16.09.2025, 01:03 ✶
– Może więc stworzyłby specjalną wersję stepowania dla jego pobratymców – zasugerował wtedy podrywając się na łóżku, a jego oczy zalśniły. – Zresztą to ma być metafora! A pomyśl sobie o tych efektach śnieżycy na scenie. I miałbym białe futro!! I łączące buty! I za każdym razem jakbym stepował to obcasy wystrzeliwałyny iskierki! Najpierw czerwone bo nasz bohater byłby pełen gniewu do ojca I determinacji, a potem niebieskie! Czaisz? Bo niby czerwony to kolor pasji, a niebieski chłodu. Ale tu chodziło o to, że mógł już skupić się na ćwiczeniu nikt zdolności wciąż z miłością do niej, ale bez złości no wiesz tak po krukońsku!
Teraz jednak tylko wyszeptał z uśmiechem.
– W teatrze nawet Yeti mogą stepować.
Kolejne milczenie. Jonathan przełknął ślinę.
– To chyba przez tę śnieżycę.
Wdech, wydech. Patrz w sufit i zadaj pytanie. Nie myśl o tym co możesz stracić jeśli ci się nie uda.
– Anthony… – zaczął a do jego głosu wdarły się wszystkie pokłady wrażliwości, które nosił w sobie wobec drugiego mężczyzny. Brzmiał ciepło, spokojnie i niemalże czułe. – Czy jest coś na tym świecie co mogę zrobić, abyś jeszcze kiedyś uśmiechał się podczas rozmów ze mną? Tak jak wtedy? – Lub nawet mniej. Tyle by mu wystarczyło. Pół szczerego uśmiechu Anthony'ego Shafiqa wobec jego osoby. No… No i może jeszcze jego spojrzenie, które mówiło, że byli przyjaciółmi. Tak. Tyle by wystarczyło. Byle zachować go w swoim życiu. Poczuł jak łzy napływają mu do oczu. Zamrugał szybko. Już. Powiedział to. Zadał pytanie, które chciał zadać. Rozpoczął ostatnią bitwę.
Teraz jednak tylko wyszeptał z uśmiechem.
– W teatrze nawet Yeti mogą stepować.
Kolejne milczenie. Jonathan przełknął ślinę.
– To chyba przez tę śnieżycę.
Wdech, wydech. Patrz w sufit i zadaj pytanie. Nie myśl o tym co możesz stracić jeśli ci się nie uda.
– Anthony… – zaczął a do jego głosu wdarły się wszystkie pokłady wrażliwości, które nosił w sobie wobec drugiego mężczyzny. Brzmiał ciepło, spokojnie i niemalże czułe. – Czy jest coś na tym świecie co mogę zrobić, abyś jeszcze kiedyś uśmiechał się podczas rozmów ze mną? Tak jak wtedy? – Lub nawet mniej. Tyle by mu wystarczyło. Pół szczerego uśmiechu Anthony'ego Shafiqa wobec jego osoby. No… No i może jeszcze jego spojrzenie, które mówiło, że byli przyjaciółmi. Tak. Tyle by wystarczyło. Byle zachować go w swoim życiu. Poczuł jak łzy napływają mu do oczu. Zamrugał szybko. Już. Powiedział to. Zadał pytanie, które chciał zadać. Rozpoczął ostatnią bitwę.