybiera się do kawiarni w weekendy. Więc jeśli zrobisz w weekend, może zabraknąć miejsc, a w środę... na otwarcie przyjdą ci, którzy będą mogli, a potem ci, którzy nie mogli, z ciekawości wpadną między piątkiem a niedzielą. - Dywagowała raczej niż wyrażała nie znoszącą sprzeciwu opinię i spojrzała przy tym nawet na Norę pytająco, czy jej myśli dryfują we właściwym kierunku.
– Na pewno wymyślisz to lepiej niż ja. – Wyobraźnia Brenny była bogata, ale głównie w snuciu historii dziwnych treści, zwłaszcza o swojej rodzinie czy pracy. W rodzaju „uszy mojego partnera uschły od mojego gadania i dlatego przydzielono mi nową brygadzistkę”. Z wypieków potrafiła zrobić bodaj tylko biszkopt i blok czekoladowy. Bez zdobień. – Początek kwietnia.
Pociągnęła za kosmyk włosów, w zamyśleniu, gdy Nora wspomniała o tym przystosowaniu Mabel. Do licha, sama mogła o tym pomyśleć. Dolina Godryka a Londyn, to przecież jak niebo i ziemia! Sama Brenna pewnie by się zapłakała jako dziecko, gdyby kazano jej się przeprowadzać…
– Jest sieć Fiuu i zawsze może wpaść do nas albo do prababci, zostać u nas na weekend, jeśli zatęskni. Na pewno doceni zalety miasta. Poza tym… dla nas, czarodziejów, zmiana miejsca to coś naturalnego, w końcu w wieku jedenastu lat idziemy do Hogwartu – powiedziała w końcu, chociaż sama nie była w stu procentach tego pewna. Ale starała się brzmieć pewnie. I w to uwierzyć. – Czy przy otwarciu potrzebujesz może jakiejś pomocy? Tylko błagam, nie każ mi się za nic przebierać.
I właściwie, to planowała tego psidwaka nie tylko z nim, ale też kuzynką, przy ich godzinach pracy jedyne rozwiązanie zapewniające, że ktoś się zwierzakiem zajmie...
- Mówiąc szczerze, nie do końca znam się na handlu, ale środa wydaje mi się dniem dobrym jak każdy inny - powiedziała po chwili zastanowienia. - Na otwarciu jest zwykle wzmożony ruch, prawda? A najwięcej ludzi wybiera się do kawiarni w weekendy. Więc jeśli zrobisz w weekend, może zabraknąć miejsc, a w środę... na otwarcie przyjdą ci, którzy będą mogli, a potem ci, którzy nie mogli, z ciekawości wpadną między piątkiem a niedzielą. - Dywagowała raczej niż wyrażała nie znoszącą sprzeciwu opinię i spojrzała przy tym nawet na Norę pytająco, czy jej myśli dryfują we właściwym kierunku.
– Na pewno wymyślisz to lepiej niż ja. – Wyobraźnia Brenny była bogata, ale głównie w snuciu historii dziwnych treści, zwłaszcza o swojej rodzinie czy pracy. W rodzaju „uszy mojego partnera uschły od mojego gadania i dlatego przydzielono mi nową brygadzistkę”. Z wypieków potrafiła zrobić bodaj tylko biszkopt i blok czekoladowy. Bez zdobień. – Początek kwietnia.
Pociągnęła za kosmyk włosów, w zamyśleniu, gdy Nora wspomniała o tym przystosowaniu Mabel. Do licha, sama mogła o tym pomyśleć. Dolina Godryka a Londyn, to przecież jak niebo i ziemia! Sama Brenna pewnie by się zapłakała jako dziecko, gdyby kazano jej się przeprowadzać…
– Jest sieć Fiuu i zawsze może wpaść do nas albo do prababci, zostać u nas na weekend, jeśli zatęskni. Na pewno doceni zalety miasta. Poza tym… dla nas, czarodziejów, zmiana miejsca to coś naturalnego, w końcu w wieku jedenastu lat idziemy do Hogwartu – powiedziała w końcu, chociaż sama nie była w stu procentach tego pewna. Ale starała się brzmieć pewnie. I w to uwierzyć. – Czy przy otwarciu potrzebujesz może jakiejś pomocy? Tylko błagam, nie każ mi się za nic przebierać.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.