17.09.2025, 17:27 ✶
razem z Brenną
Dora poprawiła rudawe kosmyki włosów, które pyszniły się jej teraz na głowie, zastępując typową, brązowo-miedzianą czuprynę. Zaklęcie rzucone jeszcze w Księżycowym Stawie, trzymało się dobrze - na tyle, by nie przeszkadzać w spacerze między rozstawiony z okazji Mabon straganami. Twarz też wyglądała inaczej, bo rysy zmienione przez Brennę były odrobinę ostrzejsze, z prostym nosem i wyraźniejszymi kośćmi policzkowymi. Kiedy spojrzała na siebie w lustro, jeszcze w posiadłości, przeszło jej przez głowę że miała oto przed sobą zupełnie inną osobę, tak jakby odmiana twarzy miała sprawić że nagle zapomni kompletnie kim jest i przybierze zupełnie inną nową osobowość. Ale takie poprawki chyba zawsze miały dla niej nieco książkowy wydźwięk; zwodniczy, kłamliwy i odnoszący się do zmieniania tożsamości przez krętacza najwyższego sortu. Kogoś, o kim bardzo chętnie się czytało, ale kto w życiu rzeczywistym sprawiał same problemy.
- Lubię jesień, bo to czas wielu plonów i robienia zapasów, ale wiesz, nie mogę się trochę doczekać, aż postawią świąteczne drzewko na Yule. Zawsze jest tak ładnie ozdobione, a jak szybciej robi się ciemno, to światełka tak ładnie migoczą no i te bombki? W zeszłym roku się tak ładnie zmieniały. Wieszałaś wtedy jakąś? - zagadała do Brenny, obok której szła, przyglądając się mijanym straganom, na którym pyszniło się wszystko; od warzywa, przez jesienne ubrania, po przetwory. Jesień była wspaniałym momentem, żeby rozpalać też ogniska i piec nad otwartym ogniem jedzenie, albo potem zakopywać w popiele ziemniaki, ale... no właśnie, ale - Spalona Noc wciąż trzymała Dorę mocno, zaciskając się gdzieś niepokojem na żołądku, kiedy tylko znalazła się w okolicach ognia. O ogniskach więc, nie było przesadnie mowy w tym roku.
!Trauma ognia
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.