Czy nie mówiłeś wcześniej, że to dla niej masz zamówioną replikę?, pomyślał, ale nie powiedział tego na głos.
Zamawianie repliki dla repliki brzmiało... jak coś co jednocześnie pasowało Jessiemu do jego wuja, a jednocześnie było abstrakcją. No cóż, jeśli posiadanie repliki dla repliki (nieważne, czy faktycznie była repliką, czy jednak nie) sprawiało wujowi radość, to kim był on, by to oceniać?
Replika - temat, w którym nie miał nic do powiedzenia, więc milczał. Obiad.
Na wzmiankę o planowanym wybitnie hojnym prezencie na jego urodziny drgnął i podrapał się po karku, trochę zawstydzony. Zerknął szybko na Lazarusa, a potem znowu na wuja. Czy on zabrzmiał, jakby próbował wymusić od wuja kupienie mu nowego samochodu?
-Wiesz, że nie musisz kupować mi samochodu, prawda...? - spytał. - I nie przypominam sobie, żebym miał jakiegoś starego wuja, bo znam tylko trzech młodych.
Temat gładko przeszedł na Lazarusa - a dokładniej na jego wcześniejszą karierę. Klątwołamacz w zespole archeologicznym.
-Hm? Oh, nie, nie nie nie nie nie - powiedział szybko, machając przy tym rękami, podkreślając zaprzeczenie. -Nie to miałem na myśli...
Odruchy były w pełni zrozumiałe - jako członek grupy archeologicznej Lazarus musiał widzieć wiele różnych rzeczy i z pewnością wiele z nich nie było przyjemnymi do oglądania. Lazarus musiał mieć od niego o wiele większe doświadczenie w tej profesji i Jessie był jednocześnie zainteresowany, ale również zaczął odczuwać subtelną presję - ktoś z większym doświadczeniem z pewnością bez problemu zauważy, jeśli zdarzy mu się jakieś potknięcie.
-Tak - odpowiedział na pytanie wujowego asystenta. -Bez magicznych modyfikacji.
Przytaknął wujowi, pewniej złapał różdżkę i ruszył z Lazarusem do wschodniego skrzydła. Sprawdzenie ewentualnej obecności klątw - to w końcu po to Anthony poprosił go o spotkanie.
-W banku Gringotta - w bank Goblinów. -Mogę spytać, dlaczego zamienił pan zespół archeologiczny na Ministerstwo Magii?
Oczywiście, nie było w tym nic złego, ale zawsze dobrze było usłyszeć historię kogoś, kto przeżył to, co jego mogło czekać. Za każdą taką historią kryło się ostrzeżenie i ta świadomość może mogłaby mu nawet uratować kiedyś życie.
Jessie podszedł do drugich drzwi. Co prawda to on miał sprawdzać ewentualne klątwy, ale coś podpowiadało mu, że nie powinien Lazarusowi wchodzić w drogę. Drzwi wyglądały normalnie - nie widział na nich nic, co mogłoby zwiastować niebezpieczeństwo. Otworzył je i nie przechodząc przez próg, rozejrzał się po pokoju.
Sukces!
Rzut na Percepcję, czy Jessie zobaczy coś niepokojącego