17.09.2025, 21:24 ✶
Robi zakupy z Dorą
Najchętniej nie wypuszczałaby Dory za próg Księżycowego Stawu.
Na szczęście albo nieszczęście, Brenna już dawno nauczyła się przepuszczać swoje chęci przez sito tego, czego chcieli inni i co było rozsądne. I wiedziała, że Dora, całkiem odcięta od świata, z czasem zwiędnie. Choć więc po rozpuszczeniu paru plotek w Dolinie, że ta zginęła, Crawleyówna spędzała czas w Stawie, Brenna nie próbowała jej powstrzymać przed krótkimi zakupami podczas Mabon. Poprosiła jedynie, by ta poczekała, aż ona wróci z dyżuru i dokonała zmian w jej wyglądzie, tym razem bardziej drastycznych.
Miała nadzieję, że nawet jeżeli wpadną prosto na Borginów, ci nie dopatrzą się rodzinnego podobieństwa, bo… to już nie istniało.
Sama wyglądała jak zwykle. Przebrała się z munduru, a jej szatę i tak krył długi płaszcz, założony dla ochrony przed pierwszymi, jesiennymi chłodami, a gdy zawiewał wiatr, naciągała jeszcze na głowę kaptur, przez co nawet trudno było ją rozpoznać.
– Tak, wieszałam – powiedziała, z pewnym roztargnieniem, bo wodziła spojrzeniami między straganami, jakby spodziewała się zobaczyć pośród ludzi tych w śmierciożerczych maskach. Może faktycznie się tego spodziewała. Chyba podświadomie już ciągle oczekiwała ich pojawienia. Świąteczne drzewko? Miała nadzieję, że w ogóle w Yule będzie tutaj cokolwiek stało i nie okaże się, że z yulowej choinki pozostaną tylko popioły i potłuczone bombki.
– Chciałabyś kupić coś konkretnego albo zanieś potem dary na ołtarz? – spytała. Listę zakupów do zrobienia w ostatniej chwili miała w kieszeni, chociaż było na niej tylko trzy pozycje, nie potrzebowała więc tej wyciągać: przyprawy, parę magicznych świec i suszone jabłka, o których zapomnieli wcześniej. I gdy się rozglądała, pomyślała, że w tym roku nawet nie będzie szczególnie jej kusić, aby zrobić większe zakupy. Targowisko było wręcz boleśnie biedne w porównaniu do poprzednich lat: było widać, jak bardzo ucierpiały zakłady rzemieślnicze, zgromadzone zapasy, sady…
Jeszcze jedna oznaka ciemności, która spowijała Anglię.
!Trauma Ognia
Najchętniej nie wypuszczałaby Dory za próg Księżycowego Stawu.
Na szczęście albo nieszczęście, Brenna już dawno nauczyła się przepuszczać swoje chęci przez sito tego, czego chcieli inni i co było rozsądne. I wiedziała, że Dora, całkiem odcięta od świata, z czasem zwiędnie. Choć więc po rozpuszczeniu paru plotek w Dolinie, że ta zginęła, Crawleyówna spędzała czas w Stawie, Brenna nie próbowała jej powstrzymać przed krótkimi zakupami podczas Mabon. Poprosiła jedynie, by ta poczekała, aż ona wróci z dyżuru i dokonała zmian w jej wyglądzie, tym razem bardziej drastycznych.
Miała nadzieję, że nawet jeżeli wpadną prosto na Borginów, ci nie dopatrzą się rodzinnego podobieństwa, bo… to już nie istniało.
Sama wyglądała jak zwykle. Przebrała się z munduru, a jej szatę i tak krył długi płaszcz, założony dla ochrony przed pierwszymi, jesiennymi chłodami, a gdy zawiewał wiatr, naciągała jeszcze na głowę kaptur, przez co nawet trudno było ją rozpoznać.
– Tak, wieszałam – powiedziała, z pewnym roztargnieniem, bo wodziła spojrzeniami między straganami, jakby spodziewała się zobaczyć pośród ludzi tych w śmierciożerczych maskach. Może faktycznie się tego spodziewała. Chyba podświadomie już ciągle oczekiwała ich pojawienia. Świąteczne drzewko? Miała nadzieję, że w ogóle w Yule będzie tutaj cokolwiek stało i nie okaże się, że z yulowej choinki pozostaną tylko popioły i potłuczone bombki.
– Chciałabyś kupić coś konkretnego albo zanieś potem dary na ołtarz? – spytała. Listę zakupów do zrobienia w ostatniej chwili miała w kieszeni, chociaż było na niej tylko trzy pozycje, nie potrzebowała więc tej wyciągać: przyprawy, parę magicznych świec i suszone jabłka, o których zapomnieli wcześniej. I gdy się rozglądała, pomyślała, że w tym roku nawet nie będzie szczególnie jej kusić, aby zrobić większe zakupy. Targowisko było wręcz boleśnie biedne w porównaniu do poprzednich lat: było widać, jak bardzo ucierpiały zakłady rzemieślnicze, zgromadzone zapasy, sady…
Jeszcze jedna oznaka ciemności, która spowijała Anglię.
!Trauma Ognia
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.