• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[13.09.1972r.] Jeden rok, to nie wieczność || Iskander & Renigald

[13.09.1972r.] Jeden rok, to nie wieczność || Iskander & Renigald
Zakochany blondyn.
We are all fools in love.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Iskander to wysoki (186cm), smukły mężczyzna o ostrych rysach i chłodnym spojrzeniu niebiesko-szarych oczu, zawsze noszący się elegancko i z wyczuwalnym od niego dystansem. Jest opanowany, porusza się z chłodną gracją i jest też nieufny wobec obcych, a jego prawdziwe emocje – zwłaszcza wobec brata – kryje głęboko, ujawniając je tylko w prywatnych chwilach.

Iskander Malfoy
#2
15.09.2025, 19:24  ✶  

Ale każda chwila jest wiecznością bez Ciebie



Triggery: wspomnienie o relacji kazirodczej



Niebo nad Londynem nie było już spowite dymem, ale zapach spalenizny docierał aż do nozdrzy Iskandera, zanim jeszcze przekroczył granice miasta. Ostatni raz widział te ulice rok temu – wtedy wydawały mu się znajome, uporządkowane, zakorzenione w tradycji, którą nosił w krwi. Teraz były obce, obnażone ogniem, który pożerał wszystko bez litości.

Zostawił za sobą dziadka, przerwał staż, na który inni czekaliby latami – ale cóż znaczyły lekcje i doświadczenia wobec rosnącego w nim strachu? Nie potrafił dłużej siedzieć w odległym, bezpiecznym miejscu, kiedy świadomość, że jego brat mógł być wśród zgliszcz, wżerała mu się w umysł jak trucizna. To nie była tylko troska o rodzinę – to była gorączka, która wypełniała go całego, drżała w każdym mięśniu, rozrywała go od środka.

Każdy krok w stronę Londynu brzmiał jak wyrok. Każdy obraz pożaru, który widział po drodze, był ostrzem, które wbijało się głębiej w jego serce. Myśl, że mógł stracić nie tylko brata, ale i jedyną istotę, w której odbijała się jego własna dusza, czyniła z powrotu nie wybór, lecz konieczność.

Wiedział, że ryzykuje – wiedział, że jeśli świat zobaczy, jak wielką wagę ma dla niego Renigald, tajemnica stanie się bronią w cudzych rękach. Ale tam, wśród popiołów i zapachu śmierci i zniszczenia, nie liczyło się już nic poza jednym pytaniem, które pulsowało w nim z każdą sekundą: czy on jeszcze żyje?

Renigald. Wszystko sprowadzało się do tego jednego imienia, które powtarzał w głowie jak modlitwę i przekleństwo jednocześnie. Renigald, który zawsze wydawał się nietykalny, wyjęty spod prawa zwykłych ludzi i zdarzeń, a jednak teraz mógł być gdzieś pośród ruin, otoczony zniszczeniem i szczątkami budynku. Myśl, że jego brat mógł zniknąć bez pożegnania, bez dotyku, bez spojrzenia, była nie do zniesienia.

Nie obchodziło go, że przerwał staż, że zawiódł oczekiwania – wszystko to było niczym wobec strachu, który dławił go, odbierał mu sen, który sprawiał, że każde oddech stawał się cięższy. Świat mógł się śmiać, mógł potępiać, mógł wreszcie odkryć prawdę, której tak pilnie strzegł. Bo czy miało to jeszcze znaczenie, jeśli okaże się, że jest już za późno?

Iskander wracał do domu swojego starszego brata jak ktoś pogrążony w obłędzie, napędzany nie rozsądkiem, lecz obsesją. Nie chodziło o kraj w ogniu, o setki spalonych domów czy ludzi bez dachu nad głową. Chodziło o jednego człowieka. Jeśli Renigald żył, świat miał jeszcze sens. Jeśli nie – nie istniało już nic, co warto byłoby ocalić.

Gdy w końcu otworzył drzwi do mieszkania jego serce obijało się boleśnie o klatkę piersiową, niemal łamiąc żebra. Zrobił kilka kroków w głąb mieszkania, a gdy wreszcie dostrzegł Renigalda, który trzymał w wyciągniętej dłoni różdżkę, bez zastanowienia puścił rączkę swojej torbę, pozwalając jej opaść na podłogę i podbiegł do niego, zamykając go w swoich objęciach.

- Kurwa, Ren... nawet nie wiesz, jak się bałem... - wymamrotał w jego ramię, zaraz potem odsuwając się na tyle, żeby dokładnie mu się przyjrzeć, palce obu dłoni zaciskając na jego ramionach. - Jesteś cały? - przyłożył czoło do jego czoła, wreszcie czując, jak ciężar ostatnich dni spada z jego serca. Kolejną chwilę później, bez większego zastanawiania się nad tym, ujął jego twarz w dłonie i po prostu go pocałował, nie dając mu nawet czasu na jakąkolwiek reakcję. Musiał znów poczuć go blisko, żeby wiedzieć, że to nie jest tylko jego wyobraźnia i że jego brat jest tutaj naprawdę, cały i zdrowy.


@renigald malfoy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Iskander Malfoy (1507), Renigald Malfoy (1900)




Wiadomości w tym wątku
[13.09.1972r.] Jeden rok, to nie wieczność || Iskander & Renigald - przez Renigald Malfoy - 15.09.2025, 16:28
RE: [13.09.1972r.] Jeden rok, to nie wieczność || Iskander & Renigald - przez Iskander Malfoy - 15.09.2025, 19:24
RE: [13.09.1972r.] Jeden rok, to nie wieczność || Iskander & Renigald - przez Renigald Malfoy - 17.09.2025, 22:25
RE: [13.09.1972r.] Jeden rok, to nie wieczność || Iskander & Renigald - przez Iskander Malfoy - 21.09.2025, 20:00
RE: [13.09.1972r.] Jeden rok, to nie wieczność || Iskander & Renigald - przez Renigald Malfoy - 23.09.2025, 10:50
RE: [13.09.1972r.] Jeden rok, to nie wieczność || Iskander & Renigald - przez Iskander Malfoy - 27.09.2025, 15:40
RE: [13.09.1972r.] Jeden rok, to nie wieczność || Iskander & Renigald - przez Renigald Malfoy - 28.09.2025, 12:42
RE: [13.09.1972r.] Jeden rok, to nie wieczność || Iskander & Renigald - przez Iskander Malfoy - 29.09.2025, 15:50
RE: [13.09.1972r.] Jeden rok, to nie wieczność || Iskander & Renigald - przez Renigald Malfoy - 30.09.2025, 16:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa