- To raczej nie leży w obszarze moich zainteresowań, co innego, jakby znowu licytowali jakiegoś kawalera... - Rzuciła jeszcze do Erika, bo bardzo dobrze wiedziała do czego zmierzał. Zaliczyła już taką jedną licytację, kiedy to właśnie on był najbardziej pożądanym obiektem do zdobycia. Brenna wtedy skutecznie odsunęła od niej ten pomysł, bo pewnie nigdy by się nie wypłaciła.
Panna Figg nie wtrącała się w konwersację, stała jednak przy boku przyjaciela, nie było to dla niej nic nowego. Wzrokiem taksowała otoczenie podziwiając dekoracje. Miała nadzieję, że niedługo opuszczą to towarzystwo, bo nie do końca były to osoby, przy których czuła się komfortowo. Norka bardzo dobrze znała swoje miejsce w hierarchii społeczeństwa i wolała się go trzymać. Oczywiście przyjaźniła się z niektórymi czystokrwistymi od lat, jednak wiedziała kogo powinna unikać. Nie wszyscy byli tacy jak Ci z którymi udało jej się nawiązać długoletnie relacje.
Ustawiła się do zdjęcia, skoro już pojawił się fotograf, usiliła się nawet o promienny uśmiech, przecież wyśmienicie się bawiła, nieprawdaż?
- Wiesz, jak to jest, wystarczy odpowiedni strój i na moment można się zmienić w kogoś zupełnie innego, a ja lubię się tym bawić. - Nie dało się nie zauważyć, że garderoba Nory była zawsze bardzo przemyślana, może nieco kontrowersyjna, rzucająca się w oczy, ale dzięki temu nie ginęła w tłumie, mogła nadrobić swoje braki związane z niezbyt wysokim wzrostem.
- Nie sądzę jednak, że uczeń kiedykolwiek przerośnie mistrza, bardzo dobrze wiemy, kto z naszej dwójki jest salonowym wyjadaczem. - To nie była ona, ona dopiero rozpoczynała przecież swoją ścieżkę na salonach.
- Pójdziemy się czegoś napić? - Fotograf wprowadził małe zamieszanie, dzięki czemu mogli się odsunąć od grupy z którą wcześniej stali, może to był wcale nie taki najgorszy ruch. Miała chęć wypić lampkę szampana, być może dwie, to był chyba na to odpowiedni moment.