19.09.2025, 03:05 ✶
razem z Brenną
Gdyby Crawley mogła, to by pewnie Brennę cały czas trzymała kurczowo za rękaw, nie chcąc się gdzieś zagubić. Albo raczej wpaść na kogoś nieodpowiedniego. Okropne to było; to jak obie stały się nerwowe i nie mogły tak naprawdę pocieszyć się chociaż przez chwilę ze wspólnego wyjścia. Chociaż i tak niewiele było do cieszenia się na tym jarmarku, bo pożary które strawiły Londyn i połowę Anglii dopilnowały, by nie działo się tutaj wiele, a sprzedawcy nie mieli za dużo do wystawienia.
- Oh - powiedziała krótko, nieco zawstydzona i nagle czując znaczące ukłucie niepokoju, bo przecież jak mogła nie, kiedy oczami wyobraźni widziała tego ptaka, którego połykają płomienie tylko po to, żeby się odrodził. To było piękne, napełniające nadzieją zjawisko, ale i niezwykle gorzkie w perspektywie tego jak powoli społeczeństwo podnosiło się po tragedii z kolan. Chciałaby być takim feniksem - zamknąć oczy i spłonąć doszczętnie, tylko po to by zostawić za sobą cały ból i niedogodności, a dzięki temu zacząć wszystko od nowa. - Nie, chyba nie. Przynajmniej nic mi teraz nie przychodzi do głowy. Śliwki? Do kompotu - rzuciła jeszcze szybko na koniec, bo w sumie by się przydały, ale to nigdy nie było tak, że czegoś doszczętnie brakowało w domu Longbottomów. Nawet jeśli ogień strawił niemal całą Warownię.
Uśmiechnęła się do sprzedawcy nieco nieśmiało, spoglądając na peleryny, które wskazała Brenna, w które mężczyzna szybko zaczął zachwalać.
- Mhm, przymierzę - kiwnęła głową do przyjaciółki, sięgając po jedną z peleryn. Była szorstka, ale Dorze to nie przeszkadzało, a zdobienia w liście sprawiały że razem z fakturą wydawała się narzucać na plecy coś co miało imitować drzewną korę. Ubranie po założeniu, było o wiele wygodniejsze niż kiedy wisiało na wieszaku. Dziewczyna okręciła się parę razy, przeglądając w lustrze, które wskazał sprzedawca, najwyraźniej tak pewny swoich produktów że nie kazał nikomu wierzyć na słowo. - Tak, jest bardzo fajna. Podoba mi się. W takim razie poproszę - rzuciła najpierw do Brenny, a potem zwróciła się mężczyzny, grzebiąc za sakiewką. - A ty? Też chciałabyś przymierzyć?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.