16.09.2025, 23:30 ✶
Lazarus Lovegood jest synem czarownicy z bocznej linii rodu półkrwi i mugola. Urodził się w średnio zamożnej rodzinie, w której ścierały się dwa światy. Dawało to interesującą, choć czasami wybuchową mieszankę, a małego Lazarusa nauczyło, że każde zagadnienie ma przynajmniej dwie warte rozważenia strony.
Pierwsze lata życia spędził pod opieką rodziców, którzy starali się mu zapewnić wszystko, ale jednocześnie nie potrafili sobie poradzić z chorobliwą wręcz nieśmiałością syna. Pozwalali mu na jego drobne “dziwactwa” i nie zwrócili uwagi na to, że w pewnym momencie książki i pełzające po okolicznych krzakach żyjątka stały się jego najlepszymi przyjaciółmi.
Lazarus uchodził za inteligentne, choć trochę dziwne dziecko. Bardzo szybko zaczął mówić - i używać nieprzystających do wieku, trudnych słów. Obsesyjnie zdzierał z nóg skarpetki. Mógł godzinami siedzieć w kąpieli, ale każdy wyjazd na plażę kończył się histerią.
Już w przedszkolu stało się jasne, że Lazarus zdecydowanie łatwiej nawiązuje kontakty z dorosłymi, niż z innymi dziećmi. W domu odmawiał opowiadania o tym, co działo się w przedszkolu albo skarżył się na rozmaite, mniej lub bardziej wydumane trudności. Zanim dorósł do wieku rozpoczęcia Hogwartu, właściwie zrezygnował z poszukiwania przyjaciół wśród rówieśników, ograniczając się do bardzo wąskiego grona znajomych.
Hogwart był pod tym względem wybawieniem - choć pierwsze zderzenie ze światem poza opieką rodziców było szokiem, przydzielony do Ravenclaw Lazarus znalazł się w otoczeniu wielu jemu podobnych moli książkowych. Jednocześnie okazało się, że odnosi sukcesy w nauce, co dodało mu pewności siebie. Z czasem nauczył się nawiązywać kontakty z innymi uczniami, co często działo się przy okazji pomocy kolegom w nauce lub za pośrednictwem zapoznanego już w pociągu do Hogwartu Roberta Croucha, i - choć nigdy nie został duszą towarzystwa - nie był już tak przeraźliwie samotny. Do dziś Lazarusowi dużo łatwiej przychodzi nawiązywanie kontaktów na gruncie profesjonalnym, niż prywatnym.
W miarę upływu czasu wakacyjne i świąteczne powroty do domu stawały się coraz trudniejsze. Dorastającego Lovegooda irytowała nadopiekuńczość rodziców, choć wynikała z miłości do niego - zaczął bardzo uważać na to, jakimi szkolnymi historiami i problemami dzieli się z ojcem i matką i uprawiać swego rodzaju “propagandę sukcesu” - rodzice nigdy nie dowiedzieli się o tym, że padł ofiarą wyśmiewania ze względu na swój status krwi, ani że na ostatnim roku zgubił się w Zakazanym Lesie.
Małżeństwo jego rodziców trzeszczało w szwach, od kiedy Lazarus pamiętał, ale póki był w domu, troska o niego trzymała ich razem. Po jego wyjeździe do Hogwartu nie mógł już służyć za wypełniacz dla ich związku i ten nie przetrwał próby czasu. Po ich rozstaniu nastoletni Lazarus pozostał z matką. Ojciec wrócił na mugolską stronę Londynu, ale nadal zabierał syna do siebie przynajmniej na dwa tygodnie w czasie wakacji. Lazarus odwiedzał go też w okresie mugolskiego Bożego Narodzenia, choć między nim a dziadkami ze strony ojca, przekonanymi, że czarodzieje to po prostu jakaś sekta, zawsze pozostał dystans.
Obecnie rodzice Lazarusa są po sześćdziesiątce i - o dziwo od kilku lat z powrotem utrzymują ze sobą przyjacielskie kontakty. Sam Lazarus odwiedza ich oboje dość regularnie. Nadal ostrożnie dobiera problemy, którymi się z nimi dzieli - teraz bardziej z troski o nich, niż z powodu młodzieńczej buntowniczej natury - i nadal cieszy się ich bezkrytycznym wsparciem.
