22.09.2025, 23:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.09.2025, 23:37 przez Lazarus Lovegood.)
Gdy Anthony zaprzeczył jego ocenie oryginalności rzeźby, Lazarus spojrzał na niego z twarzą całkiem pozbawioną wyrazu.
To był oryginał. A w takim razie tamto… to było kłamstwo.
Shafiq nie ufał mu, to było doskonale logiczne. Bywały dni, kiedy on sam sobie nie ufał. Po to miał Odysseusa. Dlatego nie trzymał w domu brzytwy. Poza tym, ktoś na pozycji kierownika Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego zapewne nie mógł szafować swoim zaufaniem.
Ale najwyraźniej nie ufał też Jessiemu, przynajmniej w kwestii tego posążka. Bardzo niefortunne, te uszkodzenia.
Kącik ust byłego archeologa drgnął w ledwie dostrzegalnym zalążku uśmiechu.
- Oczywiście, panie Shafiq. To doskonała replika - zgodził się uprzejmie - Wspominał pan o jubilerce. Mam podjąć próbę jej… odszukania?
Obiad. No tak. Jeszcze kiedy teleportowali się z biura, był głodny, ale potem całkiem o tym zapomniał. Teraz też za bardzo nie czuł głodu, ale zapewne przydałoby się coś zjeść. No i wspólne posiłki były sposobem budowania więzi społecznych.
- Nietolerancja laktozy - odpowiedział krótko. Zakładał, że skrzat, skoro zajmuje się przygotowaniem posiłków, wie, które produkty były w jego sytuacji niewskazane.
Nijak nie skomentował kwestii wybitnie hojnego prezentu tak po prostu zaoferowanego Jessiemu.
”Samochód dla J. Kelly’ego (?)” - zapisał na nowej stronie w notesie, a do samego młodego człowieka powiedział:
- Tak, pracowałem jako klątwołamacz dla zespołu archeologicznego. Stąd pewne… odruchy. Przepraszam, jeżeli wszedłem w pana kompetencje - bardzo normalna odpowiedź udzielona bardzo spokojnym tonem - Jeździ pan samochodem w mugolskiej technologii?
Bardzo zwinna zmiana tematu.
Dwaj klątwołamacze skierowali się ku wschodniemu skrzydłu. Lazarus rzucił tylko jedno, nieco zaniepokojone spojrzenie w stronę pozostającego z tyłu Anthony’ego. Schował notes i pióro, pozostawiając sobie w dłoni jedynie różdżkę.
- A więc staż - mruknął, przystając i rozglądając się uważnie po zdewastowanym korytarzu - Gdzie?
Podejrzewał jakieś w miarę spokojne miejsce. Nie oceniał w żaden sposób mniej doświadczonego czarodzieja, to raczej on sam był w dość nietypowy sposób skrzywiony zawodowo. Praca na historycznych stanowiskach badawczych uczyła adeptów szczególnej czujności. Po dwóch latach zwiedzania lochów i grobowców niemal każdy miał już dobrze ugruntowaną paranoję - klątwołamacze przodem. Patrz pod nogi. Oglądaj ściany. Oglądaj sufit zanim wejdziesz do pomieszczenia. Nie dotykaj niczego, zanim nie będzie sprawdzone. A już na pewno nie zbliżaj się do żadnej skrzyni!
"Starożytne pułapki wyczekują bezczynnie, nieruchome i spragnione krwi", mawiał jeden z jego pierwszych nauczycieli zawodu. Nadmiernie dramatyczne, ale prawdziwe.
Teraz co prawda nie byli w wieży postawionej przez starożytnego maga ani w żadnym mauzoleum, Lovegood nie spodziewał się też podobnie wymyślnych klątw, raczej czegoś prostego i szybkiego do złożenia, ale brutalna siła również mogła im wyrządzić krzywdę. Póki co jednak nic nie wskazywało na to, żeby miało zrobić się niebezpiecznie. Obejrzał pierwsze drzwi i otworzył je.
To był oryginał. A w takim razie tamto… to było kłamstwo.
Shafiq nie ufał mu, to było doskonale logiczne. Bywały dni, kiedy on sam sobie nie ufał. Po to miał Odysseusa. Dlatego nie trzymał w domu brzytwy. Poza tym, ktoś na pozycji kierownika Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego zapewne nie mógł szafować swoim zaufaniem.
Ale najwyraźniej nie ufał też Jessiemu, przynajmniej w kwestii tego posążka. Bardzo niefortunne, te uszkodzenia.
Kącik ust byłego archeologa drgnął w ledwie dostrzegalnym zalążku uśmiechu.
- Oczywiście, panie Shafiq. To doskonała replika - zgodził się uprzejmie - Wspominał pan o jubilerce. Mam podjąć próbę jej… odszukania?
Obiad. No tak. Jeszcze kiedy teleportowali się z biura, był głodny, ale potem całkiem o tym zapomniał. Teraz też za bardzo nie czuł głodu, ale zapewne przydałoby się coś zjeść. No i wspólne posiłki były sposobem budowania więzi społecznych.
- Nietolerancja laktozy - odpowiedział krótko. Zakładał, że skrzat, skoro zajmuje się przygotowaniem posiłków, wie, które produkty były w jego sytuacji niewskazane.
Nijak nie skomentował kwestii wybitnie hojnego prezentu tak po prostu zaoferowanego Jessiemu.
”Samochód dla J. Kelly’ego (?)” - zapisał na nowej stronie w notesie, a do samego młodego człowieka powiedział:
- Tak, pracowałem jako klątwołamacz dla zespołu archeologicznego. Stąd pewne… odruchy. Przepraszam, jeżeli wszedłem w pana kompetencje - bardzo normalna odpowiedź udzielona bardzo spokojnym tonem - Jeździ pan samochodem w mugolskiej technologii?
Bardzo zwinna zmiana tematu.
Dwaj klątwołamacze skierowali się ku wschodniemu skrzydłu. Lazarus rzucił tylko jedno, nieco zaniepokojone spojrzenie w stronę pozostającego z tyłu Anthony’ego. Schował notes i pióro, pozostawiając sobie w dłoni jedynie różdżkę.
- A więc staż - mruknął, przystając i rozglądając się uważnie po zdewastowanym korytarzu - Gdzie?
Podejrzewał jakieś w miarę spokojne miejsce. Nie oceniał w żaden sposób mniej doświadczonego czarodzieja, to raczej on sam był w dość nietypowy sposób skrzywiony zawodowo. Praca na historycznych stanowiskach badawczych uczyła adeptów szczególnej czujności. Po dwóch latach zwiedzania lochów i grobowców niemal każdy miał już dobrze ugruntowaną paranoję - klątwołamacze przodem. Patrz pod nogi. Oglądaj ściany. Oglądaj sufit zanim wejdziesz do pomieszczenia. Nie dotykaj niczego, zanim nie będzie sprawdzone. A już na pewno nie zbliżaj się do żadnej skrzyni!
"Starożytne pułapki wyczekują bezczynnie, nieruchome i spragnione krwi", mawiał jeden z jego pierwszych nauczycieli zawodu. Nadmiernie dramatyczne, ale prawdziwe.
Teraz co prawda nie byli w wieży postawionej przez starożytnego maga ani w żadnym mauzoleum, Lovegood nie spodziewał się też podobnie wymyślnych klątw, raczej czegoś prostego i szybkiego do złożenia, ale brutalna siła również mogła im wyrządzić krzywdę. Póki co jednak nic nie wskazywało na to, żeby miało zrobić się niebezpiecznie. Obejrzał pierwsze drzwi i otworzył je.