- Trudno jednak przewidzieć wiesz, gdzie i kiedy urodzi się kulojny mugolak, być może na to też znajdzie jakiś spoób... - Oczywiście, nie wydawało jej się to możliwe, nawet ktoś taki jak Voldemort nie był w stanie stwierdzić na kogo akurat padnie, magia sama wybierała tych szczęśliwców, chociaż z drugiej strony aktualnie naprawdę im współczuła. Oni w końcu byli najbardziej zagrożeni, bo jakimś idiotom przeszkadzało to, że zostali obdarzeni darem.
- To akurat jest bardzo prawdopodobne, ja się nigdy nie nudzę. - Można było o niej powiedzieć wiele, ale na pewno nie to. Figgówna miała wiele obowiązków związanych z prowadzeniem własnej działalności, dochodziła do tego pomoc zakonowi... powodowało to, że jej doba była naprawdę krótka, brakowało jej czasu, ale nie narzekała na to, robiła po prostu to, co było potrzebne, często pomijając takie drobne potrzeby organizmu jakimi był chociażby sen, czy jedzenie, ale nie zamierzała jęczeć i mówić, że ma zbyt wiele na głowie, w końcu to kiedyś minie, czyż nie? Na pewno musiało minąć.
Sznur nie brzmiał dobrze, Nora miała z nim kilka skojarzeń, podejrzewała, że Brenna ma podobnie, więc nie sądziła, aby dzielenie się tymi jej było potrzebne. Zresztą nie były wróżbitkami, symbole które zobaczyły w swoich filiżankach nie musiały nic znaczyć, to była tylko i wyłącznie zabawa.
- To co, po jeszcze jednej? - Odparła z uśmiechem na twarzy, nie był to taki głupi pomysł, mogły spędzić tu razem jeszcze chwilę i nadrobić braki, dowiedzieć się więcej o tym, co aktualnie się u nich działo.