Pierwsze lata życia spędził pod opieką rodziców, którzy starali się mu zapewnić wszystko, ale jednocześnie nie potrafili sobie poradzić z chorobliwą wręcz nieśmiałością syna. Pozwalali mu na jego drobne “dziwactwa” i nie zwrócili uwagi na to, że w pewnym momencie książki i pełzające po okolicznych krzakach żyjątka stały się jego najlepszymi przyjaciółmi.
Lazarus uchodził za inteligentne, choć trochę dziwne dziecko. Bardzo szybko zaczął mówić - i używać nieprzystających do wieku, trudnych słów. Obsesyjnie zdzierał z nóg skarpetki. Mógł godzinami siedzieć w kąpieli, ale każdy wyjazd na plażę kończył się histerią.
Już w przedszkolu stało się jasne, że Lazarus zdecydowanie łatwiej nawiązuje kontakty z dorosłymi, niż z innymi dziećmi. W domu odmawiał opowiadania o tym, co działo się w przedszkolu albo skarżył się na rozmaite, mniej lub bardziej wydumane trudności. Zanim dorósł do wieku rozpoczęcia Hogwartu, właściwie zrezygnował z poszukiwania przyjaciół wśród rówieśników, ograniczając się do bardzo wąskiego grona znajomych.
Hogwart był pod tym względem wybawieniem - choć pierwsze zderzenie ze światem poza opieką rodziców było szokiem, przydzielony do Ravenclaw Lazarus znalazł się w otoczeniu wielu jemu podobnych moli książkowych. Jednocześnie okazało się, że odnosi sukcesy w nauce, co dodało mu pewności siebie. Z czasem nauczył się nawiązywać kontakty z innymi uczniami, co często działo się przy okazji pomocy kolegom w nauce lub za pośrednictwem zapoznanego już w pociągu do Hogwartu Roberta Croucha, i - choć nigdy nie został duszą towarzystwa - nie był już tak przeraźliwie samotny. Do dziś Lazarusowi dużo łatwiej przychodzi nawiązywanie kontaktów na gruncie profesjonalnym, niż prywatnym.
W miarę upływu czasu wakacyjne i świąteczne powroty do domu stawały się coraz trudniejsze. Dorastającego Lovegooda irytowała nadopiekuńczość rodziców, choć wynikała z miłości do niego - zaczął bardzo uważać na to, jakimi szkolnymi historiami i problemami dzieli się z ojcem i matką i uprawiać swego rodzaju “propagandę sukcesu” - rodzice nigdy nie dowiedzieli się o tym, że padł ofiarą wyśmiewania ze względu na swój status krwi, ani że na ostatnim roku zgubił się w Zakazanym Lesie.
Małżeństwo jego rodziców trzeszczało w szwach, od kiedy Lazarus pamiętał, ale póki był w domu, troska o niego trzymała ich razem. Po jego wyjeździe do Hogwartu nie mógł już służyć za wypełniacz dla ich związku i ten nie przetrwał próby czasu. Po ich rozstaniu nastoletni Lazarus pozostał z matką. Ojciec wrócił na mugolską stronę Londynu, ale nadal zabierał syna do siebie przynajmniej na dwa tygodnie w czasie wakacji. Lazarus odwiedzał go też w okresie mugolskiego Bożego Narodzenia, choć między nim a dziadkami ze strony ojca, przekonanymi, że czarodzieje to po prostu jakaś sekta, zawsze pozostał dystans.
Obecnie rodzice Lazarusa są po sześćdziesiątce i - o dziwo od kilku lat z powrotem utrzymują ze sobą przyjacielskie kontakty. Sam Lazarus odwiedza ich oboje dość regularnie. Nadal ostrożnie dobiera problemy, którymi się z nimi dzieli - teraz bardziej z troski o nich, niż z powodu młodzieńczej buntowniczej natury - i nadal cieszy się ich bezkrytycznym wsparciem.