16.09.2025, 01:55 ✶
Jonathan spochmurniał.
– Tak, widziałem twojego wuja po fakcie – powiedział nieco zbyt poważnie. – Pomagał na mieście. Morpheus też. – Nie było chyba sensu mówić na ten temat czegokolwiek więcej skoro wszystko, co mógłby powiedzieć, nieważne jaki to nie byłby komplement, zapewnie spotkałoby się z odrzuceniem ze strony Anthony'ego. Sam nie miał pojęcia. Niby Shafiq nie zrozumiał, że należałoby go przeprosić, ale z drugiej strony... Z drugiej strony powiedział parę innych, miłych rzeczy, o których Jonathan wciąż myślał.
Ale chyba i tak byli pokłóceni.
Zaraz jednak potem na jego twarzy na nowo pojawił się uśmiech, nawet jeśli w bardziej przypalonym wydaniu niż zazwyczaj.
– No dobrze. W takim razie trzeba o czymś pomyśleć. Hm... Na pewno powinieneś trzymać się z dala od skandali politycznych i finansowych. Głośny i kontrowersyjny romans z istotami innymi niż czarodzieje odpada, bo twoja matka mogłaby tego nie wytrzymać poza tym bądżmy szczerzy, związek z wilkołakiem, czy wampirem może być szokujący, ale już bez przesady. Może mógłbyś dogadać się z jakąś aktorką, że udacie narzeczonych, a potem porzucisz ją przed ołtarzem? Albo porzucicie się nawzajem. – Oczywiście nie chciał zmuszać chrześniaka do ucieczki z kraju i na dodatek okryć go płaszczem skandalu, ale... Ale jakby Jessie się jednak zdecydował to jako dobry ojciec chrzestny był w stanie mu w tym pomóc i nawet podrzucić parę pomysłów. – Oh, albo załatwimy ci łódź, a ty ją zatopisz wyjątkowo dramatycznie podczas jakiegoś przyjęcia. Trzeba będzie tylko zaprosić dziennikarzy. A może to ty mógłbyś napisać coś kontrowersyjnego w gazecie? – Ostatnie zdania wypowiadał już zdecydowanie tylko żartując.
Tymczasem krzesło miało gdzieś ich skandale i po prostu stało w miejscu, w którym najwyraźniej stać nie powinno.
– Czyli możliwe, że jest jakie jest przez twoją matkę – mruknął, dodając w głowie, że jeśli mebel przejął cechy Charlotte to pewnie zaraz zacznie wzdychać na każde słowo Selwyna. I chociaż wciąż przyglądał się krzesłu, Jonathan podszedł bliżej Jessiego i co jakiś czas zerkał na próby czarodzieja w znalezieniu czegoś co nie spłonęło.
– Wiesz, wiem że to nie pomoże ale wydaje mi się, że mam jakieś wasze zdjęcia u siebie w domu. Głównie te które wysyłali mi twoi rodzice ze Stanów.
– Tak, widziałem twojego wuja po fakcie – powiedział nieco zbyt poważnie. – Pomagał na mieście. Morpheus też. – Nie było chyba sensu mówić na ten temat czegokolwiek więcej skoro wszystko, co mógłby powiedzieć, nieważne jaki to nie byłby komplement, zapewnie spotkałoby się z odrzuceniem ze strony Anthony'ego. Sam nie miał pojęcia. Niby Shafiq nie zrozumiał, że należałoby go przeprosić, ale z drugiej strony... Z drugiej strony powiedział parę innych, miłych rzeczy, o których Jonathan wciąż myślał.
Ale chyba i tak byli pokłóceni.
Zaraz jednak potem na jego twarzy na nowo pojawił się uśmiech, nawet jeśli w bardziej przypalonym wydaniu niż zazwyczaj.
– No dobrze. W takim razie trzeba o czymś pomyśleć. Hm... Na pewno powinieneś trzymać się z dala od skandali politycznych i finansowych. Głośny i kontrowersyjny romans z istotami innymi niż czarodzieje odpada, bo twoja matka mogłaby tego nie wytrzymać poza tym bądżmy szczerzy, związek z wilkołakiem, czy wampirem może być szokujący, ale już bez przesady. Może mógłbyś dogadać się z jakąś aktorką, że udacie narzeczonych, a potem porzucisz ją przed ołtarzem? Albo porzucicie się nawzajem. – Oczywiście nie chciał zmuszać chrześniaka do ucieczki z kraju i na dodatek okryć go płaszczem skandalu, ale... Ale jakby Jessie się jednak zdecydował to jako dobry ojciec chrzestny był w stanie mu w tym pomóc i nawet podrzucić parę pomysłów. – Oh, albo załatwimy ci łódź, a ty ją zatopisz wyjątkowo dramatycznie podczas jakiegoś przyjęcia. Trzeba będzie tylko zaprosić dziennikarzy. A może to ty mógłbyś napisać coś kontrowersyjnego w gazecie? – Ostatnie zdania wypowiadał już zdecydowanie tylko żartując.
Tymczasem krzesło miało gdzieś ich skandale i po prostu stało w miejscu, w którym najwyraźniej stać nie powinno.
– Czyli możliwe, że jest jakie jest przez twoją matkę – mruknął, dodając w głowie, że jeśli mebel przejął cechy Charlotte to pewnie zaraz zacznie wzdychać na każde słowo Selwyna. I chociaż wciąż przyglądał się krzesłu, Jonathan podszedł bliżej Jessiego i co jakiś czas zerkał na próby czarodzieja w znalezieniu czegoś co nie spłonęło.
– Wiesz, wiem że to nie pomoże ale wydaje mi się, że mam jakieś wasze zdjęcia u siebie w domu. Głównie te które wysyłali mi twoi rodzice ze Stanów.