- Nie dziwię się, to nazwisko jest strasznie dziwne. - Nie bez powodu stwierdziła niemalże od razu, że gdyby już je usłyszała to na pewno zapadłoby jej w pamięć, a więc była pewna, że nigdy nie padło w jej obecności. Cóż nie mogła z tym pomóc swojej przyjaciółce, a szkoda - lubiła czuć się przydatna.
- Każda opcja brzmi na prawdopodobną, będziesz ich szukać? - Skoro mieszkali niedaleko, to być może Brenna miała zamiar pójść ich wypytać o to co widzieli, albo czego nie widzieli. W sumie może nie powinna wsadzać nosa w nieswoje sprawy, poprawiła się więc na krześle i nadal wpatrywała w przyjaciółkę. Nie wypytywała jej dalej, bo nie wydawało się Norce, aby to było na miejscu.
- Tak, podpytaj, najlepiej zacząć od swoich, być może ktoś już kiedyś na nich wpadł. - To nie byłoby niczym nieoczywistym, bo przecież świat był mały, potrafił zaskakiwać. Longbottom miała zresztą wielu znajomych, ktoś na pewno coś wiedział, coś słyszał, trudno było pozostać anonimowym.
- Sądzę, że nie tylko Twoja definicja uległa modyfikacji, teraz każdy dzień wydaje się być lekki po tym, co zaszło tamtej nocy. - Trudno było wyprzeć z pamięci widok płonącego Londynu, nie sądziła, że kiedykolwiek go zapomni. - Wtorek, jak wtorek, czyż nie, zawsze może być gorzej. - Tego obie miały świadomość, nie było to już niczym zaskakującym. - Ciekawi mnie, kiedy znowu uderzą. - Nie mówiła o tym, czy uderzą, raczej miała pewność, że to się wydarzy, prędzej, czy później i wypadałoby się przygotować na kolejne dramaty, bo już wiedziały o tym, że nie znają dnia, ani godziny.
- U mnie? Dobrze, wszyscy żyją, ponoć podczas Mabon będzie można zacząć ściągać klątwę, nie mogło być lepiej. - Nora nie miała w zwyczaju dzielić się swoimi problemami, raczej starała się radzić sobie sama, nie była szczególnie wylewna, jeśli chodzi o to, co ją męczyło. Fakt - cukiernia trochę dostała po dupie, ale stała, inni mieli gorzej, jej życie prywatne też aktualnie nie należało do najbardziej poukładanych, ale co z tego? Jakoś to będzie.
Sięgnęła po filiżankę i upiła niewielki łyk herbaty, była gorąca, dzięki czemu przyjemne ciepło zaczęło rozchodzić się po jej ciele, imbir tylko to potęgował.