Cóż, nie można było posiadać wiedzy na każdy temat, być ekspertem w każdej dziedzinie. Prudence należała do osób, które interesowały się wieloma rzeczami, jednak i ona nie była w stanie przyswoić wszystkiego. Jedne rzeczy ciekawiły ją mniej, inne bardziej, astronomia nigdy do nich nie należała, nie wiedzieć czemu, bo przecież z gwiazd można było naprawdę wiele wyczytać.
Najwyraźniej byli zgodni co do tego, aby nie zagłębiać się w te badania. Jasne, mogły wnieść jakieś nowe spojrzenie, jednak żadne z nich nie mogło pochwalić się wiedzą w tym temacie, musieliby korzystać z pomocy osób trzecich, a do tego poświęcić temu naprawdę dużo czasu. Gra nie była warta świeczki i mieli na ten temat podobne zdanie. Dobrze, mogli przejść dalej, całkiem sprawnie poszła im ta dedukcja.
Nie widziała nic złego w teoretycznym przygotowaniu, skoro mogło ono uchronić ją przed głupimi błędami nowicjuszy. Zdecydowanie wolała odbębnić ślęczenie przy księgach, wyczerpać wszystkie źródła, by później przejść do praktyki. Gdyby wszyscy postępowali w podobny sposób to w Mungu byłoby zapewne dużo mniej pacjentów. Jasne, miała świadomość, że niektórzy próbowali odkrywać zupełnie nowe rzeczy, wtedy wyglądało to nieco inaczej, jednakże mało było takich doświadczeń, których kiedyś, ktoś nie próbował już wprowadzać. Także zawsze można było znaleźć jakieś notatki, księgi, cokolwiek. To oczywiście również wymagało czasu i zaangażowania, ale na tym przecież to wszystko polegało. Wolała wybierać tę bardziej skrupulatną drogę, zresztą i tak nie miała niczego lepszego do roboty niż siedzenie nad księgami, to był jej ulubiony sposób na spędzanie wolnego czasu. Zaszywanie się w swoim mieszkaniu, otoczonej stosami ksiąg. Potrafiła siedzieć tak godzinami, bez jedzenia, przemierzając wzrokiem kolejne strony. W jej przypadku wiązało się to również z analizą, filtrowaniem danych, przypominaniem sobie ciągle, że gdzieś widziała coś podobnego, w innej księdze, na innym manuskrypcie, wieczne rozkładanie wszystkiego na części pierwsze. To trwało, na szczęście nigdzie się nie spieszyła.
- Tak? - Uniosła z zaciekawieniem głowę, aby spojrzeć na Greengrassa, teraz to ją nieco zainteresował. Skoro można by to było zorganizować, to jak najbardziej była chętna. Nie znosiła wilkołaków, miała do nich ogromną awersję, chociaż zazwyczaj nie była nietolerancyjna, akceptowała naprawdę najróżniejsze odchylenia od normy, jednak nie w tym przypadku. Była wyjątkowo zaciekła jeśli chodzi o zdanie na temat klątwy likanotropii. Uważała, że wilkołacy nie powinni chodzić wolni po ulicach, bo stanowili zbyt wielkie zagrożenie. - Kiedy? - To było dość istotnym pytaniem, bo najwyraźniej była gotowa chyba nawet w tej chwili wstać i się w to zaangażować.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control