Zbyt wiele zmiennych, zbyt długi czas na ewentualne badania, które nie musiały się zakończyć sukcesem, nieco ją to demotywowało, szczególnie, że akurat ten projekt nie do końca leżał w jej głównych zainteresowaniach. Astronomia nigdy nie była dziedziną, która by ją fascynowała. Oczywiście miała świadomość, że mogła wpływać na niektóre czynniki, jednak ani nie miała wokół siebie kogoś kto by się tym zajmował, ani nie do końca sądziła, aby to było przydatne akurat jej.
Mogliby spróbować, to było jasne, ale czy naprawdę miało to większy sens? No nie wydawało jej się tak do końca.
- Jeśli im nie ufasz, to chyba nie ma sensu. - Najwyraźniej mieli się co do tego zgodzić, byłby to jeden z nielicznych razów, kiedy do tego doszło. Wypytywanie mogłoby wzbudzić kontrowersje, kto wie, kto aktualnie miał jakie podejście, jeszcze by się zainteresował jego badaniami... zdaniem Prue faktycznie lepiej było porzucić te ideę, nim jeszcze zdążyli jakkolwiek się w to zaangażować. Nie poświęcili na to ani grama czasu, tylko rozważali różne ewentualności.
- Jeszcze nie, póki co tylko czytam. - Wnioski zacznie wyciągać, kiedy przejdzie do praktyki. Wolała zdecydowanie ją od teorii, aczkolwiek, aby przejść do tego musiała najpierw przeczytać wszystkie dostępne księgi. Nic nie robiła pochopnie, zawsze zaczynała od bardzo dogłębnego, teoretycznego przygotowania, aby móc w końcu sprawdzić wszystko poza papierem. Musiała mieć pewność, że nie ma miejsc w których może potknąć jej się noga, oczywiście bywało różnie, ale nie wybaczyłaby sobie, gdyby jakieś jej potknięcie wynikało z nieprecyzyjnego sprawdzenia tematu.
- Nie wątpię, że każda z nich może mieć inne właściwości. - Przekleństwo przecież musiało wiązać się z jakimiś zmianami w płynach ustrojowych, mogły one zmieniać ich działanie, ich siłę i moc. Dobrze byłoby to sprawdzić w praktyce, być może nawet spróbować opublikować swoje wnioski, chociaż pewnie nie byłoby to do końca mile widziane. Zdawała sobie sprawę z tego, że ich społeczeństwo obawiało się tej dziedziny magii, która dość mocno ją zainteresowała, szkoda, ale tak to już jest z ludźmi, że boją się tego, czego nie znają.
- Chętnie upuściłabym krwi jakimś wilkołakom. - Dodała jeszcze bardzo cicho, ledwie słyszalnie. Nie kryła się z tym, że bardzo, ale to bardzo nie przepadała akurat za ludźmi, których dotknęła ta klątwa. Miała ku temu swoje powody.
Nawet przez moment nie zastanawiała się nad tym, co Ambroise ma na myśli mówiąc o skażonej krwi, nie mówiłby w ten sposób o mugolakach, czy czarodziejach półkrwi w jej towarzystwie, bo przecież ona sama nie należała do elity, nie wydawało jej się, aby zamierzał ją tutaj w jakikolwiek sposób upokorzyć, czy spowodować, aby czuła się gorsza.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control