19.09.2025, 22:24 ✶
razem z Brenną
- Nie. Przeszłam się tylko między straganami, bo potrzebowałam parę rzeczy do stroików, ale ostatecznie nie udało mi się nic zawiesić - wzruszyła ramionami. Trochę szkoda, bo była ogromnie ciekawa, w co konkretnego zmieniłaby się jej bombka, ale z drugiej strony sama nie była pewna czego mogłaby sobie życzyć te ponad pół roku temu. Ten czas wydawał się teraz tak odległy i jednocześnie wręcz nieznośnie beztroski. - Ah, no tak. No to nie. Chyba nie? Nie jestem pewna. Ale zawsze można zamówić coś sową do domu, tak? - zapytała, czując że nie tyle nie chciała teraz niczego takiego kupować, albo nie przychodziło jej do głowy nic konkretnego, to nie chciała za długo tutaj przebywać.
- Dziękuję - Dora uśmiechnęła się mimowolnie, oglądając się jeszcze raz z drugiego boku, by zdjąć z siebie już zapłaconą pelerynę, a następnie schować, zamiast tego zakładając na nowo swój brązowy, jesienny płaszczyk. Potem natomiast z uwagą przyjrzała się Brennie, kiedy ta dała się namówić też na przymierzenie i zarzuciła na siebie pelerynę. - Bardzo dobrze w niej wyglądasz - skomplementowała, ale chyba był to po trochu urok magicznych szat, że wplecione w nie wraz z nićmi zaklęcia zdawały się jakoś lepiej dopasowywać do noszących je osób.
- Widziałam, że część sadowników postanowiła pozbierać te nadpalone owoce i wystawić na sprzedaż. Jak pytałam o to kogoś, to powiedzieli że nabrały przez to jakichś ciekawych właściwości, no i są pyszne no bo na przykład takie pieczone jabłka? Okropnie smaczne - przesunęły się, kiedy Brenna wzięła już płaszcz, zmierzając do kolejnego stoiska gdzie faktycznie, można było dostać rzeczy na bezsenność, ale też zauważyć kosze nieco poczerniałych jabłek.
- Zapraszam, zapraszam - zachęciła sprzedawczyni. - Eliksiry, kadzidła, świece! Mają panie problemy ze snem, albo potrzebują ukoić nieco nerwy? Zaraz coś znajdziemy.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.