21.09.2025, 19:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.09.2025, 20:08 przez Millie Moody.)
– Serio? A o czym? – To nie było tak, że Miles była okrutna. To znaczy... bywała i była okrutna, ale nie celowo. Była tym niesfornym kociakiem, który przechodzi przez stół zastawiony różnymi duperelami i co rusz przewraca je, to zrzuca ze stołu. Czasem dla zabawy, czasem przez nieuwagę. Ten raz nie był intencjonalny. Jej głos pozostawał podobnie rozbawiony i nieświadomy, jak w chwili gdy pytała Basiliusa, czy jego gadające konie kopulują przy świadkach. Była o krok, żeby nie zapytać co tez takiego mówią. Rżą? Czy preferują instrukcję w stylu "pieprz mnie mocniej ogierze"?
– No to dwa medale, jeden dla mnie i jeden dla Tomcia, że był grzeczny i nigdzie już nie łaził. Liszek Ty też powinieneś dostać jakiś, chyba za to, że poszedłeś dzisiaj do pracy. Ja wiem, że misja, ale kurwa mać, widać że jesteś podziębiony i ten dym Ci wszedł w płuca. – Jak inaczej tłumaczyć bladość i przekrwione oczy?
– W ogóle w szpitalu okazało się, że jedna lekarka umarła. – Spoważniała nieoczekiwanie mówiąc to do Thomasa, który jeszcze o tym nie wiedział. – Ja nie miałam okazji jej poznać, ale też była no... była jednym z nas. Tak jak Ty teraz – dodała ciszej w stronę Basiliusa, który z kolei nie posiadał tego kawałeczka układanki. Florence dołączyła, gdy Miles była złożona śpiączką albo czasową niepoczytalnością, ale zakonniarzowi należał się moment ciszy. Jej gwiazdozbiór nie zalśni nad głowami odwiedzających Księżycowy Staw i Moody było z tego powodu wbrew pozorom przykro.
– Proponowałam picie, ale Liszek się twardo trzyma. Może... może w takim razie zagramy trochę? Tak żebyś odświeżył sobie głowę – zdejmowanie opatrunku? Kto by na to zwracał uwagę. Miło było położyć dłoń na jego kręconych kosmykach i pogładzić ten umęczony, chwiejący się łeb. Prewett z pewnością był najmądrzejszy z nich wszystkich. Że karty go odprężały wiedziała od dawna. – Tomuś, jak nie będziesz nic widział, to będziemy razem w drużynie. Gdzieś no miałam takie inne karty niż tarotowe, czekajcie... – ruszyła do nocnej szafki przetrzepywać szufladę. Oczywiście gdyby nie posprzątała to by wiedziała gdzie leżą. Ale że posprzątane to zagubione na wieki. Nie trzeba było długo czekać, by soczyste kurwy zaczęły spływać z jej ust, gdy kolejne talie okazywały się nosić okultystyczne obrazki zamiast standardowych kierów i pików.
– No to dwa medale, jeden dla mnie i jeden dla Tomcia, że był grzeczny i nigdzie już nie łaził. Liszek Ty też powinieneś dostać jakiś, chyba za to, że poszedłeś dzisiaj do pracy. Ja wiem, że misja, ale kurwa mać, widać że jesteś podziębiony i ten dym Ci wszedł w płuca. – Jak inaczej tłumaczyć bladość i przekrwione oczy?
– W ogóle w szpitalu okazało się, że jedna lekarka umarła. – Spoważniała nieoczekiwanie mówiąc to do Thomasa, który jeszcze o tym nie wiedział. – Ja nie miałam okazji jej poznać, ale też była no... była jednym z nas. Tak jak Ty teraz – dodała ciszej w stronę Basiliusa, który z kolei nie posiadał tego kawałeczka układanki. Florence dołączyła, gdy Miles była złożona śpiączką albo czasową niepoczytalnością, ale zakonniarzowi należał się moment ciszy. Jej gwiazdozbiór nie zalśni nad głowami odwiedzających Księżycowy Staw i Moody było z tego powodu wbrew pozorom przykro.
– Proponowałam picie, ale Liszek się twardo trzyma. Może... może w takim razie zagramy trochę? Tak żebyś odświeżył sobie głowę – zdejmowanie opatrunku? Kto by na to zwracał uwagę. Miło było położyć dłoń na jego kręconych kosmykach i pogładzić ten umęczony, chwiejący się łeb. Prewett z pewnością był najmądrzejszy z nich wszystkich. Że karty go odprężały wiedziała od dawna. – Tomuś, jak nie będziesz nic widział, to będziemy razem w drużynie. Gdzieś no miałam takie inne karty niż tarotowe, czekajcie... – ruszyła do nocnej szafki przetrzepywać szufladę. Oczywiście gdyby nie posprzątała to by wiedziała gdzie leżą. Ale że posprzątane to zagubione na wieki. Nie trzeba było długo czekać, by soczyste kurwy zaczęły spływać z jej ust, gdy kolejne talie okazywały się nosić okultystyczne obrazki zamiast standardowych kierów i pików.