15.09.2025, 10:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.09.2025, 19:26 przez Millie Moody.)
I rzeczywiście. Miles pracowała pod sufitem.
Konkretnie zwisała głową w dół, mając miotłę pod kolanami i trzymając się tak, jakby to był drążek od trzepaka, a nie kawałek magicznego drewna wiszącego 6 metrów nad ziemią.
Słysząc jednak wołanie Brenny powoli zleciała w dół. Jej przycięte włosy wciąż zwisały, sportowy stanik służący za podkoszulek dzielnie nie zwisał, w zębach miała pędzel, w dłoniach też jeden, zdecydowanie cieńszy.
Detal w trudno dostępnym miejscu. Ciężka sprawa.
Złociste oczy rozpromieniły się, podobnie jak uśmiech choć nic w pierwszej chwili nie odpowiedziała z powodu pędzla. Zaraz jednak go wyciągnęła i podciągnęła się na miotle tak aby zeskoczyć z niej już z bezpiecznej wysokości.
– Wiesz, w sumie to ee... jadłam. Głupi zakład z Tomusiem i kurwa mać, nie zamierzam go przegrać. – Odgarnęła włosy z twarzy i wsadziła sobie pędzle za ucho. – Ale to może było... już jakiś czas temu. To... to możliwe. – w sumie nie czuła głodu, ale jako akt dobrej woli. No i Brenka zawsze przynosiła najlepsze kurwa pizze.
– Dobra, przecież obie wiemy, że sama sobie z tym nie poradzisz. – wyszczerzyła zęby – To co? Kuchnia? – zaproponowała lekko.
!Strach przed imieniem
Konkretnie zwisała głową w dół, mając miotłę pod kolanami i trzymając się tak, jakby to był drążek od trzepaka, a nie kawałek magicznego drewna wiszącego 6 metrów nad ziemią.
Słysząc jednak wołanie Brenny powoli zleciała w dół. Jej przycięte włosy wciąż zwisały, sportowy stanik służący za podkoszulek dzielnie nie zwisał, w zębach miała pędzel, w dłoniach też jeden, zdecydowanie cieńszy.
Detal w trudno dostępnym miejscu. Ciężka sprawa.
Złociste oczy rozpromieniły się, podobnie jak uśmiech choć nic w pierwszej chwili nie odpowiedziała z powodu pędzla. Zaraz jednak go wyciągnęła i podciągnęła się na miotle tak aby zeskoczyć z niej już z bezpiecznej wysokości.
– Wiesz, w sumie to ee... jadłam. Głupi zakład z Tomusiem i kurwa mać, nie zamierzam go przegrać. – Odgarnęła włosy z twarzy i wsadziła sobie pędzle za ucho. – Ale to może było... już jakiś czas temu. To... to możliwe. – w sumie nie czuła głodu, ale jako akt dobrej woli. No i Brenka zawsze przynosiła najlepsze kurwa pizze.
– Dobra, przecież obie wiemy, że sama sobie z tym nie poradzisz. – wyszczerzyła zęby – To co? Kuchnia? – zaproponowała lekko.
!Strach przed imieniem