25.09.2025, 02:05 ✶
– Mógłbyś chociaż zainwestować w jakieś pałeczki zapachowe w takim razie – mruknął wciąż próbując bronić swojej racji. – Albo chociaż kadzidełka. A co do muralu to Millie na pewno dałaby radę. Kiedyś narysowała mój portret. Poszło jej z tym wybitnie, a skoro tak dobrze udało jej się uchwycić mnie na papierze, to na pewno uda jej się też namalować coś tak banalnego jak krajobraz.
Jonathan dał Woody'emu pławić się w okazywanej mu obecnie atencji nawet jeśli, gdy wszystkie oczy rozbawionych dziewczyn skupiły się na Tarpie, Jonathan trochę pożałował, że ten przeklęty ptak nie ugryzł jego, bo... To nie tak, że miał problemy gdy ktoś inny był w centrum uwagi. Oczywiście, że nie. Nie gdy ten ktoś na to sobie zasłużył, talentem, ważnym osiągnięciem, czy po prostu ciężką pracą, lub dobrą osobowością, ale gdy było to tak przypadkowe jak ta gęś... Na pewno gęsior widząc strój Woody'ego po prostu wziął go za jakiegoś drapieżnika, a reszta potoczyła się tak głupio sama.
Przynajmniej mógł patrzeć jak starszy czarodziej próbuje chwycił gąsiora, a to z pewnością będzie ciekawy widok.
– A ja kobiety i wampira. Kobiety i wampir przebijają jedną kobietę – odparł bardzo cicho, sam zaskoczony tym co właśnie powiedział i z jaką łatwością mu to przyszło, zwłaszcza że zakładał, że nigdy w życiu nie poruszy już tematu Gabriela przy Woodym. To znaczy... Teoretycznie nie powiedział mu i raczej nie planował powiedzieć o takich rewelacjach jak to, że najwidoczniej został przyjaciółmi ze swoim byłym kochankiem, ale o tym naprawdę nie musieli rozmawiać. Grunt, że sprawa była załatwiona.
Zachwycone dziewczyny ruszyły zaraz za czarodziejem niczym młode kaczki za matką kwoką. Jonathan oczywiście również podążył w tę stronę, ale zadowolił się jedynie szybkim krokiem, godząc się niejako z tym, że to jednak nie on był główną gwiazdą dzisiejszego spaceru.
– Dawaj! Nie daj mu się! Złap go! – krzyknął, chcąc dopingować kolegę, ale najwyraźniej kolega żadnego dopingu nie potrzebował.
Jonathan dał Woody'emu pławić się w okazywanej mu obecnie atencji nawet jeśli, gdy wszystkie oczy rozbawionych dziewczyn skupiły się na Tarpie, Jonathan trochę pożałował, że ten przeklęty ptak nie ugryzł jego, bo... To nie tak, że miał problemy gdy ktoś inny był w centrum uwagi. Oczywiście, że nie. Nie gdy ten ktoś na to sobie zasłużył, talentem, ważnym osiągnięciem, czy po prostu ciężką pracą, lub dobrą osobowością, ale gdy było to tak przypadkowe jak ta gęś... Na pewno gęsior widząc strój Woody'ego po prostu wziął go za jakiegoś drapieżnika, a reszta potoczyła się tak głupio sama.
Przynajmniej mógł patrzeć jak starszy czarodziej próbuje chwycił gąsiora, a to z pewnością będzie ciekawy widok.
– A ja kobiety i wampira. Kobiety i wampir przebijają jedną kobietę – odparł bardzo cicho, sam zaskoczony tym co właśnie powiedział i z jaką łatwością mu to przyszło, zwłaszcza że zakładał, że nigdy w życiu nie poruszy już tematu Gabriela przy Woodym. To znaczy... Teoretycznie nie powiedział mu i raczej nie planował powiedzieć o takich rewelacjach jak to, że najwidoczniej został przyjaciółmi ze swoim byłym kochankiem, ale o tym naprawdę nie musieli rozmawiać. Grunt, że sprawa była załatwiona.
Zachwycone dziewczyny ruszyły zaraz za czarodziejem niczym młode kaczki za matką kwoką. Jonathan oczywiście również podążył w tę stronę, ale zadowolił się jedynie szybkim krokiem, godząc się niejako z tym, że to jednak nie on był główną gwiazdą dzisiejszego spaceru.
– Dawaj! Nie daj mu się! Złap go! – krzyknął, chcąc dopingować kolegę, ale najwyraźniej kolega żadnego dopingu nie potrzebował.