15.09.2025, 11:34 ✶
Idę z Morpheusem i Lyssą, aby wpłacić cegiełkę
Chociaż Jonathan nie dał tego po sobie poznać dojrzana nić Hannibala i Electry dostarczyła mu tego samego przyjemnego uczucia, gdy ktoś opowiadał najnowsze plotki w pracy przy kawie. Ciekawe. I ciekawe, czy za czerwienią w tych niciach szło coś dalej, czy dla tej dwójki była ona jedynie kolorem na płótnie ich znajomości?
– Tak, oczywiście chodźmy. W końcu nie możemy pozwolić na to, aby został nam do budowania jedynie dach, czyż nie? Zresztą lepiej jest najpierw mieć z głowy obowiązki wobec społeczeństwa, a potem skupić się na sztuce – powiedział do Lyssy kierując swoje kroki w stronę makiety. – Oh Morpheusie to proste. Widzisz, zbieramy na wszystkich pracowników teatru, którzy ucierpieli w tym okrutnym pożarze. Po wpłaceniu datku na makiecie powinny pojawić się kolejne cegiełki. – Tutaj zmarszczył brwi, bo prawdę mówiąc nie miał pojęcia ile kosztowała jedna cegiełka, a było mu to szalenie potrzebne do zrobienia dobrego wrażenia na wszystkich tutaj zebranych. Musiał przecież wpłacić dość widowiskową sumę, nie tylko dlatego, że naprawdę chciał pomóc, ale też po to aby może załapać się na jakaś wzmiankę w artykule na temat dzisiejszego bankietu. – Dodatkowo darczyńcy będą mogli wziąć udział w losowaniu par do tańca na zakończenie bankietu. Oczywiście jeśli kogoś nie ciągnie na parkiet to i tak warto wpłacić.
To było głupie, ale w sumie chciałby zobaczyć dzisiaj tańczącego Morpheusa. Może było to naiwne, ale liczył, że rytmiczne kroki chociaż na chwile przytłumią ognie, które miał wrażenie, że w jakiś sposób trawiły przyjaciela od czasu pożaru, a pewnie i nawet wcześniej. Na pewno wcześniej. W końcu Anthony i to mu wykrzyczał.
Przystanęli w pobliżu makiety, a Jonathan przyjrzał się uważnie wpłacającym czarodziejom, jak i rozmiarom makiety próbując dostrzec proporcje pomiędzy wrzucanymi pieniędzy, a ilością cegieł.
Rzut na Percepcje III na przyjrzenie się wpłatom
Chociaż Jonathan nie dał tego po sobie poznać dojrzana nić Hannibala i Electry dostarczyła mu tego samego przyjemnego uczucia, gdy ktoś opowiadał najnowsze plotki w pracy przy kawie. Ciekawe. I ciekawe, czy za czerwienią w tych niciach szło coś dalej, czy dla tej dwójki była ona jedynie kolorem na płótnie ich znajomości?
– Tak, oczywiście chodźmy. W końcu nie możemy pozwolić na to, aby został nam do budowania jedynie dach, czyż nie? Zresztą lepiej jest najpierw mieć z głowy obowiązki wobec społeczeństwa, a potem skupić się na sztuce – powiedział do Lyssy kierując swoje kroki w stronę makiety. – Oh Morpheusie to proste. Widzisz, zbieramy na wszystkich pracowników teatru, którzy ucierpieli w tym okrutnym pożarze. Po wpłaceniu datku na makiecie powinny pojawić się kolejne cegiełki. – Tutaj zmarszczył brwi, bo prawdę mówiąc nie miał pojęcia ile kosztowała jedna cegiełka, a było mu to szalenie potrzebne do zrobienia dobrego wrażenia na wszystkich tutaj zebranych. Musiał przecież wpłacić dość widowiskową sumę, nie tylko dlatego, że naprawdę chciał pomóc, ale też po to aby może załapać się na jakaś wzmiankę w artykule na temat dzisiejszego bankietu. – Dodatkowo darczyńcy będą mogli wziąć udział w losowaniu par do tańca na zakończenie bankietu. Oczywiście jeśli kogoś nie ciągnie na parkiet to i tak warto wpłacić.
To było głupie, ale w sumie chciałby zobaczyć dzisiaj tańczącego Morpheusa. Może było to naiwne, ale liczył, że rytmiczne kroki chociaż na chwile przytłumią ognie, które miał wrażenie, że w jakiś sposób trawiły przyjaciela od czasu pożaru, a pewnie i nawet wcześniej. Na pewno wcześniej. W końcu Anthony i to mu wykrzyczał.
Przystanęli w pobliżu makiety, a Jonathan przyjrzał się uważnie wpłacającym czarodziejom, jak i rozmiarom makiety próbując dostrzec proporcje pomiędzy wrzucanymi pieniędzy, a ilością cegieł.
Rzut na Percepcje III na przyjrzenie się wpłatom
Rzut Z 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana