17.09.2025, 01:42 ✶
Atreus bardzo starał się balansować na jakieś granicy, którą tylko on wydawał się dostrzegać, bo jego przypadkowa znajoma parła do przodu jak taran, najwyraźniej traktując całą tę sytuację jak właśnie wyzwanie. Bulstrode natomiast chciał spokoju; chwili nad szklanką piwa, która pociła się przyjemnie i zapewniała wytchnienie niby niższego sortu, ale było coś urokliwego w takich właśnie przyziemnych chwilach. Chciał być stanowczy, ale jednocześnie nie robić afery - nie tak, by postronni zauważyli ich zmagania, zwrócili na niego uwagę i co gorsza, puścili w obieg jakieś obrzydliwe plotki. Bo auror może i nie był przesadnie popularny, nie tak jak Anthony na przykład, ale jego twarz i tak pewnie rozpoznałaby przynajmniej jedna osoba. No, dwie, bo barman to na pewno.
Podniósł szklankę i pociągnął z niej parę dużych łyków, jakby nagle czas skurczył mu się drastycznie, a nawet i za bardzo. Gdyby nie zamówienie, pewnie stwierdziłby że dość, wstaje i wychodzi, ale szanujmy się - piwa przecież nie zostawi, nie tak się traktowało alkohol.
- Wolność - powtórzył, jakby mu to słowo rosło w ustach, bo o wiele bardziej chciał teraz powiedzieć 'pierdol się'. - Mugolom chyba wychodzi to o wiele sprawniej niż czarodziejom, co nie? Bo to oni za te cudowne gilotyny pociągali. A mimo tego, że cały świat mógł się zachwycać ich dokonaniami, a francuzi spuszczać nad tym co może zdziałać dobrze wykalkulowane morderstwo i tak potem musieli mieć na plecach cień Grinderwalda. No pięknie jej się wiedzie, kiedy jeszcze dwadzieścia lat temu, razem z całą Europą zastanawiali się, co z tego będzie - fuknął. Opiewanie jakiegoś instynktu społecznego francuzów niezbyt mu przeszkadzało, tak na ogół, ale w tym konkretnym momencie to było jak granie symfonii na jego nerwach. Historia zataczała koło i nie ważne było jaki stosunek społeczeństwo miało do mugolaków. Nie kiedy wystarczyła garstka ludzi, która miała ambicje potrząsnąć wszystkim dookoła. Akty agresji miały bowiem to do siebie, że skutecznie kontrowały te dobroci i rozbrzmiewały o wiele głośniej. Roznosiły się niczym kręgi na wodzie, a oni byli właśnie jebanym stawem, do którego ktoś nieustannie sypał kamienie. - Obecne czasy kształtują anglików tak, żeby się bali. Co więcej, kształtuje wszystkich tak, żeby ten strach odczuwali. Mieszkańców wysp i krajów po drugiej stronie morza. Więc moje zdanie to jest ogólnie taki, żeby się pani pierdoliła - Atreus pociągnął ostatnie łyki piwa z taką samą łapczywością co i złością, która pobrzmiewała w jego głosie. - Żegnam ozięble - podniósł się, rzucając jej ostatnie, zniesmaczone spojrzenie. Ale na moment się zawahał i pochylił do jej ucha. - I radzę uważać z kim pani rozmawia, bo w złym towarzystwie podobne słowa mogą sprawić, że rozmówca nie skończy na szybkim wypiciu piwa - wymruczał ostro, zanim wyprostował się gwałtownie i odwrócił, chcąc opuścić Dziurawy Kocioł na dobre.
Podniósł szklankę i pociągnął z niej parę dużych łyków, jakby nagle czas skurczył mu się drastycznie, a nawet i za bardzo. Gdyby nie zamówienie, pewnie stwierdziłby że dość, wstaje i wychodzi, ale szanujmy się - piwa przecież nie zostawi, nie tak się traktowało alkohol.
- Wolność - powtórzył, jakby mu to słowo rosło w ustach, bo o wiele bardziej chciał teraz powiedzieć 'pierdol się'. - Mugolom chyba wychodzi to o wiele sprawniej niż czarodziejom, co nie? Bo to oni za te cudowne gilotyny pociągali. A mimo tego, że cały świat mógł się zachwycać ich dokonaniami, a francuzi spuszczać nad tym co może zdziałać dobrze wykalkulowane morderstwo i tak potem musieli mieć na plecach cień Grinderwalda. No pięknie jej się wiedzie, kiedy jeszcze dwadzieścia lat temu, razem z całą Europą zastanawiali się, co z tego będzie - fuknął. Opiewanie jakiegoś instynktu społecznego francuzów niezbyt mu przeszkadzało, tak na ogół, ale w tym konkretnym momencie to było jak granie symfonii na jego nerwach. Historia zataczała koło i nie ważne było jaki stosunek społeczeństwo miało do mugolaków. Nie kiedy wystarczyła garstka ludzi, która miała ambicje potrząsnąć wszystkim dookoła. Akty agresji miały bowiem to do siebie, że skutecznie kontrowały te dobroci i rozbrzmiewały o wiele głośniej. Roznosiły się niczym kręgi na wodzie, a oni byli właśnie jebanym stawem, do którego ktoś nieustannie sypał kamienie. - Obecne czasy kształtują anglików tak, żeby się bali. Co więcej, kształtuje wszystkich tak, żeby ten strach odczuwali. Mieszkańców wysp i krajów po drugiej stronie morza. Więc moje zdanie to jest ogólnie taki, żeby się pani pierdoliła - Atreus pociągnął ostatnie łyki piwa z taką samą łapczywością co i złością, która pobrzmiewała w jego głosie. - Żegnam ozięble - podniósł się, rzucając jej ostatnie, zniesmaczone spojrzenie. Ale na moment się zawahał i pochylił do jej ucha. - I radzę uważać z kim pani rozmawia, bo w złym towarzystwie podobne słowa mogą sprawić, że rozmówca nie skończy na szybkim wypiciu piwa - wymruczał ostro, zanim wyprostował się gwałtownie i odwrócił, chcąc opuścić Dziurawy Kocioł na dobre.