17.09.2025, 18:32 ✶
Gest Anthony'ego mówił więcej niż tysiąc słów. Płuca Jonathana wciąż nie pozwalały mu w pełni oddychać. Nie, nie płuca. One były niewinne. To serce Selwyna tyrańsko demonstrowało, że jest najważniejszym elementem w całym ciele, rozpychało się, kopało, panoszyło męcząc wszystko inne, w tym właśnie płuca ze względu na swoje widzimisię. Ze względu na ten jeden fakt, że walące serce Tony'ego, jeden z filarów jego świata, teraz właśnie tym światem trząsło. Czuł jakby przez jego ciało miał przejść wstrząs, który nie nadchodził.
Palce delikatnie zacisnęły się na kaszmirowej tkaninie jego swetra, kiedy rozum twierdził, że dotarli do granicy bliskości, ale podświadomość zwodniczo szeptała, że dało się ją bardziej przekroczyć.
Jak?
Nie ruszył się. Trwał tak jedna dłoń przy jego sercu, druga zamknięta w uścisku jego ręki.
– Czy... – Zaschło mu w gardle. – Czy to oznacza, że zobaczę cię na śniadaniu u mnie w najbliższym czasie?
Tak jak kiedyś. Tak jak jeszcze mogli się spotykać w sierpniu przed wrześniowym sztormem.
Palce delikatnie zacisnęły się na kaszmirowej tkaninie jego swetra, kiedy rozum twierdził, że dotarli do granicy bliskości, ale podświadomość zwodniczo szeptała, że dało się ją bardziej przekroczyć.
Jak?
Nie ruszył się. Trwał tak jedna dłoń przy jego sercu, druga zamknięta w uścisku jego ręki.
– Czy... – Zaschło mu w gardle. – Czy to oznacza, że zobaczę cię na śniadaniu u mnie w najbliższym czasie?
Tak jak kiedyś. Tak jak jeszcze mogli się spotykać w sierpniu przed wrześniowym sztormem.