Parsknął krótko, słysząc, że gniecie bratu koszulę; w tym momencie było to dla niego nieistotne i przyjąłby nawet burę, gdyby starszy Malfoy próbował go za to zbesztać. Liczyło się dla niego tylko to, że może trzymać go w ramionach, że czuje przy sobie ciepło jego ciała i że może sięgnąć ust, których nie całował od roku, a które były jego małym, prywatnym uzależnieniem.
Nie mógł się powstrzymać przed pocałunkiem, ale też nie krępował się zbytnio, bo nie zauważył, żeby poza nimi w mieszkaniu był ktoś jeszcze. Brat go nie odsunął, wręcz przeciwnie, oddał pocałunek i go objął, co tylko utwierdziło go w przekonaniu, że tekst o gnieceniu koszuli nie był rzucony poważnie, a raczej odruchowo, co też było dość typowe dla większości Malfoy'ów, których znał.
- To dziadek mi powiedział o pożarach. Jak o tym usłyszałem, to po prostu się spakowałem i... No, jestem - wzruszył ramionami z lekkim uśmiechem. - Nie protestował. Myślę że są sytuacje, które nawet Malfoy Senior zrozumie - parsknął śmiechem i odsunął się od niego trochę, choć nie jakoś bardzo, bo wolał go mieć wciąż przy sobie, na wypadek gdyby znów coś próbowało ich rozdzielić. Nie chciał znów stracić go z oczu i potem wyobrażać sobie najgorsze scenariusze, gdyby stało się cokolwiek złego.
- Na pewno wszystko okej...? Nic ci się nie stało? - zapytał jeszcze po chwili, chcąc się upewnić, że brat faktycznie jest cały i zdrowy, a nie że tylko dobrze wygląda (jak zawsze).
@Renigald Malfoy